http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Obelgi w sieci, porażka Giertycha

wrób
2011-10-20, ostatnia aktualizacja 2011-10-20 12:09

Roman Giertych
Roman Giertych

Wydawca nie jest odpowiedzialny za treść wpisów internautów na forach - uznał w czwartek warszawski sąd i oddalił pozew Romana Giertycha o naruszenie jego dóbr osobistych obraźliwymi wpisami na fakt.pl.

Wyrok nie jest prawomocny.

- Ale jego znaczenie jest duże, bo prostuje nieco skrzywioną praktykę sądów. Dzisiejsze orzeczenie jest zgodne z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną, dyrektywami europejskimi. Staje po stronie wolności słowa w sieci - mówi mec. Jakub Kudła, szef zespołu prawnego Ringier Axel Polska, czyli wydawcy m.in. "Faktu".

- Czy można napisać "żydowski pachołku sp... z Polski" (to o mnie) i nie ponosić za to żadnej odpowiedzialności? - pyta były wicepremier, dziś adwokat Roman Giertych. - Oczywiście, że wyrok będę skarżył i jestem gotów w tej sprawie wyczerpać wszystkie instancje, by na końcu pójść ze skargą do Trybunału Konstytucyjnego - zapowiada.

Pozwy o obelżywe wpisy na forach internetowych w ostatnich latach zaczęły się mnożyć. Najgłośniejszą sprawę wytoczył szef MSZ Radosław Sikorski. Pozwał wydawcę faktu.pl oraz internetowego wydania "Pulsu Biznesu" za antysemickie wpisy, także o jego żonie, amerykańskiej publicystce Ann Applebaum. Sikorskiego reprezentuje Giertych.

Obelgi pod jego adresem nie mają jednak ze sprawą Sikorskiego nic wspólnego. Była to reakcja na inny spór, który skończył się w sądzie: gdy Giertych były wicepremier zarzucił swojemu byłemu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu "zbieranie haków" za rządów PiS.

W sprawie, w której Giertych reprezentuje szefa MSZ wzbogacił swoją argumentację. Uważa, że za wpisy na forach właściciele portali powinni odpowiadać zgodnie z prawem prasowym, np. tak jak wydawca za publikację listu. - Mam świadomość, że ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną wprowadza pewien wyjątek, ale to kwestionuję - mówi "Gazecie" Giertych.

Zgodnie z tą ustawą właściciel strony internetowej ma obowiązek usunięcia wpisu dopiero, gdy zostanie zawiadomiony, że narusza on prawo. Wpisy na temat Giertycha i Sikorskiego zostały usunięte.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1
  • 5
  • 4
  • 3
  • 23 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':