Lecz gdy idzie o sprawy funeralne, większości mediów umknęła inna zagadkowa kwestia: co w księdze kondolencyjnej napisał przedstawiciel Polski w imieniu całej Unii Europejskiej z okazji śmierci Ukochanego Przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Ila? Wiemy tylko tyle, że kondolencje wpisał, ale jakie? Czy aby wystarczająco czołobitne? Czy dość docenił wkład Kima w dzieło utrzymania światowego pokoju? Czy pochwalił stworzony przez niego system wychowywania obywateli, tak skuteczny, że po jego śmierci zalewali się autentycznymi łzami, bez potrzeby wyrywania im paznokci dla przypomnienia? Czy odnotował nasz dyplomata, jak idea dżucze nauczyła północnych Koreańczyków wykorzystywać w charakterze pożywienia korzonki, a nawet trawę? Czy wychwalał rozliczne talenty zmarłego wodza, w tym literacki, malarski, filmowy, agrarny czy architektoniczny?
[Łukasz Warzecha] zapytuje (...) czy kondolencje polskiej prezydencji po śmierci Kim Dzong Ila były 'wystarczająco czołobitne.' Oto one, w pełni: 'Ambasady UE wyrażają swoje współczucie społeczeństwu KRLD w tym trudnym czasie.'
Ocena:
51 głosów

Skaczemy bliżej. Biegamy wolniej. A w zwisie jesteśmy dwa razy gorsi niż w PRL-u
