http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Antifa atakuje biegłego od "Zakazu pedałowania"

w
2012-05-26, ostatnia aktualizacja 2011-12-14 09:05

'Zakaz pedałowania'
'Zakaz pedałowania'
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Lewackie ugrupowanie Antifa zastrasza biegłego, który wydał pozytywną opinie w sprawie znaku "Zakaz pedałowania".

O sprawie napisała środowa "Rzeczpospolita" informując, że na drzwiach naukowca z UMCS namalowano celownik. Dostaje też anonimowe pogróżki. Lewaccy aktywiści pochwalili się tym sami. W internecie napisali że zniszczyli drzwi do gabinetu dr Pawła Nowaka, wykładowcy i pracownika naukowego Zakładu Leksykologii i Pragmatyki Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie.

W ubiegłym tygodniu weszli na teren lubelskiej uczelni i sprayem namalowali na drzwiach symbol "celownika". Dopisali: "Na celowniku". Rozwiesili też plakat z napisem "Studenci, nikt, kto toruje drogę faszystom, nie zasługuje na szacunek, ale na bojkot i pogardę".

W internecie swoje działania podsumowali krótko: "Faszyzm nie przejdzie! Antifa atak!".

Wykładowca UMCS odbiera też anonimowe emaile z wyzwiskami i pogróżkami.

Dr Nowak był jednym z biegłych, którzy na zlecenie warszawskiego Sądu Okręgowego pozytywnie opiniowali wniosek Narodowego Odrodzenia Polski o legalizację używanych przez ten ruch symboli, m.in. krzyża celtyckiego i rysunku "zakaz pedałowania".

Po awanturze w mediach warszawska prokuratura okręgowa zapowiedziała, że odwoła się od decyzji sądu w sprawie rejestracji tych symboli.

Wykładowca zastrzega, że nie chciałby się na temat incydentów z nim związanych wypowiadać. Ale przyznaje, że miały miejsce. - To dziecinada. Wskazuje na brak dojrzałości tych ludzi - mówi dr Nowak. - Ich metody są metodami po prostu faszystowskimi.

Władze UMCS nie zawiadomiły prokuratury. Rzeczniczka uczelni Anna Guzowska przekonuje, że władze wydziału o zajściu nie wiedziały. Informatorzy "Rz" twierdzą jednak, że sugerowano studentom, żeby sprawy nie rozgłaszać, by "nie zaszkodzić uczelni".

Nie wiadomo czy wandali można ustalić. Teren uczelni jest monitorowany. - Rzeczywiście są kamery na korytarzu, ale akurat ten gabinet nie jest filmowany - przekonuje Guzowska.







Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 29 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':