http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wielki Brat w Internecie

Ewa Siedlecka
2011-11-07, ostatnia aktualizacja 2011-11-07 07:14

Komputer
Komputer
Fot. Agnieszka Sadowska / AG

MSWiA uważa, że do walki z przestępczością potrzebne są szersze uprawnienia do inwigilacji internetu i naszych komputerów. Czy powinniśmy się na to godzić?

SONDAŻ
Czy państwo powinno mieć prawo włamywać się do komputerów i podglądać ich zawartość bez wiedzy właścicieli?

Tak, jak inaczej można by przewidzieć ruchy jakiegoś kolejnego Breivika?
Nie, bez decyzji sądu włamywanie się do komputerów jest zakazane
Nie obchodzi mnie to, nie mam nic do ukrycia

MSWiA złożyło do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, w ramach konkursu "Bezpieczeństwo i obronność państwa" zlecenie na stworzenie "Autonomicznych narzędzi wspomagających zwalczanie przestępczości". W "celach szczegółowych" jakie realizować ma narzędzie wymieniło m.in. @opracowanie narzędzi do identyfikacji tożsamości osób popełniających przestępstwa w sieci, kamuflujących swoją tożsamość przy użyciu serwera Proxy i sieci TOR; @opracowanie narzędzi umożliwiających niejawne i zdalne uzyskiwanie dostępu do zapisu na informatycznym nośniku danych, treści przekazów nadawanych i odbieranych oraz ich utrwalanie; @opracowanie narzędzi do dynamicznego blokowania treści niezgodnych z obowiązujących prawem, publikowanych w sieciach teleinformatycznych.

Stowarzyszenie Blogmedia24 skierowało do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przez MSWiA i ABW przestępstwa zlecenia zbudowania narzędzi hakerskich - czyli takich, do których użycia nie ma prawa.

Art. 269b k.k. mówi "Kto wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym osobom urządzenia lub programy komputerowe przystosowane do popełnienia przestępstwa (...)" - i tu wymienia się kilka przepisów kk. W tym takie, do których posuje opis "celów szczegółowych" zlecenia MSWiA.

I tak art. 267 par. 3 kk. mówi: "kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się (...) urządzeniem lub oprogramowaniem" - to pasuje do "zdalnego uzyskiwania dostępu" do komputera lub treści przesyłanych w internaecie i przełamywania zabezpieczeń Proksy i TOR. Zaś art. 269a pasuje do "blokowania" treści: "Kto, nie będąc do tego uprawnionym, przez transmisję, zniszczenie, usunięcie, uszkodzenie, utrudnienie dostępu lub zmianę danych informatycznych, w istotnym stopniu zakłóca pracę systemu komputerowego lub sieci teleinformatycznej".

MSWiA samo oceniło, że nie ma uprawnień do realizacji przynajmniej części "celów szczegółowych". Przygotowało nowelizację ustawy o policji, która daje uprawnienia do "stosowania środków elektronicznych umożliwiających niejawne i zdalne uzyskanie dostępu do zapisu na informatycznym nośniku danych, treści przekazów nadawanych i odbieranych oraz ich utrwalanie". W projekcie nowelizacji uzasadnia: "Zauważono rosnące zainteresowanie grup przestępczych lub terrorystycznych ogólnie dostępnymi technologiami informatycznymi umożliwiającymi szyfrowanie kanałów łączności pomiędzy komputerami lub przestrzeni dyskowej tych komputerów. ( ) Jedyną skuteczną metodą przełamania tego typu barier jest uzyskanie przez Policję i inne służby niejawnego dostępu do treści rozmów i danych przed ich zaszyfrowaniem, co jest możliwe tylko na komputerze, którym posługuje się ewentualny przestępca. Dostęp taki można uzyskać dzięki instalacji na komputerze osoby będącej w zainteresowaniu służb specjalnego oprogramowania, które w sposób niejawny będzie monitorowało wszelkie czynności wykonywane na nim, a rezultat tego monitoringu będzie przekazywany poprzez sieć internet do zainteresowanych służb. Niestety, w chwili obecnej stosowanie tego rodzaju narzędzi w Polsce nie jest prawnie usankcjonowane, z czego świat przestępczy doskonale zdaje sobie sprawę."

Czy są podstawy, by pociągnąć urzędników MSWiA do odpowiedzialności z art. 269b k.k.?

- Wydaje się prawdopodobne, że to, co zleciło MSWiA nie mieści się w granicach uprawnień policji i służb specjalnych. Mielibyśmy więc spełnioną tzw. stronę przedmiotową przestępstwa. Ale jest też strona podmiotowa: trzeba by wykazać, że MSWiA zleciło wytworzenie narzędzia z zamiarem używania go w sposób sprzeczny z prawem. A to byłoby raczej trudne - ocenia prof. Wróbel.

A Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego w MSWiA Sebastian Serwiak zapewnia: - Żadne z narzędzi powstałych w ramach tego czy innych projektów nie może być wykorzystywane inaczej niż zgodnie z obowiązującym prawem.

Zatem MSWiA chce po prostu poszerzenia możliwości i uprawnień policji i służb. O co?

