Nauczycielki Agnieszka Turska i Anita Streich spytały 50 rodziców i 150 uczniów jednej z największych szkół w Toruniu m.in. o to, ile czasu dziennie
dziecko spędza przed komputerem.
- 53 proc. rodziców odpowiedziało, że od dwóch do trzech godzin. Uczniowie wskazywali często na przedział od czterech do pięciu godzin. Takich rozdźwięków było więcej - mówi Streich.
I tak 59 proc. rodziców deklarowało, że kontroluje czas spędzany przez dziecko przy komputerze. Jednocześnie aż 70 proc. uczniów nie czuje żadnej kontroli. Według rodziców
dzieci najczęściej korzystają z internetu, by opracowywać materiały do nauki i się uczyć. Ale tylko co czwarty młody badany wskazał, że tak jest. Ważniejsze były: komunikowanie się ze znajomymi (63 proc.), szukanie informacji (59 proc.),
serwisy społecznościowe (57 proc.), ściąganie plików (54 proc.).
- Rodzice nie mają świadomości, czym zajmują się w sieci ich dzieci. To potwierdza moje spostrzeżenia, że młodzi w ogóle nie chcą mówić starszym o swoich problemach, zainteresowaniach - komentuje społecznik i absolwent pedagogiki Grzegorz Chudzik, założyciel toruńskiego punktu konsultacyjnego dla ofiar cyberprzemocy.
Dodaje, iż wiele razy przekonał się, że gdy trzeba zgłosić jakąś sprawę na policję - np. szantażowanie w internecie ujawnieniem zdjęć, zniesławianie na forach - najtrudniejsze było powiadomienie rodziców. - Czasem młodzi nawet starają się coś wytłumaczyć, ale gdy widzą, że
rodzice nie chwytają w lot, odpuszczają. Różnice pokoleniowe pogłębiły zmiany technologiczne - dodaje Chudzik.
Niemal trzech na czterech ankietowanych zawiera nowe znajomości przez internet, niemal połowa spotkała się z osobą poznaną w sieci. Pytani o zagrożenia związane z uzależnieniem od sieci i komputera uczniowie wskazywali przede wszystkim na wady wzroku, problemy z nauką, przygotowaniem się do zajęć. - Wiele osób pisało też o grach. Wydają im się bardziej atrakcyjne niż rzeczywistość. Uzasadniają: nie muszę wychodzić z domu, nie potrzebuję na to pieniędzy, w grze mogę się łatwo stać kimś innym - piękną kobietą, silnym bohaterem - a jednocześnie rozmawiać z innymi osobami - relacjonuje Streich.
Choć aż 73 proc. uczniów zetknęło się z przypadkami obmawiania i obelg w sieci wobec znajomych, a 68 proc. - z zamieszczaniem zdjęć bez zgody przedstawionych osób, zdecydowana większość (95 proc.) nie ma oporów przed ujawnianiem w internecie swoich danych: 82 proc. podawało imię i nazwisko, 70 proc. zamieszczało zdjęcie, 46 proc. numer telefonu, a 41 proc. adres. - Młodzi nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Np. w jednej ze szkół 17-latka zaprzyjaźniła się z dużo starszym mężczyzną, który udawał jej rówieśnika. Rozmawiali długo przez internet, wysłała mu zdjęcie w stringach. Wkrótce zaczął ją szantażować, że jeśli nie przyjdzie do niego na seks, opublikuje je w sieci. Sprawa skończyła się, dopiero gdy powiedziała rodzicom. W innej placówce chłopak i dziewczyna pokłócili się i zamieścili w sieci swoje nagie zdjęcia z zemsty - opowiada Chudzik.
Skąd pomysł na sondę w szkole? - To ogromna
szkoła. Zauważamy pewne problemy, które są w każdej placówce - uzależnienie od sieci, zamieszczanie zdjęć bez zgody - mówi Streich. - W grudniu spotkałyśmy się z uczniami. Podawali przykłady stron, na których dali się naciągnąć, słali SMS-y.
- Nastolatki świetnie orientują się w nowych technologiach, ale to nie znaczy, że nie można ich nabrać. Nie czytają regulaminów, klikają bez namysłu. Ogromna liczba młodych akceptuje regulaminy płatnych stron, a potem ze zdziwieniem odbiera wezwania do zapłaty na kwoty nawet do tysiąca zł - dodaje Chudzik.