http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Klich: nagranie Klicha gra na moją korzyść

d
2011-12-20, ostatnia aktualizacja 2011-12-20 08:58

Bogdan Klich wygłasza oświadczenie w związku z dymisją z funkcji szefa MON
Bogdan Klich wygłasza oświadczenie w związku z dymisją z funkcji szefa MON
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

- Chociaż ta rozmowa nie powinna zostać opublikowana, bo nie powinna być w ogóle nagrana, to dobrze że tak się stało - tak w programie "Gość Radia Zet" mówił były minister obrony Bogdan Klich.

Edmund Klich
Fot. Wojciech Olkuonik / Agencja Gazeta
Edmund Klich
Chodzi o rzekomy meldunek przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych płk Edmunda Klicha przekazany Bogdanowi Klichowi kilkanaście dni po katastrofie smoleńskiej. O meldunku wiadomo, ponieważ Edmund Klich rozmowę z min. Klichem nagrał. O sprawie pisała "Gazeta Polska Codziennie".

Z meldunku ma wynikać, że winnymi katastrofy są Rosjanie, bo nie zamknęli lotniska w Smoleńsku 10 kwietnia, a ze względu na warunki pogodowe powinni. W rozmowie Edmunda Klicha i Bogdana Klicha uczestniczył także szef Sztabu Generalnego gen. Mieczysław Cieniuch. Ani minister, ani generał nie wiedzieli, że są nagrywani.

- Bazowałem na tym, że w naszych warunkach, polskich, my byśmy lotnisko zamknęli - mówił w rozmowie płk Edmund Klich. - To jest dla nas zaskakujące. Ten dokument nie ma statusu prawnie żadnego. Dokumenty, które nie mają prawnie wiążącego statusu, zawsze mogą gdzieś wypłynąć. Sformułowanie przez przewodniczącego komisji takiej tezy na tym etapie jest sprawą kłopotliwą - odpowiedział minister obrony.

Dzisiaj w Radiu Zet minister Bogdan Klich stwierdził, że nagranie rozmowy świadczy na jego korzyść. - Pokazuje, że jako wysokiej rangi urzędnik zachowałem się w sposób właściwy, zgodny z interesem naszego państwa - mówił.

I dodał: - W tej rozmowie nie ma nacisków, a jeśli ktoś mówi, że są, to znaczy, że albo nie potrafi czytać, albo ma złe intencje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':