http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Księdza kusi przed wyborami

Małgorzata Skowrońska
2011-10-07, ostatnia aktualizacja 2011-10-07 14:34

Biskupi zwiedzali pola grunwaldzkie w czasie wyjazdowego 252. zebrania plenarnego Episkopatu Polski (czerwiec 2010)
Biskupi zwiedzali pola grunwaldzkie w czasie wyjazdowego 252. zebrania plenarnego Episkopatu Polski (czerwiec 2010)
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta

Pokusa jest wielka. Głupoty na świecie dużo i aż by się chciało w to jakoś zaingerować. Tyle że jest to pokusa władzy, a Kościół powołany jest do czegoś innego - mówi ks. Roman Pracki, duchowny Kościoła ewangelickiego

Małgorzata Skowrońska: - W niedzielę wygłosi Ksiądz kazanie wyborcze?

Ks. Roman Pracki, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Krakowie: - W kazaniu nie ma miejsca na politykę. Natomiast w ogłoszeniach przypomnę parafianom o tym, że głosowanie to obywatelski przywilej z którego warto korzystać - tylko tyle, ponieważ nabożeństwo to zwiastowanie Słowa Bożego i udzielanie sakramentów, a nie wiec wyborczy. Nawet gdybym zamierzał ulec tak szalonej pokusie, to przecież wszystkich nas obowiązuje w tym dniu cisza wyborcza. Wybór polityczny jest zawsze wyborem społecznym, a nie boskim, choćby nie wiem, jakiej rangi hierarcha za nim stał, dlatego powinien pozostać w sferze społecznej, a nie kościelnej debaty.

Pójdzie Ksiądz zagłosować?

- Pójdę z całą moją rodziną. Też jestem obywatelem i mam zamiar wybrać moich reprezentantów do sejmu i senatu!

A na kogo?

- Miarą dobrego państwa jest to jak traktuje tych, którzy są w mniejszości - takich kandydatów poznałem i im oddam swój głos.

Dlaczego? W niedzielę katolicy w niektórych świątyniach zapewne usłyszą, jeśli nie nazwiska, to podpowiedzi, na kogo powinni głosować.

- Wierzę w obywatelską dojrzałość nie tylko moich parafian. Ludzie nie potrzebują podpowiedzi z ambony. Od 15 lat, czyli odkąd jestem duchownym, nie zdarzyło się, by ktoś przyszedł do mnie z zapytaniem na kogo ma głosować. Społeczeństwo to dorośli i mądrzy ludzie, którzy wiedzą kogo i co wybierają. Jeśli wybierzemy gorzej, poniesiemy tego konsekwencje. Nie należy nikogo prowadzić za rękę - trzeba tylko zachęcać tych zniechęconych do udziału w wyborach.

Może Księdza parafianie są politycznie niezaangażowani i kampania polityczna nie podnosi im ciśnienia?

- Wręcz przeciwnie. Wśród członków naszego Kościoła są ludzie różnych opcji politycznych. Zdarza się, że dochodzi między nimi do żywych dyskusji politycznych, ale nigdy w kościele lub przed albo po nabożeństwie. W sali parafialnej, na różnego rodzaju spotkaniach - owszem, ale nie w kościele. Zdarza się, że stowarzyszenia zrzeszające ewangelików zapraszają na spotkanie polityka, którego program wydaje im się interesujący. Wtedy spotykamy się w miejscu neutralnym. Może to być salka parafialna, ale nie kościół. Brałem udział w kilku takich spotkaniach między innymi z Jackiem Kuroniem, gdy kandydował na urząd prezydenta RP.

A jeśli parafianin startuje w wyborach?

- Jeżeli jest to osoba znana w parafii i obecna w jej życiu, to uważam, że należy się jej modlitwa i błogosławieństwo na służbę publiczną. Pamiętajmy, że jest to duże obciążenie zarówno dla kandydata i jego rodziny. Udzielę poparcia tylko w pierwszym okresie, pomiędzy decyzją o starcie w wyborach a rejestracją kandydata. Czyli de facto przed kampanią wyborczą. W formie praktycznej, może to być jednorazowa pomoc w zbieraniu wymaganych 2 tys. podpisów wymaganych przez PKW. Kampania wyborcza uruchamia w ludziach tak skrajne reakcje, że Kościół nie powinien już potem w niej brać udziału.

I nie przypomni Ksiądz parafianom nazwiska w dniu wyborów?

- Nie przypomnę. To niezgodne z prawem.

Powiedzmy, że Księdza parafianin startuje z listy partii, której program jest daleki od tego, co głosi chrześcijaństwo, promuje np. eutanazję, aborcję, małżeństwa homoseksualne. Co wtedy?

- To sytuacja hipotetyczna. Prawdopodobnie osoba taka nie pochodziłaby z naszej wspólnoty. Jej prośba o pomoc i wsparcie byłaby okazją pogłębionej rozmowy duszpasterskiej

Skomplikujmy problem. Startuje dwóch kandydatów z Księdza parafii. Jeden z partii prochrześcijańskiej, a drugi z antychrześcijańskiej.

- Pytanie zabrzmiało jakby to mieli być jacyś dwaj fanatycy i to w dodatku, którzy wyrośli w mojej parafii! Mam nadzieję, że Opatrzność mnie ustrzeże przed taką sytuacją. W każdym razie, wtedy należy trzymać się jeszcze dalej od polityki i żadnego nie przedstawiać ani w kościele ani na plebani, żadnemu nie pozwalać zbierać podpisów - bo to katastrofa gwarantowana i to na całe lata.

Tego, który startuje z listy partii antychrześcijańskiej, wyrzuci Ksiądz z Kościoła?

- Nie mam takiego prawa. Kościół to miejsce dla świętych i grzeszników - kto jest kim i kiedy, wie tylko Bóg. Święci jakoś sobie radzą, a grzesznikom zawsze przyda się pomocna dłoń i dobre słowo.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':