Łącka śliwowica to problem liczący ponad 60 lat (i ponad 70 proc. alkoholu). Od kiedy komuna znacjonalizowała produkcję, ludzie pędzą ją pokątnie. I nikt nie wie, co z tym fantem zrobić. Oficjalnie to przestępstwo, lecz takie, z którego na miejscu wszyscy są dumni. Lokalna władza wie, że w co trzeciej chałupie pędzą, ale zamiast ścigać bimbrowników, chwali się śliwkowym destylatem, gdzie tylko może: na targach, na gminnej stronie internetowej i w folderach. Po krótkiej rozmowie sam wójt Janusz Klag wyjmuje z biurka pięknie zapakowaną flaszkę bimbru i częstuje przyjezdnego. Śliwowica jest wpisana na listę tradycyjnych produktów województwa małopolskiego i zdobywa nagrody na międzynarodowych targach. Jeśli jednak policjant namierzy któregoś z ponad trzystu producentów, ma obowiązek zarekwirować sprzęt, a delikwenta oddać pod sąd. - Pełna
schizofrenia - przyznaje wójt.
Poseł Ruchu Palikota Adam Rybakowicz złożył w Sejmie projekt tzw. ustawy bimbrowej. Ma umożliwić rolnikom produkcję do tysiąca litrów destylatu i sprzedaż bez zakładania działalności gospodarczej. Góral miałby prawo handlować, a w zamian do gminy wpływałyby podatki. Wszystko legalne i - co najważniejsze - uregulowane dokładnie według wzorca austriackiego. Właśnie tak, jak chcą mieszkańcy Łącka.
Dobrą nowinę zaniosła w niedzielę na łącki ryneczek Jolanta Reichert, pełnomocnik Ruchu Palikota na Nowy Sącz i okolice. - Ludzie, wreszcie będziecie mogli legalnie pędzić śliwowicę! I sprzedawać przyjezdnym - obwieszczała wychodzącym z kościoła. Z początku ludzie byli sceptyczni, potem lody pękały. Ludzie przyznawali się, że pędzą po stodołach bimber i chętnie by przyjęli pomoc, choćby od lewicowego posła.
W ostatnich wyborach
PiS dostał w gminie Łącko prawie 60 proc. głosów, Palikot niecałe trzy.
Po kilkunastu minutach na rynku ludzie mówią: - Jeśli nam pomoże, my to mu na pewno zapamiętamy.
- Różni nam tu mydlili oczy, że załatwią. Przyjeżdżali z PO, i z PiS, i inni. Żaden nie załatwił. Czemu teraz ma się udać? - pyta ktoś Jolantę Reichert.
- Dlatego, że myśmy już złożyli projekt ustawy i mamy spore szanse na porozumienie z
PSL i PO - odpowiadała pełnomocniczka.
Palikot: - W ciągu najbliższych miesięcy rząd będzie potrzebował naszych głosów. W zamian będę żądał poparcia m.in. ustawy bimbrowej.
- Tyle że tu trzeba ostrożności - frasuje się wójt. - Np. żeby nas nie łączyli z narkotykami. Palikot chciał legalizacji marihuany. No więc jasno mówię: jak narkotyki, legalizacja, to my w ogóle ''nie''.