Konstytucja mówi, że "władza w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu." Stowarzyszenie 61 (od art. 61 konstytucji, który gwarantuje prawo do informacji o działaniach władz publicznych) rozesłało ankiety do 5 tysięcy kandydatów. Odpowiedziało 766. Jedno z zagadnień dotyczyło właśnie stosunku do tzw. społecznej partycypacji we władzy.
Najczęściej potrzebę włączania obywateli do współrządzenia wskazują kandydaci PJN - 55 proc.,
SLD - 52 proc., Ruchu Palikota - 50 proc. W PO jest to 49 proc., w
PiS - 36 proc., a w
PSL - 38 proc.
Tylko 9 kandydatów, którzy wypełnili kwestionariusz, nie popiera idei włączania obywateli w sprawowanie władzy. Wśród nich jest trzech z Nowej Prawicy Janusza Korwina-Mikke. Ich argumenty: - podejmowanie decyzji to zadanie władz i nie należy jej w tym wyręczać, bo osłabia to demokrację lub obciąża obywateli; - kluczowe decyzje powinny być podejmowane przez ekspertów.
O czym obywatele powinni współdecydować?Najczęściej wskazywano służbę zdrowia, edukację, podatki, rolę Kościoła katolickiego w państwie, aborcję,
in vitro. A także emerytury i
prywatyzacja. Zdaniem kandydatów współrządzenie obywateli w tych dziedzinach powinno polegać na konsultacjach, a nie np. na referendach. Rozstrzygający głos powinien należeć do ekspertów.
Jak stanowić prawo?Zasadę transparentności - by obywatel mógł śledzić ten proces tak na poziomie rządu, jak parlamentu - popiera blisko 90 proc. kandydatów wszystkich partii. Ale już w sprawie prawnych gwarancji dla konsultacji społecznych poparcie wśród kandydatów PO i PSL jest poniżej 80 proc. Liderem jest PiS - 96 proc. poparcia.
Niechęć kandydatów partii rządzących budzi postulat obniżenia liczby podpisów koniecznych do zgłoszenia obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej - dziś to 100 tys. Popiera ten postulat tylko 30 proc. kandydatów PO, 47,8 proc. PSL. W PiS podobnie - popiera ten postulat tylko 41,1 proc. kandydatów. Reszta opozycja znacznie wyraźniej "za": SLD - 56,4, najwięcej u Palikota: 66 proc.
Pomysł częstszego podejmowania decyzji przez referendum popiera tylko 50 proc. kandydatów PO i aż 90 proc PiS.
Kandydaci wszystkich maści deklarują, że rola organizacji pozarządowych powinna być większa niż obecnie. Jednak jeśli chodzi o patrzenie przez organizacje władzy na ręce bywa różnie. Opozycja jest za: PiS - 96 proc., SLD 84,6 proc., Ruch Palikota - 80,5. Mniej entuzjastyczny jest PJN - 77 proc. W PSL tylko 56,5 proc. kandydatów widzi taką potrzebę. W PO - 72 proc.
W przypadku roli związków zawodowych, to ponad połowa kandydatów PO chciałaby jej zmniejszenia. Dokładnie przeciwnie myślą kandydaci PiS: ponad połowa uważa, ze należy ją zwiększyć. Natomiast kandydaci Ruchu Palikota chcieliby wzmocnienia roli organizacji pracodawców.
70 proc. kandydatów PiS, Ruchu Palikota i SLD chciałoby wzmocnienia roli organizacji konsumenckich. Wśród PO - tylko 37 proc.
Kontakt z wyborcąWszyscy kandydaci deklarują, że będą się - jako parlamentarzyści - osobiście kontaktować z wyborcami. Stronę internetową chce prowadzić 94 proc. kandydatów PO, 93 proc. PiS i 90 proc. PSL. Najmniej chętni do udzielania wywiadów prasowych są kandydaci Ruchu Palikota - 67,5 proc, PJN - 71 proc. i PO - 79,5 proc. Najchętniejsi: SLD- 88,5 proc.
O poglądach poszczególnych kandydatów na stronie
MamPrawoWiedziec.pl. Tam też można, wpisując własne poglądy, wyszukać kandydata, który najpełniej je podziela
Przeczytaj także, w jakiej Polsce obudzimy się, jeśli wybory wygra PiS, a w jakiej, jeśli wygra PO.