Chcą prewencyjnie podsłuchiwać internet i nasze komputery?

Żeby wyszukać na stronach internetowych treści sprzecznych c prawem wystarczy odpowiednio skonstruowana przeglądarka. Jej stworzenie nie wymaga programu badawczego. Co więc oznacza zlecenie do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju?

Może chodzić o narzędzie do inwigilowania wszystkich treści przesyłanych w sieci - także tych szyfrowanych i także tych przesyłanych z komputera na komputer. Dyrektor Serwiak pytany przez "Gazetę" podkreśla, że w "celach szczegółowych" projektu MSWiA nie ma mowy o "śledzeniu ruchu w internecie". Rzeczywiście. Jednak o tym, że coś takiego może wchodzić w grę mogą świadczyć wymienione wcześniej "cele szczegółowe": przełamywanie zabezpieczeń Proxy i TOR czy zdalne włamywanie się do komputerów.

- Służby nie mają prawa do "podsłuchiwania" całego ruchu w internecie. Na kontrolę treści przesyłanych pomiędzy poszczególnymi komputerami trzeba mieć zgodę sądu - mówi prof. Włodzimierz Wróbel z Katedry Prawa Karnego UJ. - Mówi o tym m.in. art. art. 19 ust. 6 pkt. 3 ustawy o Policji, zezwalający na "stosowanie środków technicznych umożliwiających uzyskiwanie w sposób niejawny informacji i dowodów oraz ich utrwalanie".

Skoro policja i służby specjalne już dziś mogą legalnie włamywać się do komputerów, by je kontrolować, to o co chodzi?

Może MSWiA chce dać policji i służbom prawo i narzędzie omijające zgodę sądu? Ma np. prawo swobodnego pobierania, za pomocą teleinformatycznego łącza billingów i innych danych o naszych połączeniach telekomunikacyjnych. Czy więc chodzi o umożliwienie prewencyjnego podglądania naszych komputerów? I to niekoniecznie w celach społecznie akceptowanych? Np. by wykryć, kto odwiedza stronę antykomor.pl albo inne strony na których zamieszcza się nieprzyjazne rządowi czy rządzącym partiom treści? I z kim się kontaktuje? Bo na takich stronach zawsze istnieje zagrożenie pojawienia się treści znieważających "konstytucyjne organy" czy prezydenta, a to przecież przestępstwo

Czy mamy na to pozwolić

MSWiA przekonuje, że musi mieć skuteczne narzędzia i uprawnienia do zwalczania przestępczości, a przestępcy posługują się internetem. Jednak większość użytkowników internetu to nie przestępcy. I mają prawo do prywatności, do ochrony tajemnicy korespondencji i do kontroli nad tym, co gromadzą o nich władze publiczne. Czy zagrożenie przestępczością unieważnia te prawa? Czy jest tak duże, że powinniśmy dopuścić inwigilację internetu?

- Nie powinniśmy się zgodzić na kontrolę całej komunikacji w sieci. Szczególnie tej, którą chronimy przed dostępem osób trzecich: e-maili, czatów, gadu-gadu, skypa. Nie możemy się zgodzić na "włamywanie się do komputera" bez zgody sądu - uważa prof. Wróbel. Przypomina, że niemiecki sąd konstytucyjny w 2008r. oceniając prawo do zdalnego kontrolowania komputerów wprowadzone w Nadrenii Północnej-Westfalii uznał takie rozwiązanie za nieproporcjonalnie naruszające prawo do prywatności i "integralności informacji gromadzonych w systemach teleinformatycznych".

- Kilkanaście lat temu, pewien dziennikarz przeprowadzał ze mną wywiad na temat cenzury internetu w Chinach. Traktowaliśmy temat w kategoriach smutnej ciekawostki, z pozycji ludzi, którzy żyją w kraju demokratycznym- mówi Krzysztof Młynarski, informatyk, specjalista od bezpieczeństwa systemów operacyjnych - Któż wówczas mógł przypuszczać, że kilkanaście lat później będzie to temat aktualny w ponoć wolnej Polsce, czy w Europie?

Nie tylko służby marzą o inwigilacji internetu. Rząd USA, pod hasłem ochrony praw autorskich, naciskają na Unię Europejską by przyjąć porozumienie ACTA, które - jak alarmują organizacje broniące wolności w internecie - wymusi skonstruowanie narzędzi zdolnych skontrolować każdy przesyłany plik.

Wracając do MSWiA: - Niezależnie od kwestii przestępstwa z art. 269b kk. pozostaje pytanie o podstawę prawną do wydawania środków publicznych na narzędzia, których nie można użyć zgodnie z prawem - zauważa prof. Wróbel.

Ile by to miało kosztować? Nie wiadomo, bo na razie trwa konkurs dla ewentualnych wykonawców zlecenia MSWiA. W Narodowym Centrum Badań i Rozwoju dowiedzieliśmy się, że na 32 projekty zgłoszone w ramach konkursu "bezpieczeństwo i obronność" (wśród których jest też projekt MSWiA, ale nie wszystkie ze zgłoszonych projektów dofinansowanie uzyskają) przeznaczono 170 ml. złotych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1
  • 2
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':