http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Fikcja legalnej aborcji. Anna ma rodzić i już

Ewa Siedlecka
2011-10-31, ostatnia aktualizacja 2011-11-02 10:01

Lekarz
Lekarz

Zespół Downa nie jest wskazaniem do aborcji - uznali lekarze szpitala w Poznaniu. - Za coś takiego kobieta może pozwać lekarza do sądu - mówi znany genetyk prof. Jacek Zaremba

SONDAŻ
Czy finansowany z publicznych pieniędzy szpital ma prawo odmówić wykonania zabiegu legalnego usunięcia ciąży?

Tak, to sprawa sumienia
Nie, bo bierze pieniądze wszystkich podatników
Nie wiem

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



"U płodu nie stwierdza się ultrasonograficznie wad narządów wewnętrznych, a zespół Downa nie musi oznaczać ciężkiego upośledzenia ani nie jest zagrożeniem życia". Takie orzeczenie odmawiające prawa do aborcji wydano Annie (imię zmienione) kilka dni temu w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Inaczej zespół Downa ocenił Szpital Bielański w Warszawie, gdzie Anna miała aborcję. - Trafiają do nas kobiety z całego kraju, które nigdzie indziej nie znajdują pomocy. Ale pierwszy raz spotkałem się z tym, by lekarze na piśmie stwierdzili, że zespół Downa to nie jest "ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu". Najczęściej po prostu odmawiają aborcji i tyle - mówi prof. Romuald Dębski, ordynator oddziału położnictwa i ginekologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Szpitalu Bielańskim.

Anna dowiedziała się, że płód ma zespół Downa, w 11. tygodniu ciąży: - Kiedy zapytałam o możliwość aborcji w Szpitalu UM w Poznaniu, pani ordynator powiedziała, że będzie przeciwna zabiegowi, bo to nie jest "wada letalna" (prowadząca do śmierci).

Anna wspomina, że szpitalna psycholog zabrała ją na rozmowę do stołówki. Siedziały przy okienku wydającym jedzenie. - Zdenerwowałam się. To naprawdę nie były warunki do rozmowy, do tego zero empatii. Przerwałam rozmowę - mówi Anna.

Psycholog napisała potem, że kobieta nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji w sprawie ciąży. A komisja lekarska uznała, że nie ma wskazań do aborcji. Szpitalna rzeczniczka praw pacjenta, u której Anna szukała pomocy, powiedziała, że podziela zdanie komisji. - Dodała, że mogę próbować w innym ośrodku. Ale nie dostałam żadnej listy placówek, chociaż o to prosiłam. Lekarze wprowadzili tę komisję, by kulturalnie pozbywać się takich kłopotów - ocenia Anna.

Prawo nie wymaga powoływania komisji. Mówi za to, że "ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu" jest podstawą do przeprowadzenia legalnej aborcji, jeśli taka jest wola matki. Zapytaliśmy prof. Janę Skrzypczak, ordynatorkę kliniki rozrodczości poznańskiego szpitala, dlaczego uznała, że zespół Downa nie jest "ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem płodu". - Nigdy nie wiadomo, jak głęboko upośledzone będzie dziecko. Są takie, które bez problemów kończą szkołę specjalną. To dziecko nie miało wady serca, USG nie wykazało zmian w innych narządach wewnętrznych - odpowiada.

Czy są wady, które szpital kwalifikuje jako wskazanie do aborcji? - Tak, w szczególności letalne (prowadzące do śmierci), jak bezmózgowie, bezczaszkowie, zespół Edwardsa, czyli ciężkie upośledzenie umysłowe prowadzące zwykle do śmierci w pierwszym roku życia - mówi prof. Skrzypczak.

Dlaczego szpital nie wskazał placówek, które wykonują aborcję w przypadku zespołu Downa? - Poinformowałam, że może odwołać się do dyrektora szpitala. Dyrektor mógłby powołać inną komisję i może jej decyzja byłaby inna.

Ale Anna nie miała już czasu na odwoływanie, bo groziło przekroczenie terminu, w którym w takim przypadku można dokonać aborcji.

- Nikt nie ma prawa odmówić aborcji w przypadku zespołu Downa - uważa genetyk prof. Jacek Zaremba, dziekan Wydziału Nauk Medycznych PAN. - Nie znam kraju, w którym dopuszcza się aborcję ze względu na wady płodu i w którym Down nie byłby wskazaniem do zabiegu. Upośledzenie umysłowe to jedna z najcięższych dysfunkcji. A zespół Downa to upośledzenie "ciężkie" w rozumieniu ustawy antyaborcyjnej.

Lekarz może odmówić wykonania aborcji, korzystając z klauzuli sumienia. Ale cały szpital nie. Ma z NFZ umowę na usługi ginekologiczno-położnicze, czyli także legalne usuwanie ciąży. Jednak ani NFZ, ani Ministerstwo Zdrowia nie wymagają, by szpital wykazywał w kontrakcie, że pracują w nim lekarze nieodmawiający wykonania aborcji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 33
  • 3
  • 69
  • 6
  • 448 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    171 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':