W sondażu TNS OBOP dla ''Gazety'' przewaga Platformy (34 proc.) nad
PiS (24 proc.) jest wciąż wyraźna, ale w porównaniu z badaniem z początku listopada skurczyła się aż o 10 pkt proc. - głównie za sprawą wyraźnego spadku PO.
Najważniejszym wydarzeniem tych tygodni było exposé Donalda Tuska. Stary-nowy premier w Sejmie wystąpił w zeszły piątek i zapowiedział ciężkie czasy: kryzys wymusi wyrównanie i podwyższenie wieku emerytalnego, likwidację niektórych ulg (np. za internet), ograniczenie becikowego i ulg na
dzieci, podniesienie składki rentowej dla pracodawców.
Nasz sondaż był w większości przeprowadzony już po tym przemówieniu i można ostrożnie postawić hipotezę, że exposé odstraszyło od Platformy część wyborców.
- W pierwszych powyborczych sondażach zwycięzcy zazwyczaj wypadają lepiej niż w wyborach, potem ta premia się kończy. Po zapowiedziach cięć w exposé nie mogliśmy spodziewać się zysków - przyznaje szef klubu PO Rafał Grupiński.
Akcje PO spadły, ale na razie dysponujemy zaledwie jednym badaniem - a socjologowie mawiają: ''Jeden wynik, żaden wynik''. - Po zapowiedzi trudnych czasów notowania Platformy się pogorszyły, ale nie uważam, żeby był to spadek gwałtowny. To wynik tylko minimalnie słabszy niż w sondażach przedwyborczych - zauważa socjolog z SWPS i ISP PAN Mikołaj Cześnik.
PiS, choć od wyborów targany wojną domową zakończoną wyjściem ziobrystów, notowania ma bardzo stabilne - tym razem 24 proc. (2 pkt proc. więcej niż na początku miesiąca). W naszym badaniu ankietowani mogli wskazać także hipotetyczną ''nową partię Zbigniewa Ziobry''. Jej debiut nie wypadł okazale - zaledwie 3 proc. ankietowanych chce głosować na ziobrystów. Nowa partia przyciągnęła tylko 7 proc. wyborców PiS, poza tym pojedynczych zwolenników PO i
PSL.
- Ziobryści przyciągają w zasadzie wyłącznie wyborców PiS, ale nawet ich w bardzo niewielkim stopniu.
Jarosław Kaczyński wychował sobie znacznie lojalniejszych wyborców niż działaczy partyjnych, bo rozłamów w PiS było już sporo, ale rozłamowcy w większości potonęli - zaznacza Cześnik.
Jakie perspektywy mają ziobryści? - Ich sytuacja wyjściowa jest bardzo trudna. Ten sondaż pokazuje, że jeśli Kaczyński się nie podda, to ziobrystom będzie ciężko - twierdzi Cześnik.
- Nie osiągną sukcesu ci, którzy dzielą prawicę - przewiduje rzecznik PiS Adam Hofman.
Losy ziobrystów z zainteresowaniem śledzi były polityk PiS, później w PJN, europoseł Michał Kamiński. - Ziobryści powtarzają błąd PJN. Już wtedy uważałem, że warunkiem sukcesu secesjonistów jest dekonstrukcja przywództwa Jarosława Kaczyńskiego na prawicy. Ale to, co dla PJN było ważne, dla ziobrystów jest kwestią życia i śmierci, bo oni biją się z Kaczyńskim o tych samych wyborców - mówi ''Gazecie'' Kamiński. I dodaje: - A ziobryści unikają publicznej walki z Kaczyńskim, powtarzają zaklęcia o szacunku, którym go darzą. To droga donikąd, bo jeśli prezes jest dobry, to po co zakładać nową partię? Dla zrealizowania własnych ambicji?
W sukces wierzy rzecznik klubu Solidarnej Polski w Sejmie Patryk Jaki. - Partia jeszcze nie powstała, a już ma 3 proc. Gdyby Zbigniew Ziobro ogłosił, że powstaje, że ma program, nazwę i logo, to wynik na pewno byłby lepszy. Mam nadzieję, że taka zapowiedź padnie już na początku roku - mówi.
Nad progiem wyborczym są
SLD (9 proc. poparcia), Ruch Palikota (8 proc.), a do Sejmu wszedłby też PSL, którego notowania ustabilizowały się na poziomie 5 proc.
Poniżej progu wyborczego są PJN Pawła Kowala i Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego (po 1 proc.). Wyborców niezdecydowanych jest 15 proc.
TNS OBOP dla ''Gazety'', 17-20 listopada, próba reprezentatywna 981 osób