http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PSL: niech rodzice decydują, kiedy dzieci pójdą do szkoły

Aleksandra Pezda, Paweł Wroński
2011-12-28, ostatnia aktualizacja 2011-12-27 17:56

Niech rodzice już zawsze decydują, kiedy posłać dziecko do szkoły - proponują ludowcy

SP nr 90: klasa dla sześciolatków
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
SP nr 90: klasa dla sześciolatków
SONDAŻ
Czy zgadzasz się z propozycją PSL, aby to rodzice decydowali, kiedy posłać dziecko do szkoły?

Tak
Nie
Nie wiem

Nowy pomysł na rozwiązanie "problemu sześciolatków" PSL ogłosiło znienacka wczoraj. Według obowiązującej ustawy oświatowej sześciolatki powinny iść do szkoły obowiązkowo już we wrześniu 2012 r. W przyszłym roku zakończy się bowiem trzyletni okres przejściowy, kiedy rodzice mieli wybór: posłać sześciolatka do szkoły czy do przedszkola.

Ale do tej pory zaledwie kilkanaście procent rodziców zdecydowało się na szkołę. Dlatego rząd postanowił przełożyć wprowadzenie obowiązkowej szkoły dla sześciolatków. Minister edukacji Krystyna Szumilas przyznała niedawno, że nie wszystkie placówki przygotowały się na przyjęcie dzieci i opracowała projekt z przesunięciem obowiązku dla sześciolatków o dwa lata, czyli do 2014 r. Jest już gotowy, czeka na formalną akceptację rządu.

- To rodzice powinni decydować, czy przedłużyć dzieciom dzieciństwo, czy nie - ogłosił wczoraj rzecznik ludowców Krzysztof Kosiński.

PSL tworzy z PO koalicję rządową. Ludowcy twierdzą jednak, że mimo obietnic rządu nie ma pewności, czy w 2014 r. wszystkie szkoły będą przygotowane na przyjęcie dzieci. Ponadto Platforma wielokrotnie przekładała termin wprowadzenia reformy, nie ma więc przeszkód, żeby go przesunąć jeszcze raz - tym razem zostawiając rodzicom prawo wyboru na stałe.

To kolejna inicjatywa PSL, która ma budować bardziej społeczne oblicze partii i całej koalicji rządzącej. Najbardziej znana z dotychczasowych dotyczy emerytur: ludowcy zaproponowali, by podwyższając do 67 lat wiek emerytalny dla kobiet, zrobić wyjątek dla tych, które urodziły dzieci. Za wychowanie każdego dziecka mogłyby sobie odliczyć trzy lata. Ludowcy chcieli także, by z podwyższenia składki rentowej wyłączyć firmy inwestujące i tworzące miejsca pracy.

- W poprzedniej kadencji Donald Tusk proklamował politykę miłości, w tej zapowiedział głównie twarde reformy. Próbujemy więc tę pustkę wypełnić - komentuje Kosiński.

Jeśli ludowcy przygotują swoją ustawę w sprawie wieku szkolnego, będzie to czwarty projekt w tej sprawie, który czeka na rozpatrzenie przez Sejm.

Oprócz projektu MEN jest jeszcze projekt obywatelski Związku Nauczycielstwa Polskiego. Chodzi w nim głównie o to, by utrzymywać przedszkola z budżetu państwa (teraz płacą za to samorządy, państwo dają pieniądze tylko na szkoły). Ale jest w tym projekcie także obowiązek szkolny dla sześciolatków od 2012 r., bo ma to uwolnić miejsca przedszkolne dla młodszych dzieci.

Wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński: - Pozostawienie wyboru rodzicom wywoła tylko bałagan w szkołach. Samorządy liczą na pieniądze z budżetu dla dzieci szkolnych, a jeśli rodzice wybiorą przedszkola, szkoły pozostaną niedofinansowane.

Czwarty projekt, który czeka w Sejmie, został przygotowany przez ruch rodziców przeciwnych reformie - Ratujmaluchy.pl zebrał pod nim ponad 340 tys. podpisów. Chcą reformę cofnąć. Główne argumenty: szkoły nie są przygotowane, obniżenia wieku szkolnego nie akceptuje większość rodziców, program nauczania jest niedostosowany, kumulacja roczników dzieci sześcio- i siedmioletnich w pierwszej klasie działa na ich szkodę.

Rodzice z Ratujmaluchy.pl uważają, że dobry był stan sprzed reformy, kiedy obowiązek szkolny zaczynał się dla siedmiolatków, a w wyjątkowych sytuacjach można było posłać dziecko do szkoły rok wcześniej. Dlatego witają pomysł ludowców z entuzjazmem.

- Popieramy! Rodzice powinni mieć realny wybór, czy poślą sześcioletnie dziecko do szkoły. Tylko mały odsetek sześciolatków to dzieci na tyle rozwinięte emocjonalnie i społecznie, by podołać wymogom szkoły - mówi Karolina Elbanowska z Ratujmaluchy.pl.

MEN na razie obstaje przy swoim projekcie. - Swoją propozycję przekazaliśmy już pod obrady Rady Ministrów - powiedział wczoraj "Gazecie" rzecznik Grzegorz Żurawski.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów