Szef wielkopolskiej policji Krzysztof Jarosz już naradzał się z funkcjonariuszami, jak zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom Marszu Równości. Powód? Przeciwnicy marszu zgłosili w magistracie pikietę, która ma się odbyć kilkanaście metrów od miejsca zbiórki uczestników marszu. Oficjalnie pikietujący mają demonstrować ''w obronie tradycyjnej rodziny''. Do przyjścia zachęcają biało-czerwone plakaty z wyretuszowanym zdjęciem młodych i uśmiechniętych kobiety i mężczyzny.
Zgromadzenie zgłosił działacz Obozu Narodowo-Radykalnego. Także na Facebooku ONR podaje się za organizatora pikiety. Znaleźć tam można takie wezwanie: ''Przyjdź i pokaż razem z nami, że takie wartości jak Bóg, tradycja, rodzina są dla Ciebie ważne. Przyjdź pokazać, że nic nie zastąpi prawdziwej rodziny, żaden sztuczny związek partnerski''. W zgłoszeniu działacz ONR podaje, że będzie 300 osób. Tyle samo ma przejść w Marszu Równości. Marsz odbywa się w
Poznaniu po raz ósmy, tradycyjnie kończy Poznańskie Dni Równości i Tolerancji. Organizuje go federacja organizacji feministycznych i równościowych. - Ich zachowania się nie obawiamy - mówi nam jeden z oficerów wielkopolskiej policji.
Teoretycznie maszerujący i pikietujący nie powinni się spotkać. Pikieta ONR zaczyna się o godz. 13 i ma trwać tylko pół godziny. Ale marsz zaczyna się o godz. 13.30.
Obie grupy będzie w tym roku rozdzielać wąska ul. Wieniawskiego w centrum Poznania. A na niej - szczelny kordon uzbrojonych w pałki i tarcze policjantów. - Powtórki z Warszawy nie będzie - zapewnia rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.
Na forum stowarzyszenia kibiców Wiara Lecha jest apel, by przeciwnicy marszu nie zabierali na pikietę szalików poznańskiej drużyny. Dlaczego? Bo zachowanie kiboli Lecha podczas demonstracji przed poprzednim Marszem Równości krytykowali przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich. Skandowane przez kiboli hasło ''Jak złapiemy, połamiemy'' ich zdaniem mogło stanowić ''przejaw niedopuszczalnego nawoływania do użycia przemocy fizycznej''.
Zgromadzeniom przyglądać będą się poznańscy urzędnicy. Katarzyna Wilk, dyrektor wydziału spraw obywatelskich, zapewnia, że zdelegalizują zgromadzenie, którego uczestnicy zaczną łamać prawo. - Nie wnikamy w to, co kto krzyczy. Zareagujemy, jeśli pojawi się zagrożenie dla życia i zdrowia - mówi Wilk.
Współorganizatorka marszu Katarzyna Gajewska przekonuje, że jego uczestnicy mogą się czuć bezpiecznie. - Ochrania nas policja, z którą od kilku lat współpracujemy. Nie ma informacji, by w marszu mieli uczestniczyć wojujący antyfaszyści. - Z naszej strony żadnej agresji na pewno nie będzie - mówi Gajewska.
Poznańska posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (PO), która ma być nowym pełnomocnikiem rządu ds. równości, nie weźmie udziału w Marszu Równości. Tłumaczy się posiedzeniem Sejmu i zaprzysiężeniem rządu. - Mam nadzieję, że wszystkie służby wyciągną wnioski z tego, co się wydarzyło w
Warszawie. Nie widzę powodu, dla którego miałoby dojść do jakichś zamieszek.