Ilu ich jest? - Przy otwartych granicach bardzo trudno to policzyć - mówi Ewa Piechota z Urzędu ds. Cudzoziemców w
Warszawie. - My, opierając się na danych straży granicznej, szacujemy, że od 50 do 70 tys. Głównie z Ukrainy, Białorusi, Wietnamu i Czeczenii. Ale niektóre organizacje pozarządowe twierdzą, że nielegalnych imigrantów jest w Polsce nawet pół miliona.
Ustawa o zalegalizowaniu pobytu niektórych cudzoziemców weszła w życie w lipcu. Abolicja rozpoczyna się 1 stycznia 2012 r.
- Wnioski o zalegalizowanie pobytu cudzoziemcy będą musieli złożyć u wojewody, w wydziałach do spraw cudzoziemców - mówi Roman Nowak, rzecznik wojewody pomorskiego. - Będziemy je przyjmować przez pół roku. Abolicja będzie udzielana na dwa lata, w tym czasie cudzoziemiec powinien uregulować wszystkie sprawy związane z pobytem w Polsce.
To już trzecia abolicja dla "nielegalnych" w III RP, ale najbardziej liberalna. Dotychczas cudzoziemiec musiał udowodnić, że przebywa w Polsce aż 10 lat, ma prawo do zajmowanego lokalu i pozwolenie na pracę. Obecna ustawa dotyczy osób, które przebywają u nas nieprzerwanie od 20 grudnia 2007 r. lub dłużej.
Urząd ds. Cudzoziemców uruchomił numer telefonu, pod którym cudzoziemiec może anonimowo uzyskać informacje na temat swoich szans na abolicję. Telefon (22) 601 75 25 jest czynny w poniedziałki, wtorki, czwartki i piątki od godziny 8.15 do 16.15. W środy od 15.00 do 20.00. Informacje udzielane są po polsku, angielsku, rosyjsku i wietnamsku.
- Największym problemem jest dotarcie do tych ludzi z informacją, że dostaną szansę na legalny pobyt - tłumaczy Ewa Piechota. - Każda grupa inaczej się integruje, inaczej Ukraińcy, inaczej Wietnamczycy. Jedni aktywnie korzystają z ośrodków pomocowych, inni nie mają nawet dostępu do internetu i mają problem językowy.
Ilu złoży wnioski? To wróżenie z fusów. Przy poprzednich abolicjach w 2003 i 2007 r. - ok. 5 tys. osób. Teraz będzie na pewno więcej. W samym woj. mazowieckim wojewoda spodziewa się ponad 5 tys. wniosków.