http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dzieci: Ratujcie naszą rodzinę!

Anna Wacławik-Orpik, TOK FM
2011-12-23, ostatnia aktualizacja 2011-12-23 09:06

Rodzinny dom dziecka
Rodzinny dom dziecka
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Władze Pruszkowa w trybie pilnym rozwiązują rodzinny dom dziecka prowadzony przez Jerzego i Marię Berlińskich. Szóstka dzieci ma zostać rozesłana do państwowych domów dziecka

Maria Berlińska ze swoimi wychowankami
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Maria Berlińska ze swoimi wychowankami
ZOBACZ TAKŻE
Pretekstem do rozwiązania rodzinnego domu dziecka jest raport pracownic biura rzecznika praw dziecka. 11 października były u Berlińskich na kontroli. W raporcie czytamy m.in., że Berlińscy niewłaściwie żywią dzieci: odgrzewają kaszę z dnia poprzedniego, a obiad podają tylko jednodaniowy. Zamykają spiżarnię na klucz. W pokojach brakuje lampek nocnych, a meble ''sprawiają wrażenie przypadkowych''. Wychowankom dają za małe kieszonkowe i nieprawidłowo prowadzą dokumentację postępów wychowawczych.

Raport zaleca poprawienie niedociągnięć w ciągu 30 dni. Termin upływa w piątek 23 grudnia, ale już 16 grudnia starosta Pruszkowa Elżbieta Smolińska zwołała konferencję prasową: - Rzecznik stwierdził, że Berlińscy uporczywie naruszają prawa dziecka. Dlatego zwróciliśmy się w trybie pilnym do wojewody o zamknięcie ich placówki - mówiła.

Berlińscy: Powiat nas sabotuje

Berlińscy należą do Mazowieckiej Fundacji Rodzin Zastępczych. Maria Berlińska, z wykształcenia teolog, wcześniej była koordynatorem dla Warszawy ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Jerzy był nauczycielem. Wychowali pięcioro własnych dzieci, od dziewięciu lat są rodziną zastępczą.

Od kilku lat są w konflikcie z powiatem, który - jak twierdzą - sabotował ich plany przekształcenia rodziny zastępczej w rodzinny dom dziecka, co pozwalało wziąć pod opiekę więcej dzieci.

W 2006 r. tuż przed wyborami, Berliński jeździł po Piastowie samochodem z napisem: ''Smolińska - NIE! 60 dzieci w domach dziecka''. Na radę powiatu przychodził z transparentami, rozdawał ulotki, że starosta Smolińska od 2002 r. negatywnie opiniuje jego wnioski o utworzenie rodzinnego domu dziecka. A dzieci odebrane rodzicom wysyła do państwowych placówek. W 2008 r. Berlińscy poprosili o wsparcie media - przyjechała telewizja, gazety. Starostwo się ugina. - Ale nie kryje niezadowolenia. Uważa, że wymusiliśmy ich zgodę - mówi Berlińska.

Powiat: Berlińscy wymusili zgodę na dom

Pierwsze doniesienie na Berlińskich do prokuratury Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR) wysyła w grudniu 2008 r. Berlińska miała uderzyć podopieczną. Nastolatka szybko przyznaje się do kłamstwa, ale śledztwo trwa rok. Opiekunowie są oczyszczeni z zarzutów.

Berlińska: - Od tamtej pory co chwila jest jakaś kontrola: policji, sanepidu, wojewody. PCPR gromadzi dokumenty: ze szkoły, że Zosia miała brudne włosy, że Adam nie ma śniadania. Wszystko ma świadczyć, że ''rażąco'' zaniedbujemy dzieci.

Kolejne zawiadomienie wpływa w 2010 r. Dotyczy znęcania się nad wychowankami i przywłaszczenia ich mienia. Niespełna 18-letni Marek zeznaje, że złamano mu rękę oraz, że zamykano go za karę w ''lochu''.

Berlińska: - Marek miał 17,5 roku. Kiedy wrócił pijany i po raz kolejny nas okradł, zaproponowaliśmy mu zamieszkanie w domku w ogrodzie aż do usamodzielnienia. W domku były meble, było ciepło.

Prokuratorskie śledztwo trwa kilka miesięcy. Prokurator sprawdza stan domku, przesłuchuje psychologów, opiekunów, nauczycieli i rodziców dzieci. Sprawę umarza w maju 2011 r.

Marek mówi dziś, że mieszkał w domku z własnej woli. Tłumaczy, dlaczego w prokuraturze zeznał inaczej: - W PCPR powiedzieli, że załatwią mi mieszkanie. Ja bym sprawy nie zakładał, ale mnie przekupili.

Mieszkania zresztą do dziś nie dostał.

We wtorek próbowałam porozmawiać z Mariolą Stecko, p.o. dyrektora PCPR w Pruszkowie. Odesłała mnie do rzecznika Agnieszki Kuruliszwili. Usłyszałam, że mam przesłać pytania mailem.

Hanna Kuran, członek zarządu powiatu pruszkowskiego: - Sprawa jest w toku, każdy nowy fakt będzie zbadany. Dla nas najważniejsze jest dobro wychowanków. I tyle mogę powiedzieć.

Kontrola: Berlińscy zaniedbują dzieci

Kontrola z Biura Rzecznika Praw Dziecka przyjeżdża na zaproszenie Berlińskich. - Donosy PCPR-u do prokuratury fatalnie wpływały na funkcjonowanie całego domu - chcieliśmy udowodnić, że wszystko jest OK.

Kontrolerki przychodzą dwa razy. Raz dzieci nie ma - są w szkołach, potem, gdy wracają, rozmawiają tylko z 13-letnią dziewczynką i 12-letnim chłopcem, choć wychowanków jest sześcioro. Z Markiem spotykają się w PCPR.

Dzieci uważają, że raport nie pokazuje prawdy o domu. W petycji, którą zamieściły w internecie, piszą ''urzędy chcą zlikwidować nasz dom, pod pretekstem wielu kłamstw''.

Trzy wychowanki chodzą do społecznego gimnazjum przy ul. Raszyńskiej. Krystyna Starczewska, dyrektorka szkoły: - Decyzja starostwa to działanie na szkodę dziecka. Berlińscy są wzorowymi rodzicami.

Na korzyść Berlińskich świadczą też kuratorzy sądowi. Prezes sądu w Pruszkowie, sędzia Ada Sędrowska: - Do tej placówki kierowane są dzieci bardzo skrzywdzone, trudne. Gdyby działa im się tam krzywda, kuratorzy by to stwierdzili.

Rzecznik: Przeciw rozwiązaniu placówki

Rzecznik praw dziecka Marek Michalak jest oburzony sprawą: - Nie było intencją Biura likwidowanie tej placówki i przenoszenie dzieci! Z raportu to nie wynika!

Wysłał już do starostwa pismo, rozmawiał z wojewodą i wysłał mu wniosek o wycofanie zgody na likwidację placówki. W środę spotkał się z wychowankami Berlińskich. - Mam nadzieję, że je uspokoiłem - mówi.

Berlińscy: - Dzieci, które są z nami od dziesięciu lat, miałyby po raz kolejny przeżyć stratę domu? Zrobimy wszystko, żeby dzieci miały dobre święta.

PS. Imiona dzieci zostały zmienione

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 2
  • 4
  • 4
  • 1
  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':