MSWiA złożyło do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, w ramach konkursu "Bezpieczeństwo i obronność państwa" zlecenie na stworzenie "Autonomicznych narzędzi wspomagających zwalczanie przestępczości". W "celach szczegółowych" jakie realizować ma narzędzie wymieniło m.in. @opracowanie narzędzi do identyfikacji tożsamości osób popełniających przestępstwa w sieci, kamuflujących swoją tożsamość przy użyciu serwera Proxy i sieci TOR; @opracowanie narzędzi umożliwiających niejawne i zdalne uzyskiwanie dostępu do zapisu na informatycznym nośniku danych, treści przekazów nadawanych i odbieranych oraz ich utrwalanie; @opracowanie narzędzi do dynamicznego blokowania treści niezgodnych z obowiązujących prawem, publikowanych w sieciach teleinformatycznych.
Stowarzyszenie Blogmedia24 skierowało do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przez MSWiA i ABW przestępstwa zlecenia zbudowania narzędzi hakerskich - czyli takich, do których użycia nie ma prawa.
Art. 269b k.k. mówi "Kto wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym osobom urządzenia lub programy komputerowe przystosowane do popełnienia przestępstwa (...)" - i tu wymienia się kilka przepisów kk. W tym takie, do których posuje opis "celów szczegółowych" zlecenia MSWiA.
I tak art. 267 par. 3 kk. mówi: "kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się (...) urządzeniem lub oprogramowaniem" - to pasuje do "zdalnego uzyskiwania dostępu" do komputera lub treści przesyłanych w internaecie i przełamywania zabezpieczeń Proksy i TOR. Zaś art. 269a pasuje do "blokowania" treści: "Kto, nie będąc do tego uprawnionym, przez transmisję, zniszczenie, usunięcie, uszkodzenie, utrudnienie dostępu lub zmianę danych informatycznych, w istotnym stopniu zakłóca pracę systemu komputerowego lub sieci teleinformatycznej".
MSWiA samo oceniło, że nie ma uprawnień do realizacji przynajmniej części "celów szczegółowych". Przygotowało nowelizację ustawy o policji, która daje uprawnienia do "stosowania środków elektronicznych umożliwiających niejawne i zdalne uzyskanie dostępu do zapisu na informatycznym nośniku danych, treści przekazów nadawanych i odbieranych oraz ich utrwalanie". W projekcie nowelizacji uzasadnia: "Zauważono rosnące zainteresowanie grup przestępczych lub terrorystycznych ogólnie dostępnymi technologiami informatycznymi umożliwiającymi szyfrowanie kanałów łączności pomiędzy komputerami lub przestrzeni dyskowej tych komputerów. ( ) Jedyną skuteczną metodą przełamania tego typu barier jest uzyskanie przez Policję i inne służby niejawnego dostępu do treści rozmów i danych przed ich zaszyfrowaniem, co jest możliwe tylko na komputerze, którym posługuje się ewentualny przestępca. Dostęp taki można uzyskać dzięki instalacji na komputerze osoby będącej w zainteresowaniu służb specjalnego oprogramowania, które w sposób niejawny będzie monitorowało wszelkie czynności wykonywane na nim, a rezultat tego monitoringu będzie przekazywany poprzez sieć internet do zainteresowanych służb. Niestety, w chwili obecnej stosowanie tego rodzaju narzędzi w Polsce nie jest prawnie usankcjonowane, z czego świat przestępczy doskonale zdaje sobie sprawę."
Czy są podstawy, by pociągnąć urzędników MSWiA do odpowiedzialności z art. 269b k.k.?
- Wydaje się prawdopodobne, że to, co zleciło MSWiA nie mieści się w granicach uprawnień policji i służb specjalnych. Mielibyśmy więc spełnioną tzw. stronę przedmiotową przestępstwa. Ale jest też strona podmiotowa: trzeba by wykazać, że MSWiA zleciło wytworzenie narzędzia z zamiarem używania go w sposób sprzeczny z prawem. A to byłoby raczej trudne - ocenia prof. Wróbel.
A Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego w MSWiA Sebastian Serwiak zapewnia: - Żadne z narzędzi powstałych w ramach tego czy innych projektów nie może być wykorzystywane inaczej niż zgodnie z obowiązującym prawem.
Zatem MSWiA chce po prostu poszerzenia możliwości i uprawnień policji i służb. O co?
Chcą prewencyjnie podsłuchiwać internet i nasze komputery? Żeby wyszukać na stronach internetowych treści sprzecznych c prawem wystarczy odpowiednio skonstruowana przeglądarka. Jej stworzenie nie wymaga programu badawczego. Co więc oznacza zlecenie do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju?
