- Jak zimy, nawet maluækiej, nie by³o, to nie by³o, a na £orkiestrê piknie zakuzy³o! - dziwi siê skrzypek z góralskiej kapeli Technikum Budowlanego w Zakopanem i chowa rêce w kaftan.
Jest godz. 8.30, kapela ju¿ na scenie przy Dolnej Równi Krupowej, a ¶nieg zalepia wszystko, nie widaæ gór.
- Byli¶my tu trzy dni temu, to, s³uchajcie, by³o czarno zupe³nie - mówi Jacek Stachera, asystent Jurka Owsiaka. A górale podejrzewaj±, ¿e to Orkiestra dowioz³a ¶nieg helikopterami. Trwaj± próby, bo zaraz zacznie siê XX fina³ WO¦P.
Zakopane zaczyna Tego dnia burmistrz Janusz Majcher i starosta Andrzej Makowski-G±sienica sami musz± s³uchaæ poleceñ. Grzecznie czekaj± pod scen±, gdzie za chwilê Jurek Owsiak przyjedzie na góralskich saniach. Nauczyciele zaganiaj± pod scenê dzieci, a Jacek Stachera odlicza: - 3, 2, 1...
- £ognia! - wo³a zawiadiacko skrzypek ze sceny. Owsiak podje¿d¿a saniami, gra orkiestra stra¿y granicznej, owczarki podhalañskie szczekaj±, telewizja krêci. - Na tym polega Zakopane! - wo³a Jurek Owsiak, otrzepuj±c siê ze ¶niegu. - Faktycznie, zimowa stolica Polski.
Ale szybko koñczy, bo nie ma czasu. Trzeba szybko wróciæ do TVP, do
studia numer 5 w Warszawie, gdzie jest g³ówny sztab.
Mia³ lecieæ helikopterem do Krakowa, ale ¶nieg prószy mocno, a mg³a jest ¶nie¿nobia³a. Rusza zakopiank± busem pod eskort± policji, wyj± koguty, a kierowcy zje¿d¿aj±. Tylko Jurek ¶pi. Na lotnisku szybka kontrola, Owsiak boso, bo jego trapery piszcza³y na bramkach, biegnie do wyj¶cia. Na pasie czeka orkiestrolot z kapitanem S³awomirem Majcherem, embrayer 180. Po starcie po jednej i drugiej stronie wyrastaj± nagle dwa F-16. Sun± nad chmurami, jakby siê po nich ¶lizga³y jak po ¶niegu. S± na wyci±gniêcie rêki, a piloci do szyby przyk³adaj± kartkê: "Sie ma WO¦P", robi± z kabiny zdjêcia i machaj±. Eskortuj± orkiestrolot do Warszawy.
- To nie my siê tak wozimy - t³umaczy pó¼niej Jurek. - To baza w Krzesinach powiedzia³a: "My i tak bêdziemy lecieli, powiedzcie tylko, gdzie jeste¶cie".
Szpital na kó³kach Godz. 13, Warszawa. Orkiestrolot ma l±dowaæ, ale S³awomir Majcher podrywa go z rykiem do góry i robi kó³ko nad Warszaw±. Po l±dowaniu na koñcu pasa czeka stra¿ po¿arna na sygnale i wita orkiestrolot fontann± wody (tak siê wita na Okêciu nowe samoloty). - Gramy przecie¿ na pompy! - wo³a Owsiak.
Znów galop. - Ruchy, ruchy! - pogania Jacek Stachera. Jurek ma wej¶cie na ¿ywo. Potem samochodami do telewizji. W drodze
radio podaje: na koncie jest ju¿ 6 mln z³. Budynek TVP na Woronicza zmieni³ siê w obóz harcerski, bank, sklep, szpital i salê koncertow±. Kto¶ biegnie, inny ¶piewa albo ¶pi na parapecie. ¯o³nierze jedz± kanapki, a górale wnosz± ogromnego oscypka. Pluszowa ¿yrafa pilnuje inkubatorów. W studiu inaczej ni¿ w telewizji - cisza i skupienie. Dopiero gdy pada has³o "wej¶cie", s³ychaæ krzyk, ³opocz± flagi i gra
muzyka.
- Jurek zawsze mówi, ¿e Orkiestra nie ma scenariusza. Ja mówiê, ¿e tam, przede wszystkim tam jest scenariusz. Zale¿y, z której strony spojrzeæ. W profesjonalnych programach prowadz±cy czytaj±, Jurek idzie na ¿ywio³, nic nie ma napisane. Ale od strony technicznej napisane jest wszystko - opowiada³ nam przed fina³em asystent Owsiaka Jacek Stachera.
W nowym holu TVP - szpital. Stoj± rentgeny, inkubatory, jest sala operacyjna i symulacja operacji. Lekarze i pielêgniarki t³umacz±: ta rura to do tego, a jak siê w³±czy guzik, to tu b³y¶nie.
- To oswajanie dziwnych urz±dzeñ, które ratuj± ¿ycie, a jako¶ siê ludziom smutno kojarz± - mówi±.
Bohdan Maruszewski, kardiochirurg z Centrum Zdrowia Dziecka i wiceprezes zarz±du WO¦P: - To nie inscenizacja, nie chcemy udawaæ, tylko siê rozliczyæ. Dosta³em ostatnio informacjê, ¿e w 460 oddzia³ach intensywnej terapii noworodka 70 proc. urz±dzeñ to te zakupione przez WO¦P.
Wdziêczno¶æ rodzica? Bezcenna Andrzej Or³owski z Warszawy przyszed³ zobaczyæ ten szpital i wrzuciæ co¶ do puszki w sztabie g³ównym. - Kilka lat temu moja córka, te¿ wcze¶niak, le¿a³a w inkubatorze z serduszkiem fundacji. Jak wcze¶niej czasem wrzuca³em do puszki, mia³em stosunek ambiwalentny - teraz nie mogê inaczej. To bardzo polskie, wie pan? WO¦P. Wzi±æ siê spi±æ i raz do roku zrobiæ co¶ naprawdê ekstra i wielkiego. To dzia³a jak pospolite ruszenie na powstanie, tylko w przeciwn± stronê: ludzi siê ratuje, a nie zabija. Na d³u¿sz± metê by¶my tak rady nie dali. Jurek Owsiak odkry³ patent, który nami rz±dzi.
Przed fina³em fundacja dostaje setki listów od rodziców, których dzieci korzysta³y ze sprzêtu z serduszkiem. Rodzice pisz±: "Jestem mam± dziewczynki urodzonej w 29. tygodniu ci±¿y. Urodzi³a siê w bardzo ciê¿kim stanie, le¿a³a wiele dni na oddziale intensywnej terapii i w klinice patologii noworodka. Zobaczy³am j± w inkubatorze pod³±czon± do respiratora ze wszystkimi rurkami, ig³ami, kabelkami i my¶la³am, ¿e tego nie prze¿yje. Dwa razy stanê³o jej serduszko, mia³a torbiel w mózgu, przetaczan± krew, retinopatiê, zanik istoty bia³ej w mózgu i wiele innych schorzeñ, z którymi jeszcze walczymy. Teraz ma pó³ roku i z dnia na dzieñ jest lepiej - mama Lilianki".
W studiu dzieci ze szko³y podstawowej w Borowej æwicz± reanimacjê na gumowych manekinach.