Nasze informacje potwierdza Marek Bucior, wiceminister
pracy. - To prosta konsekwencja wydłużenia wieku emerytalnego. Skoro wydłużamy
pracę Polaków do 67 lat, musimy też stopniowo podwyższać wiek uprawniający wdowę czy wdowca do renty rodzinnej - mówi "Gazecie".
Projekt ustawy zostanie zakończony w przyszłym roku. Na razie renta rodzinna - średnio 1535 zł brutto miesięcznie - należy się tym, którzy w chwili śmierci współmałżonka mieli 45 lat i więcej. Pieniądze wypłacane są od momentu, kiedy ukończą 50 lat. Dożywotnio. Dostać je może też mąż po żonie, ale takie przypadki to margines. Rentę tego typu pobiera dziś około 300 tys. wdów i wdowców w wieku produkcyjnym.
Podwyższanie wieku uprawniającego do renty po współmałżonku rozpocznie się w 2013 roku. Będzie rozłożone na 20 lat, co roku wiek będzie wydłużany o sześć miesięcy. I tak w 2033 r. na świadczenie po mężu będą mogły liczyć tylko 60-letnie Polki. Renty nie będą odbierane tym, którzy już je dostają.
- To dobra decyzja. 66-67-letnie pracujące kobiety nie mogą utrzymywać 50-letnich Polek - mówi Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan. - Takie wdowy powinny pracować. Są zdrowe, sprawne. Czemu mamy je utrzymywać?
Na zmianach
ZUS może zaoszczędzić 1,5-2 mld zł rocznie.