Jak co miesiąc, każdego 10 kluby "Gazety Polskiej" zorganizowały marsz pod Pałac Prezydencki na Krakowskim Przedmieściu, by uczcić ofiary katastrofy smoleńskiej.
Przed marszem, w archikatedrze św. Jana odprawiono mszę. Oklaski wiernych wzbudziło kazanie o prześladowaniu chrześcijan i o tym, że pokonani naprawdę będą zwycięzcami. Potem ok. półtoratysięczny tłum przy chłodnym wietrze i deszczu czekał przed kościołem na przybycie Jarosława Kaczyńskiego. Wiatr potargał największy transparent: "Boże mój, gdzie jest nasza duma?".
O 20.50 przybył prezes. Tłum ruszył w stronę Pałacu. Śpiewano "Boże coś Polskę" i "Pieśń Konfederatów Barskich". Pochód niósł napisy: "Smoleńsk-pamiętamy", "Mord katyński 1940-mord smoleński 2010".
Pod Pałacem krzyczano: "Wolna
Polska, precz z Platformą".
Przy krzyżu ułożonym z biało-czerwonych zniczy, powitany długą owacją, przemówił Kaczyński: - Chciałem podziękować, że tu jesteście, ale podziękować także tym, którzy mieli odwagę oddać na nas głos - zaczął. - Widać, że nasza droga będzie długa, ale zwyciężają ci, którzy potrafią nie ulec, którzy walczą o swoją prawdę, a nasza prawda jest niepodważalna -mówił o "prawdzie o Smoleńsku". - Przyjdzie dzień, gdy prawda dotrze do Polaków. To będzie dzień naszego wyzwolenia, bo kłamstwo zniewala, a prawda wyzwala. Zwyciężymy - zakończył, a tłum długo żegnał go, skandując: "Zwyciężymy!".
Było to jedyne tego dnia publiczne wystąpienie prezesa
PiS.
"Szmaciarze" wygrali "sfałszowane wybory" Miesięcznica katastrofy obchodzona była też pod Krzyżem Pamięci Narodowej w
Krakowie. Przyszło blisko 500 osób. - Cieszę się, że nie weszłam do Senatu, bo nie odnalazłabym się w takim parlamencie - stwierdziła Zuzanna Kurtyka, wdowa po szefie
IPN Januszu Kurtyce, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Zebrani nagrodzili ją brawami, krzycząc: "Wybory sfałszowane". Kurtyka przegrała wybory z Bogdanem Klichem (PO). Obecny pod krzyżem Jacek Smagowicz z "S" krzyczał, że zwycięzcy wyborów to "szmaciarze".