Wszystkie miały siąść w ławkach we wrześniu 2012, ale cztery dni przed wyborami ministerstwo edukacji wydało oświadczenie, w którym zaproponowało by odroczyć ten obowiązek o rok: " Informacje przychodzące od rodziców i samorządów pokazują, że większość szkół podstawowych w Polsce jest już przygotowanych na przyjęcie sześciolatków. Są jednak szkoły niegotowe na tę cywilizacyjną zmianę. Aby umożliwić wszystkim samorządom dobre przygotowanie, należy o rok wydłużyć okres, w którym to
rodzice podejmują decyzję o rozpoczęciu edukacji szkolnej
dzieci sześcioletnich. Taka propozycja zostanie przedstawiona nowemu Parlamentowi. Wszystkie sześciolatki podejmą naukę w szkole od września 2013 roku" - brzmiała jego treść.
Dzisiaj jednak na stronach resortu edukacji pojawił się następujący komunikat:
"Aby umożliwić samorządom odpowiednie przygotowanie wszystkich szkół, biorąc jednocześnie pod uwagę oczekiwania rodziców i chcąc zapewnić jak najszerszy udział dzieci pięcioletnich w wychowaniu przedszkolnym, Minister Edukacji Narodowej przekazuje do konsultacji społecznych projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty zakładający objęcie obowiązkiem szkolnym wszystkich dzieci sześcioletnich od 1 września 2014 roku".
Oznacza to, że dzieci urodzone w 2008 roku i w latach kolejnych będą rozpoczynały naukę w szkole w wieku sześciu lat.
O to by we wrześniu 2012 wszystkie sześciolatki nie musiały obowiązkowo maszerować do szkoły walczyło Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców. Jego założyciele Karolina i Tomasz Elbanowscy w lipcu tego roku wraz z innymi rodzicami przynieśli do sejmu obywatelski projekt ustawy, która ma zatrzymać reformę. Podpisało się pod nim ponad 347 tys. osób z całej Polski (by projektem zajęli się posłowie, wystarczy 100 tys. podpisów).
Tomasz Elbanowski komentuje: - Dobrze, że ministerstwo wreszcie postanowiło wziąć pod uwagę głosy rodziców, którzy wciąż alarmują o nieprzygotowanych na przyjęcie sześciolatków szkołach. Decyzję o odroczeniu obowiązku szkolnego sześciolatków o dwa lata odczytuję jako przyznanie się resortu, że reforma się nie udała. Wygląda na to, że urzędnicy
MEN zorientowali się, że w szkołach jest jeszcze gorzej niż myśleli w październiku. Wtedy mówiło o przesunięciu reformy o rok, a teraz mówi już o dwóch latach. Co do tych dwóch lat: w kryzysie przez ten czas nie uda się przygotować szkół do reformy - mówi.
Elbanowski zapowiada, że jego Stowarzyszenie nadal będzie walczyło o całkowite odstąpienie od reformy. Chce by o posłaniu sześcioletniego dziecka do szkoły decydowali tylko rodzice.
Elbanowski zauważa też, że młodsze roczniki (2007-2008 ), które jako 7 i 6-latki MEN chce posłać do pierwszych klas,
są liczniejsze o 10 proc. niż te obecne. - Kumulacja dzieci w szkołach będzie większa niż ta, której bali się rodzice dzieci z rocznika 2006.
Obecnie do pierwszych klas szkół podstawowych chodzi 20 proc. wszystkich sześcioletnich dzieci.
Przygotowany przez MEN projekt nowelizacji ustawy przesuwającej o dwa lata obowiązek szkolny dla sześciolatków trafi teraz do konsultacji społecznych.