Episkopat ma pomysł na dość radykalną reformę finansów Kościoła. Jak powiedział rzecznik Episkopatu ks. Józef Kloch, hierarchowie zastanawiają się nad likwidacją Funduszu Kościelnego. Powstał w 1950 r. po przejęciu przez państwo ''dóbr martwej ręki'' (
nieruchomości były często przekazywane Kościołowi w testamentach, stąd nazwa). Fundusz miał być rekompensatą za przejęty majątek.
Władze PRL przekazywały z niego środki na działalność Kościoła, ale często był elementem
gry z Kościołem - wypłacano z niego m.in. pensje dla tzw. księży patriotów. Od 1989 r. z funduszu opłacane są składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych, także wszystkich Kościołów niekatolickich. Część środków przeznaczana jest na działalność dobroczynną i konserwację zabytków sakralnych.
Biskupi chcą, aby na Kościół lub inny związek wyznaniowy można było przeznaczać 1 proc. podatku. Miałoby to być możliwe, gdyby - jak chce Episkopat - każdy podatnik mógł dysponować 2 proc. z podatku, a nie 1 proc. - Jeśli dziś podatek, który płacimy przykładowo wynosi 100 zł, to złotówkę możemy ofiarować organizacjom pożytku publicznego. Chodzi o to, aby drugą złotówkę z tych samych 100 zł można było podarować temu Kościołowi lub związkowi wyznaniowemu, który będziemy popierać. Nie chodzi o dodatkową złotówkę. To te pieniądze, które państwo od nas bierze jako podatek - tłumaczył ks. Kloch. I zapewniał, że nie chodzi o typowy ''podatek kościelny'', jak np. w Niemczech.
- Do Ministerstwa Finansów nie wpłynęły żadne propozycje likwidacji Funduszu Kościelnego. Nie pracujemy też nad zmianą zasad przekazywania 1 proc. podatku - mówi rzeczniczka resortu Małgorzata Brzoza.
Biskupi dyskutowali też o sytuacji po wyborach. Głównie ze względu na dobry wynik, z jakim wszedł do Sejmu antyklerykalny Ruch Palikota.
Janusz Palikot już zapowiedział formalny wniosek o zdjęcie krzyża z sali obrad plenarnych. Kościół krzyża w Sejmie broni. - Nie można ludzi wierzących sprowadzić do obywateli drugiej kategorii. Skoro w polskim parlamencie są osoby wierzące i niewierzące, a polska konstytucja mówi o możliwości obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej, zachowujmy konstytucję - stwierdził rzecznik Episkopatu.
Episkopat zaaprobował też projekt deklaracji w sprawie małżeństw mieszanych, czyli o różnej przynależności wyznaniowej. Dziś katolik, który chce zawrzeć małżeństwo z kimś innego wyznania chrześcijańskiego, musi uzyskać zgodę biskupa i podpisać oświadczenie, że odsunie od siebie ''niebezpieczeństwo utraty wiary''. Składa też przyrzeczenie, że wychowa
dziecko po katolicku. Formuła brzmi: ''Przyrzekam (obiecuję) uczynić to, co będzie w mojej mocy, aby wszystkie
dzieci zostały ochrzczone i wychowane w wierze katolickiej...''. Nowością ma być dopowiedzenie: ''...biorąc pod uwagę, że mój małżonek/małżonka ma to samo prawo i obowiązek, stosownie do powołania, które posiada w swoim Kościele''. Instrukcję musi jeszcze zaakceptować Watykan.
Biskupi wybiorą w sobotę nowego sekretarza generalnego Episkopatu.