Korepetytorzy zatrudnieni w serwisie (głównie studenci i nauczyciele) odrabiają zadania domowe dla uczniów za pieniądze (trzeba wysłać SMS-a za 1,23 zł). Gdy o finansowaniu portalu przez Unię Europejską napisaliśmy w maju ubiegłego roku, nauczyciele pytali: "To żart?". A
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zażądało od władz województwa małopolskiego sprawdzenia, dlaczego "wątpliwe etycznie przedsięwzięcie jest finansowane z unijnych środków".
Teraz Piotr Odorczuk, rzecznik marszałka województwa małopolskiego, tłumaczy: - Nie mieliśmy podstaw prawnych, by odebrać portalowi unijne pieniądze. W umowie o dofinansowanie nie ma mowy o kryteriach etycznych.
Z decyzji zadowolony jest Ludomir Krawiński, prezes Sądeckiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która przyznała serwisowi ponad 40 tys. zł unijnej kasy. - Uczeń wraz z odpowiedzią dostaje wyjaśnienie i w ten sposób się uczy. Jeśli wykorzystuje portal tylko do ściągania, to już inna sprawa - twierdzi Krawiński.
W październiku Wojewódzki Urząd Pracy uznał, że SARR ma zwrócić 40 tys. zł przyznane założycielce portalu Dianie Droździe. SARR zaprotestowała, a zarząd województwa małopolskiego, który zajął się sprawą, orzekł właśnie, że agencja dotacji zwracać nie musi. Nie musi tego robić też Drozda.
Zdecydowano tak mimo jednoznacznie negatywnych opinii o Korkerze. Zdaniem WUP portal "sprzeciwia się powszechnie akceptowanym normom" i "może sprzyjać oszustwom dokonywanym przez uczniów". Według WUP dotację można by odebrać - na podstawie art. 5 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym nadużycie prawa polega na przekroczeniu granic etyki. Czemu zarząd województwa z tego nie skorzystał? W uzasadnieniu decyzji czytamy, że w przypadku odebrania dotacji Diana Drozda mogłaby żądać odszkodowania.
Sprawą zaniepokojone jest Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Chce interweniować. „Tego typu działanie jest sprzeczne z celami programu »Kapitał ludzki «. Przyjmując tok rozumowania zarządu województwa, można by spytać, czy środki publiczne mogą wspierać np. portale oferujące »pomoc « w pisaniu prac magisterskich?” - czytamy w komentarzu, który dostała „Gazeta”.