To efekt berlińskiego wystąpienia szefa dyplomacji. Mówiąc o zagrożeniach
strefy euro, stwierdził m.in., że dziś dla Polski bardziej niebezpieczna jest niemiecka bezczynność niż niemiecka siła. Apelował o ściślejszą integrację Europy.
Wystąpienie komentowały europejskie media. Sikorski zbierał komplementy od PO, SLD i Ruchu Palikota. PiS zaś orzekł, że ministra należy postawić przed Trybunał Stanu. Z partii popłynęły komunikaty o widmie IV Rzeszy i zamachu na suwerenność Polski.
Prezes Kaczyński na 13 grudnia zapowiedział Marsz Niepodległości i Solidarności, przeciwko polityce, o której mówił Sikorski. - Wielu Polaków nie chce, by polska niepodległość była tylko 20-letnim incydentem - uzasadniał.
Sikorski, pan Radek z Polski? Ciężar organizacyjny marszu spada na stołeczne struktury PiS. Zarządza nimi Mariusz Kamiński, b. szef CBA, dziś poseł, wiceprezes partii.
Portal warszawskiego PiS już zachęca do udziału: "Pokażmy siłę. Bądźmy na Marszu!!!".
Wiedzę o jego scenariuszu ma tylko wąskie grono działaczy. Maciej Wąsik, lider PiS w radzie miasta i bliski współpracownik Kamińskiego, odmawia informacji.
"Gazeta" ustaliła, że zgromadzenie ma się rozpocząć o godz. 17 i z pl. Trzech Krzyży przejść pod pomnik marszałka Piłsudskiego przy Belwederze. Organizatorzy spodziewają się 10 tys. manifestantów.
Olga Johann (PiS), wiceszefowa Rady Warszawy, sądzi, że wśród patronów manifestacji znajdzie się najpewniej założone po katastrofie smoleńskiej stowarzyszenie
Polska Jest Najważniejsza gromadzące sympatyków PiS.
Johann idzie na marsz, by oddać pamięć ofiarom stanu wojennego. Do Sikorskiego ma uwagi: - W Berlinie nie określił, czy reprezentował rząd, czy był facetem z Polski, panem Radkiem, który ma przemyślenia.
Radna nie podziela jednak opinii części kolegów o groźbie IV Rzeszy. Zwraca za to uwagę na unijne prawo. - Zajmowali się wymiarami ogórków - przypomina. - Teraz ustalili, że kury mają mieć 25 cm przestrzeni do dziobania, gdy obecne klatki mają 15 cm. Efekt? Wzrost cen jaj, w dodatku przed świętami.
Godzina próby Wieść o proteście wywołała duży odzew czytelników prawicowych portali. Debata trwa m.in. na Niezależnej pl. i Frondzie, która informację o inicjatywie Kaczyńskiego opatrzyła komentarzem: „
Zapowiada się więc prawdziwy sezon marszowy. Niewątpliwie rocznicy stanu wojennego nie obchodziliśmy godnie. Ta mała imprezka pod domem Jaruzelskiego i skandowanie: Znajdzie się pała na d... generała , to był event dobry na lata 90. Teraz trzeba czegoś większego”. Internauci publikują patriotyczne wiersze, głosów krytycznych - niewiele. Są hasła ("Mościpanowie, Matkę tam naszą mordują! Do szabel!"), ale głównie rozważania o prowokacji i ataku na obóz patriotyczny. Stąd apele o powołanie "ochotniczej straży obywatelskiej" z biało-czerwonymi opaskami i zorganizowanie ekip filmujących "z kamerami mało lub niewidocznymi". Protest jest określany jako "godzina próby Naszego Narodu". Są porady dla dojeżdżających, bo część obawia się kontroli policji. "By spokojnie dojechać do Warszawy, grupy zorganizowane nie powinny używać autokarów, bo wiadomo, co się będzie działo po drodze" - pisze internauta. Kolejny dodaje: "Lepiej dojechać pociągiem! Lub w pobliże Warszawy autokarem i przesiąść się do pociągu podmiejskiego".
Nie wiadomo, czy na pl. Trzech Krzyży stawią się działacze narodowi, którzy 11 listopada szli w Marszu Niepodległości ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. Stowarzyszenia Marsz Niepodległości odcięło się od inicjatywy PiS. - W mojej opinii
Jarosław Kaczyński dość instrumentalnie chce wykorzystać sukces Marszu Niepodległości - mówił portalowi Fronda.pl Robert Winnicki z MW, jeden z organizatorów listopadowej manifestacji.
Do marszu przygotowuje się za to ratusz. - Liczymy, że nie będzie podgrzewania emocji - mówi Jarosław Jóźwiak, dyrektor gabinetu prezydent Warszawy. - Wciąż mamy w pamięci obrazy z 11 listopada, nikt nie chce, by scenariusz się powtórzył.
Jak informuje Ewa Gawor, szefowa miejskiego biura bezpieczeństwa, marsz będzie zarejestrowany z automatu, jeśli organizatorzy spełnią ustawowe zapisy.