"Niedziela" ma jasną linię redakcyjną i do wyborów sposobi się od ponad roku. "Z pewnością już jakoś wybraliśmy, bo ogromne jest zwycięstwo
PiS. Bogu dzięki, że
Jarosław Kaczyński będzie mógł osobiście prowadzić PiS do dalszych wyborów" - pisał tuż po wyborach prezydenckich ks. Ireneusz Skubiś, naczelny.
Nie byłoby w tym więc nic dziwnego, gdyby nie to, że Milcarek skrytykował posłów PiS za to, że nie stawili się w komplecie na głosowaniu nad zakazem aborcji. "Jeśli PiS chciał naprawdę tej zmiany, to dlaczego dopuszczono do wysokiej absencji ich posłów? W głosowaniu nie wzięło udziału dziesięciu posłów PiS - gdyby przynajmniej część z nich przyszła, projekt by przeszedł! Przegraliśmy z powodu tej absencji" - napisał w zaaresztowanym artykule, który ukazał się ostatecznie na stronie "Christianitas". I ocenił: "To była sprawa ważna dla niektórych porządnych ludzi w PiS - ale nie była to ważna sprawa dla kierownictwa tego klubu".
Za zatrzymanie tekstu „Niedzielę” sztorcują inne redakcje katolickie: „Pisma czy portale, które mienią się katolickimi, winne w kwestii fundamentalnej, jaką jest obrona życia, przynajmniej zachowywać pozory, że tych wartości będą bronić bez oglądania się na jakiekolwiek sympatie polityczne. Widocznie tygodnikowi »Niedziela « przychodzi to z trudem...” - komentuje publicystka Frondy.pl.
Publicysta "Gościa Niedzielnego": "Dziwi mnie to, że w kwestii tak pryncypialnej jak aborcja pismo katolickie woli nie drażnić partii, która wedle własnych deklaracji chce realizować naukę Kościoła w polityce".
Apeluję do Frondy.pl i "Gościa..." o więcej zrozumienia - to musiał być dramatyczny wybór dla "Niedzieli": bronić PiS czy zarodków? Pismo podjęło decyzję pragmatyczną: od życia nienarodzonego ważniejsza jest cześć tego już narodzonego - Jarosława Kaczyńskiego.