Do wyborów zostały dwa tygodnie. Różnica między PO i PiS w sondażach się zmniejsza. Donald Tusk, który walczy o głosy niezdecydowanych wyborców, odwiedził już swoim tuskobusem Kujawsko-Pomorskie, Mazowsze, Wielkopolskę i Zachodniopomorskie. Jarosław Kaczyński nie zamierza zostawać w tyle. W czwartek zjadł
obiad u paprykarza spod Radomia, wczoraj był w
Częstochowie i Zagłębiu. Dziś Śląsk.
Obaj liderzy partii mówili o sprawach społecznych. Każdy na swój sposób. Tusk o przedszkolach i ulgach prorodzinnych. Kaczyński o służbie zdrowia i wartościach chrześcijańskich.
Tusk zadeklarował, że jeśli PO wygra wybory, będzie premierem po raz ostatni. Przeciął spekulacje, że w 2015 r. może ubiegać się o prezydenturę - jeśli prezydent Komorowski będzie walczył o drugą kadencję, odda na niego swój głos.
Tusk odwiedził przedszkole w Świdwinie i rodzinny dom dziecka. Towarzyszyła mu Henryka Krzywonos-Strycharska, słynna tramwajarka ze strajku w Sierpniu 1980 r., teraz z mężem prowadzi w
Trójmieście rodziny dom dziecka. W opinii Tuska plan minimum na najbliższe lata to polska rodzina z co najmniej dwójką
dzieci. Bo inaczej nie poradzimy sobie z poważnym zagrożeniem demograficznym, czyli starzejącym się społeczeństwem.
Tusk zapowiedział częściową subwencję oświatową dla przedszkoli. Poinformował, że zwrócił się do Ministerstwa Finansów o wyliczenie, ile kosztowałoby wzmocnienie motywacji, żeby mieć więcej niż dwójkę dzieci. W swoim programie wyborczym PO obiecuje ''radykalne zwiększenie ulgi rodzinnej na trzecie i kolejne
dziecko''. Tusk powiedział też, że potrzeba poważnej rozmowy o zwiększeniu pomocy społecznej dla tych, którzy mając dzieci, nie mogą korzystać w pełnym wymiarze z ulgi, bo mają bardzo niskie dochody.
Jednak zastrzegł, że nie można rozbudzać w ludziach nadziei, że będzie więcej pomocy społecznej - bo nie wiadomo, ile pieniędzy będzie w przyszłym roku.
Z kolei Jarosław Kaczyński odwiedził szpital w Sosnowcu i skrytykował rząd, że nie radzi sobie ze służbą zdrowia. Powiedział, że PiS ma gotowe propozycje poprawy sytuacji - zlikwiduje NFZ i zwiększy wydatki na służbę zdrowia.
W Częstochowie na terenie jasnogórskiego klasztoru tłumaczył, że w tej kampanii trzeba odpowiedzieć nie tylko na pytanie, jak żyć, ale i gdzie żyć - czyli wśród jakich wartości.
I Kaczyński postawił diagnozę. Mówił, że ''pewna niewielka, ale bardzo wpływowa grupa przeprowadza najpotężniejszy w ciągu tych 22 lat atak na fundamentalne wartości''. - Profanowany jest krzyż, można zobaczyć w znanych tygodnikach polityka, który jest rozpostarty na krzyżu. Mamy do czynienia z coraz bardziej intensywną propagandą małżeństw homoseksualnych, a nawet adopcji dzieci przez takie małżeństwa. I z propagandą satanizmu: przedstawiciel tego ruchu ma dziś być ważnym człowiekiem w telewizji publicznej - wyliczał prezes PiS.
- My się temu przeciwstawimy, my będziemy bronić tych polskich wartości, których podstawa to wiara i chrześcijaństwo - podkreślał.
Potem lider PiS modlił się przed Matką Boską Częstochowską, a paulini zamknęli część jasnogórskiej kaplicy, by nikt mu nie przeszkadzał.
Czy Jasna Góra zaangażowała się w kampanię prezesa PiS? O. Robert Jasiulewicz z biura prasowego klasztoru: - Na Jasnej Górze wszyscy się modlimy za ojczyznę. Nie da się tego oddzielić od życia czysto kościelnego - odpowiada.