Tak napisał Juliusz Braun do sygnatariuszy listu w obronie czci prof. Geremka. W liście prezes TVP ostro skrytykował Pospieszalskiego: "Audycja wyemitowana 8 grudnia naruszyła nie tylko zasady rzetelności dziennikarskiej, lecz także reguły zwykłej ludzkiej przyzwoitości".
O programie napisaliśmy w zeszłym tygodniu. Chodzi o program „Jan Pospieszalski: Bliżej”. Temat: 30 rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Pokazano w nim dokument, który miał dowodzić, że nieżyjący od 2008 r.
Bronisław Geremek jesienią 1981 r. „zdradził »Solidarność «”.
Odkrywcą tych rewelacji był zaproszony do
studia reżyser Grzegorz Braun. Ten sam, który pół roku temu na spotkaniu ze studentami KUL-u powiedział, że zmarły abp
Józef Życiński był "agentem, kłamcą i łajdakiem".
Teraz Pospieszalski zaprezentował fragment filmu Brauna, gdzie pokazano tajną depeszę ambasadora komunistycznych Niemiec (NRD). Relacjonuje on rozmowę, którą przed wprowadzeniem stanu wojennego miał odbyć z ówczesnym ministrem rządu PRL Stanisławem Cioskiem. W rozmowie Ciosek miał opowiedzieć o tym, że Bronisław Geremek mówił mu, że „po siłowej konfrontacji z władzą »Solidarność « mogłaby powstać na nowo, jako rzeczywisty związek zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego oblicza i ambicji sięgania po władzę”.
W programie Pospieszalskiego skomentował to Wojciech Sawicki z
IPN. Stwierdził, że "nie można bardziej zdradzić ruchu, którego jest się doradcą".
Autorzy filmu i Pospieszalski nie próbowali skonfrontować depeszy ze świadkami lub innymi dokumentami. Tymczasem w rozmowie z "Gazetą" Stanisław Ciosek nazywa twierdzenia ambasadora "śmieciem". - Gdyby profesor Geremek mówił mi wtedy takie rzeczy, nie trzeba by wprowadzać stanu wojennego, bo można by się porozumieć - tłumaczy. Przypomina, że dokument jest znany od lat i nie ma potwierdzenia w innych materiałach.
Program Pospieszalskiego wywołał protest fundacji im. prof. Geremka. Stanowisko prezesa TVP jest odpowiedzią na ten list.
Zdaniem prezesa Brauna "treści zawarte w audycji zniesławiają pamięć Człowieka o wielkich zasługach dla Polski i Europy i nie znajdują usprawiedliwienia".
Szef TVP przeprasza fundację i widzów. "Jest mi szczególnie przykro, gdyż przez wiele lat miałem zaszczyt współpracować z prof. Geremkiem. Działalność tego wielkiego Polaka zawsze darzyłem wielkim szacunkiem, traktując znajomość z Nim jako honor i wyróżnienie".
Co teraz zrobi TVP? "Dalsza obecność programu Jana Pospieszalskiego na antenie TVP jest uzależniona od respektowania tych zasad. Zobowiązałem osoby odpowiedzialne za program do podjęcia w tej sprawie odpowiednich działań" - napisał Juliusz Braun. Co to za działania? Prawdopodobnie chodzi o rozmowę dyscyplinującą.
Szanse, by TVP zdjęła teraz program z anteny, są niewielkie. - Taka decyzja narażałaby telewizję na duże problemy, ewentualną przegraną w sądzie, odszkodowania. Ale oświadczenie prezesa nie musi być ostatnim słowem - zapewnia nasz informator w telewizji publicznej.
TVP ma umowę z Pospieszalskim do czerwca. Z naszych informacji wynika, że nie jest wykluczone, że
telewizja wypowie ją wcześniej. - Oświadczenie prezesa można potraktować jako ostatnie ostrzeżenie. Jeśli Pospieszalski naruszy warunki umowy, która zakłada m.in. rzetelność dziennikarską, de facto sam ją złamie. Następnego ostrzeżenia nie będzie - słyszymy w TVP.