Ile jest w Polsce osób pracujących o dzieło? Setki tysięcy. Dokładnych danych nie ma. Ministerstwo Finansów podaje tylko, że pracujących wyłącznie na umowę o dzieło i umowę-zlecenie jest łącznie 800 tys.
W mediach takie umowy ochrzczono mianem "śmieciowych", bo pracujące na ich podstawie osoby - zazwyczaj młodzi ludzie bezpośrednio po studiach - formalnie nie mają prawa do wypowiedzenia, urlopu czy chorobowego.
Dziś składki emerytalne płaci każdy zatrudniony na etacie (co miesiąc 19,5 proc. pensji) oraz osoby pracujące na umowę-zlecenie. Umowy o dzieło są z tego zwolnione.
Przynajmniej na razie.
- Wszyscy, którzy płacą podatki, powinni płacić składki ubezpieczeniowe. Także osoby, które są zatrudnione na podstawie umów o dzieło, a nie płacą składek emerytalnych z innego tytułu - proponuje minister Michał Boni.
Minister boi się, że za kilkadziesiąt lat takie osoby wylądują na utrzymaniu państwa. I to
budżet będzie musiał im dopłacać do emerytury minimalnej, bo nie odłożą wystarczająco dużo składek, aby dostawać choć 728 zł miesięcznie (tyle dziś wynosi minimalne świadczenie). Albo będą na starość żyć z pomocy społecznej, też finansowanej z
budżetu.
Według obliczeń Wiktora Wojciechowskiego z liberalnej fundacji FOR wprowadzenie składek od umów o dzieło może zwiększyć wpływy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (z niego wypłacane są na bieżąco emerytury) o 500 mln-1 mld zł. Dziś na emerytury ZUS-owi brakuje ponad 40 mld zł rocznie.
Nie wiadomo, czy dodatkowe składki od umów wezmą na siebie pracodawcy, czy też obniżą pracownikom zarobki o wysokość składki lub jej część.
Prof. Jan Klimek, przewodniczący zespołu ds. ubezpieczeń społecznych Komisji Trójstronnej, przyznaje że komisja zajmowało się już kilka miesięcy temu składkami od umów o dzieło na wniosek wicepremiera Waldemara Pawlaka. U wicepremiera z kolei interweniował w tej sprawie poseł PO Sławomir Piechota. - Nie doszliśmy jednak do jakiegoś porozumienia i dyskusja skończyła się niczym - mówi prof. Klimek.
Dlaczego? Związkowcy są za. Pracodawcy stawiali jednak warunki. - Nie ma problemu, możemy się zgodzić, ale gdy wszystkie inne grupy - mundurowi, górnicy, rolnicy - też będą w systemie powszechnym i będą odprowadzać pełne składki - mówi Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.
Wojciechowski podkreśla, że umowy o dzieło ułatwiają wejście młodym, niedoświadczonym ludziom na rynek
pracy. Na etat nikt by ich nie zatrudnił. Dla firmy byliby po prostu za drodzy. 2,5 tys. wypłacane pracownikowi na rękę kosztuje pracodawcę 3,5 tys. Na umowę o dzieło - tylko 2,7 tys. zł.
Wojciechowski zgadza się na składki od umów, ale z jednoczesną ulgą dla młodych. - Niech np. przez dwa lata będą zwolnieni z ZUS-u, bez tej ulgi może być im ciężko znaleźć
pracę - mówi ekspert FOR.
Witold Orłowski z Rady Gospodarczej przy premierze: - Jest duża szansa na zmianę prawa. Dzisiejsza sytuacja to zwykłe oszukiwanie państwa, bo i tak takie osoby przyjdą do niego na starość po pieniądze.