Wniesienie projektu zapowiedział w sobotę Leszek Miller, przewodniczący Klubu Parlamentarnego
SLD. - Chcielibyśmy zebrać podpisy z różnych klubów. Jesteśmy otwarci na współdziałanie z klubem Ruchu Palikota i z PO - powiedział dziennikarzom po spotkaniu w sobotę ze współautorami projektu: Grupą Inicjatywną przedstawicieli środowisk mniejszości seksualnych i Zielonymi 2004.
Grupa opracowała projekt w zeszłej kadencji Sejmu, a jego ostateczną redakcję przygotowano we współpracy z SLD. Sojusz wniósł go pod koniec kadencji, a w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie i jedno posiedzenie podkomisji.
Projekt dotyczy par jedno- i dwupłciowych i oparty jest na francuskim PACS-ie: partnerzy składają przed urzędnikiem państwowym oświadczenie, że zawiązują związek partnerski, z czym wiążą się określone prawa i obowiązki gwarantowane przez państwo. Mogą też zawrzeć notarialnie umowę cywilnoprawną, która określi warunki związku bardziej szczegółowo, zgodnie z indywidualnymi potrzebami partnerów. Umowa może dotyczyć np. kwestii finansowych, podziału obowiązków, opieki nad dzieckiem jednego z partnerów.
Projekt złożony w Sejmie zeszłej kadencji przewidywał - poza prawem do adopcji
dzieci - praktycznie zrównanie związków partnerskich z małżeństwami: w sferze podatkowej, dziedziczenia, zabezpieczenia społecznego (np. prawo do renty po zmarłym, zasiłku opiekuńczego itd.), opieki nad chorym, prawa pochówku, odmowy zeznań przeciwko partnerowi.
Grupa Inicjatywna spotkała się w sprawie projektu z Robertem Biedroniem, posłem Ruchu Palikota i działaczem Kampanii przeciw Homofobii. - Będziemy dążyć, żeby politycy się dogadali i poparli jeden projekt, bo nie ma sensu, żeby w Sejmie rywalizowały projekty SLD i Ruchu Palikota - mówi Tomasz Szypuła, członek Grupy Inicjatywnej i szef Kampanii przeciw Homofobii.
Podczas prac nad projektem w zeszłej kadencji posłowie zgłosili wiele uwag krytycznych, m.in. że niesprawiedliwie byłoby dać związkom partnerskim te same przywileje co małżeństwom, ale bez tych samych obowiązków. Przykład: ulgi podatkowe bez obowiązku alimentacyjnego na rzecz partnera po rozstaniu. - Jesteśmy otwarci na różne uwagi. Kiedy ustawa znajdzie się w Sejmie, będzie okazja do
zamówienia opinii - konstytucjonalistów i cywilistów. To będzie dobra podstawa do ewentualnych modyfikacji - deklaruje Szypuła.