http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska, Niemcy, bratanki

Bartosz T. Wieliński
2011-10-19, ostatnia aktualizacja 2011-10-19 07:22

Szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle i minister Radosław Sikorski podczas spotkania w Warszawie
Szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle i minister Radosław Sikorski podczas spotkania w Warszawie
Fot. FORUM REUTERS

- Jesteśmy ciągle potrzebni, bo polsko-niemieckie rany jeszcze się nie zabliźniły - mówi Paweł Moras polski dyrektor Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży. Organizacja świętuje 20. urodziny

Paweł Moras
Paweł Moras
Tę polsko-niemiecką organizację, zwaną popularnie Jugendwerkiem wymyślili polski premier Tadeusz Mazowiecki i niemiecki kanclerz Helmut Kohl. Powstała w 1991 r. a jej wzorem była trwająca od lat 60. XX w. współpraca młodzieży z Niemiec i Francji. Zajmowała się organizacją spotkań młodych Polaków i Niemców, dzięki czemu młodzież miała poznawać kraj sąsiada i pozbywać się stereotypów. Wspierała partnerstwa polskich i niemieckich szkół, towarzystw i instytucji.

Dorobek Jugendwerku jest imponujący. W ciągu 20 lat dzięki organizacji m.in. na wymianach poznało się 2 mln młodych ludzi z Polski i Niemiec. Uruchomiono 50 tys. polsko-niemieckich projektów, ponad tysiąc polskich szkół nawiązało trwałe partnerstwo ze szkołami za Odrą.

Rozmowa z Pawłem Morasem

Bartosz T. Wieliński: - Stosunki polsko-niemieckie stały się zupełnie normalne, dziś nie ma nawet kontroli na granicy. Wymiana młodzieży ma jeszcze sens?

Paweł Moras, polski dyrektor Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży: - Jak najbardziej. W ciągu 20 lat udało się zaleczyć rany, które powstały podczas drugiej wojny światowej wojny, ale one jeszcze się nie zabliźniły. Pojednanie Polski i Niemiec to ciągle wrażliwa kwestia. Wystarczy spojrzeć jak bardzo podupadły one za czasów poprzedniego polskiego rządu i jak źle reagowały wówczas społeczeństwa. Mamy jeszcze sporo do zrobienia.

Poza tym coraz bardziej staramy się wyjść poza polsko-niemiecką formułę. Organizujemy spotkania młodzieży z Polski, Niemiec oraz Ukrainy, Rosji czy Izraela. Jesteśmy dla świata przykładem, że dawni śmiertelni wrogowie mogą się pojednać. Nasi polscy i niemieccy współpracownicy byli ostatnio w Korei Południowej podpowiadać jak rozmawiać z Japonią. Kiedyś ambasador Egiptu powiedział mi, że chciałby by w przyszłości Jugendwerk założyli Izrael i Palestyna.

Co się zmieniło przez 20 lat ?

- Trochę zmienili się ludzie. Na początku Niemcy mocno przyciągały młodych Polaków, a dzięki organizowanej przez Jugendwerk wymianie można było poznać smak Zachodu. Spotkani działały też jak odtrutka. Na początku lat 90. Gdy jako młody człiowiek uczestniczyłem w takiej wymianie w uszach miałem hymn mojej wrocławskiej podstawówki: "Gdy Wrocławiem rządził Chrobry, gdy pod Niemczą Niemców lał". Dziś polska młodzież nie ma już kompleksów. Często zdarza się, że młody Polak z dostatniej rodziny trafia na Niemców, którzy są gorzej sytuowani i nie mają np. nowego Iphone'a. Zdarza się też, że Polak trafia do niemieckiej rodziny o imigranckich korzeniach. Takie bardzo spotkania pomagają krzewić tolerancję.

Ale ciągle są też uczniowie szkół powiatowych, dla których udział w naszych programach to jedna z ciągle nielicznych możliwości poznania świata. Chcielibyśmy lepiej docierać do szkół w województwach łódzkim i podkarpackim. Na naszej mapie polsko-niemieckich programów to ciągle białe plamy. Coraz częściej za to pomagamy nawiązywać kontakty polskim i niemieckim ochotniczym strażom pożarnym

Młodzi Niemcy chętnie przyjeżdżają do Polski ?

- 20 lat temu młodzi Niemcy gdy jechali do Polski byli przekonani, ze to wyprawa za koło podbiegunowe. To przeszłość, ale Polska ciągle nie jest za Odrą dobrze wypromowana jako nowoczesny i ciekawy kraj. Mimo to robimy co możemy. Niemców do Polski ściąga historia, zwykle podczas projektów odwiedzają miejsca pamięci takie jak obóz w Auschwitz. Zwykle za strony polskiej pada pytanie: "co twój dziadek robił podczas wojny". Przygotowaliśmy specjalne publikacje, o tym jak rozmawiać o przeszłości, tak by się nie obrażać, a by się czegoś o sąsiadach dowiedzieć. Myślę, że to działa.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':