Może chodzić o narzędzie do inwigilowania wszystkich treści przesyłanych w sieci - także tych szyfrowanych i także tych przesyłanych z komputera na komputer. Dyrektor Serwiak pytany przez "Gazetę" podkreśla, że w "celach szczegółowych" projektu MSWiA nie ma mowy o "śledzeniu ruchu w internecie". Rzeczywiście. Jednak o tym, że coś takiego może wchodzić w grę mogą świadczyć wymienione wcześniej "cele szczegółowe": przełamywanie zabezpieczeń Proxy i TOR czy zdalne włamywanie się do komputerów.
- Służby nie mają prawa do "podsłuchiwania" całego ruchu w internecie. Na kontrolę treści przesyłanych pomiędzy poszczególnymi komputerami trzeba mieć zgodę sądu - mówi prof. Włodzimierz Wróbel z Katedry Prawa Karnego UJ. - Mówi o tym m.in. art. art. 19 ust. 6 pkt. 3 ustawy o Policji, zezwalający na "stosowanie środków technicznych umożliwiających uzyskiwanie w sposób niejawny informacji i dowodów oraz ich utrwalanie".
Skoro
policja i służby specjalne już dziś mogą legalnie włamywać się do komputerów, by je kontrolować, to o co chodzi?
Może MSWiA chce dać policji i służbom prawo i narzędzie omijające zgodę sądu? Ma np. prawo swobodnego pobierania, za pomocą teleinformatycznego łącza billingów i innych danych o naszych połączeniach telekomunikacyjnych. Czy więc chodzi o umożliwienie prewencyjnego podglądania naszych komputerów? I to niekoniecznie w celach społecznie akceptowanych? Np. by wykryć, kto odwiedza stronę antykomor.pl albo inne strony na których zamieszcza się nieprzyjazne rządowi czy rządzącym partiom treści? I z kim się kontaktuje? Bo na takich stronach zawsze istnieje zagrożenie pojawienia się treści znieważających "konstytucyjne organy" czy prezydenta, a to przecież przestępstwo
Czy mamy na to pozwolić MSWiA przekonuje, że musi mieć skuteczne narzędzia i uprawnienia do zwalczania przestępczości, a przestępcy posługują się internetem. Jednak większość użytkowników internetu to nie przestępcy. I mają prawo do prywatności, do ochrony tajemnicy korespondencji i do kontroli nad tym, co gromadzą o nich władze publiczne. Czy zagrożenie przestępczością unieważnia te prawa? Czy jest tak duże, że powinniśmy dopuścić inwigilację internetu?
- Nie powinniśmy się zgodzić na kontrolę całej komunikacji w sieci. Szczególnie tej, którą chronimy przed dostępem osób trzecich: e-maili, czatów,
gadu-gadu, skypa. Nie możemy się zgodzić na "włamywanie się do komputera" bez zgody sądu - uważa prof. Wróbel. Przypomina, że niemiecki sąd konstytucyjny w 2008r. oceniając prawo do zdalnego kontrolowania komputerów wprowadzone w Nadrenii Północnej-Westfalii uznał takie rozwiązanie za nieproporcjonalnie naruszające prawo do prywatności i "integralności informacji gromadzonych w systemach teleinformatycznych".
- Kilkanaście lat temu, pewien dziennikarz przeprowadzał ze mną wywiad na temat cenzury internetu w Chinach. Traktowaliśmy temat w kategoriach smutnej ciekawostki, z pozycji ludzi, którzy żyją w kraju demokratycznym- mówi Krzysztof Młynarski, informatyk, specjalista od bezpieczeństwa systemów operacyjnych - Któż wówczas mógł przypuszczać, że kilkanaście lat później będzie to temat aktualny w ponoć wolnej Polsce, czy w Europie?
Nie tylko służby marzą o inwigilacji internetu. Rząd
USA, pod hasłem ochrony praw autorskich, naciskają na Unię Europejską by przyjąć porozumienie ACTA, które - jak alarmują organizacje broniące wolności w internecie - wymusi skonstruowanie narzędzi zdolnych skontrolować każdy przesyłany plik.
Wracając do MSWiA: - Niezależnie od kwestii przestępstwa z art. 269b kk. pozostaje pytanie o podstawę prawną do wydawania środków publicznych na narzędzia, których nie można użyć zgodnie z prawem - zauważa prof. Wróbel.
Ile by to miało kosztować? Nie wiadomo, bo na razie trwa konkurs dla ewentualnych wykonawców zlecenia MSWiA. W Narodowym Centrum Badań i Rozwoju dowiedzieliśmy się, że na 32 projekty zgłoszone w ramach konkursu "bezpieczeństwo i obronność" (wśród których jest też projekt MSWiA, ale nie wszystkie ze zgłoszonych projektów dofinansowanie uzyskają) przeznaczono 170 ml. złotych.