http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prokurator postrzelił się podczas konferencji. Szpital: Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo

pw
2012-01-09, ostatnia aktualizacja 2012-01-09 13:10

Prokurator wojskowy postrzelił się podczas konferencji
Prokurator wojskowy postrzelił się podczas konferencji
fot. TVP Info

Płk Mikołaj Przybył zastępca szefa poznańskiej prokuratury wojskowej najprawdopodobniej próbował popełnić samobójstwo. Stało to się w czasie konferencji prasowej na temat informacji o inwigilowaniu dziennikarzy.

Wojskowa prokuratura garnizonowa w Poznaniu, to tu postrzelił się prokurator Mikołaj Przybył
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Wojskowa prokuratura garnizonowa w Poznaniu, to tu postrzelił się prokurator...
Wojskowa prokuratura garnizonowa w Poznaniu, to tu postrzelił się prokurator Mikołaj Przybył
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Wojskowa prokuratura garnizonowa w Poznaniu, to tu postrzelił się prokurator...
Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Poznaniu, 9.01.1011 r.
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Poznaniu, 9.01.1011 r.


O 11.50 do dziennikarzy wyszedł ppłk Sławomir Schewe z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Oświadczył, że pułkownik żyje i jest w szpitalu.

Około południa poznański szpital doprecyzował, że stan prokuratora jest stabilny. Jak poinformował prezes szpitala centrum medyczne HCP Lesław Lenartowicz, postrzelony mężczyzna jest przytomny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. - Ma uszkodzoną twarzoczaszkę i aktualnie są prowadzone badania diagnostyczne tomografem komputerowym - powiedział Lenartowicz. I jeszcze raz powtórzył: - Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Prezydent Bronisław Komorowski zlecił w poniedziałek szefowi BBN Stanisławowi Koziejowi monitorowanie sytuacji w związku ze zdarzeniem w Poznaniu.

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin rozmawiał z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. Zadeklarował - jak podano - "pełne zaufanie" dla działań prokuratury oraz "pełną pomoc i wsparcie" w razie takiej potrzeby.

Strzał w przerwie konferencji

Co się dokładnie wydarzyło? Jak relacjonował rano tuż po zdarzeniu dziennikarz TVN24 prokurator odczytał emocjonalnie oświadczenie dotyczące śledztwa w sprawie przecieków ze śledztwa smoleńskiego. Chodziło o śledztwo w sprawie prokuratora prokuratury wojskowej Marka Pasionka oskarżonego o nieuprawnione ujawnienie informacji ze śledztwa smoleńskiego.

Dwa tygodnie temu okazało się, że prokuratura chciała uzyskać billingi rozmów prokuratora Pasionka. Wśród nich billingi dziennikarzy: Cezarego Gmyza "Rzeczpospolita" oraz Macieja Dudy TVN24.

Prokurator Przybył na konferencji prasowej w sposób emocjonalny odczytał oświadczenie. Stwierdził w nim, że śledztwo wobec prokuratora Pasionka było słuszne. - Działanie prokuratora Pasionka było dalekie od profesjonalizmu - stwierdził. - O polskich śledztwach z agentem obcych państw nie rozmawia się w restauracjach, tak mnie uczono - powiedział.

Stwierdził, że prokuratura wojskowa prowadziła swoje działania zgodnie z prawem. Dodał: "Nie łamaliśmy prawa dążyliśmy do ujawnienia prawdy". - Jesteście dziennikarzami Rzeczpospolitej Polskiej, moim zdaniem zostaliście zmanipulowani - powiedział.

Prokurator Przybył stwierdził, że o przebiegu śledztwa był dokładnie informowany prokurator generalny Andrzej Seremet, który akceptował kierunek śledztwa.

Zdaniem prokuratora Przybyła dziennikarze są manipulowani po to, aby doprowadzić do rozwiązania prokuratury wojskowej. Stwierdził, że dzięki jej działaniom udało się ujawnić wiele przestępstw, których ofiarą mogli paść żołnierze wyjeżdżający na misje i dysponujący niesprawnym sprzętem.

Dodał, że protestuje przeciwko bublowi prawnemu, którym jest ustawa o połączeniu prokuratur wojskowych i cywilnych. Jego zdaniem śledztwa wojskowe rozmyją się w cywilnych.

Swoje oświadczenie zakończył stwierdzeniem, że nigdy nie uchybił godności munduru i prokuratora, a następnie poprosił dziennikarzy o wyjście z pokoju, by go przewietrzyć. Po kilkudziesięciu sekundach padł strzał. Dziennikarze znaleźli prokuratora leżącego na podłodze we krwi, obok leżał jego pistolet. Obecnie trwa akcja ratunkowa. Prokurator oddycha. Na miejscu są ratownicy medyczni.

Co mówił Seremet?

4 stycznia w Radio Zet Andrzej Seremet opisywał stan postępowania w sprawie prokuratora Pasionka, o którym przed próbą samobójczą mówił prokurator Przybył: - Niepokojącym byłoby, gdyby okazało się, że prokurator sięgnął po treść wiadomości dziennikarza. To uważam za niedopuszczalne. Na razie zleciłem zapoznanie się z aktami tej sprawy i dokonanie określonej analizy. Nie mam jeszcze efektów, dlatego że w tej sprawie pokrzywdzeni dziennikarze noszą się z zamiarem złożenia zażalenia, więc w pierwszej kolejności będzie to oceniał sąd. Ale jeśli rzeczywiście okazałoby się, że te postąpienia byłyby szersze niż dopuszcza prawo, no to oczywiście wyciągnę określone konsekwencje - mówił.

Pytany, czy w konsekwencji postępowania prokuratorzy mogą stracić pracę, odpowiedział: - Najpierw będzie to postępowanie służbowe, a jeżeli ono wykaże, że działalność prokuratora była rażącym i oczywistym naruszeniem prawa to odpowiedzialność dyscyplinarna.

Zapowiedział też, że chce dążyć do rezygnacji z tajności postępowań dyscyplinarnych w stosunku do prokuratorów.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14
  • 2
  • 19
  • 5
  • 2
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':