Szef rządu odwiedził w niedzielę rano odwiert gazu w miejscowości Lubocino w gminie Krokowa, prowadzony przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA. Czego dowiedział się na miejscu?
- Z umiarkowanym optymizmem (można założyć - red.), że eksploatacja komercyjna
gazu łupkowego rozpocznie się w 2014 r - powiedział PAP premier. - Dostałem zapewnienie, że dobrze przeprowadzone odwierty i eksploatacja nie będą stanowiły zagrożenia dla środowiska naturalnego.
To pierwszy odwiert tej giełdowej spółki na Pomorzu. Drugi w Polsce, ale pierwszy z szansą na sukces. Gazowi górnicy przygotowują się tam właśnie do kluczowej operacji, która da odpowiedź, na jakie złoża gazu można w tym miejscu liczyć. Chodzi o tzw. szczelinowanie, czyli wtłaczanie do złoża wody, piasku i chemikaliów, które rozepchną skały łupkowe, tak by wydostał się z nich gaz.
PGNiG jest jedną z trzech firm najbardziej zawansowanych w poszukiwaniach gazu łupkowego w Polsce, a województwo pomorskie obszarem, gdzie prace prowadzone są najintensywniej. W "wyścigu" do złóż przoduje jednak firma Lane Energy, która ponad tydzień temu dokonała próbnego wydobycia gazu ze złoża pod Lęborkiem.
Do masowej eksploatacji złóż droga jednak daleka. Mówi o tym sam premier: - Bezpieczeństwo gazowe osiągniemy w 2035 r. (...) Możemy dzisiaj powiedzieć, że moje pokolenie dożyje tego, że będziemy samodzielni, jeśli chodzi o gaz.
Premier poinformował, że rząd przy udziale ekspertów PGNiG, a także kanadyjskich i norweskich, przygotował założenia przepisów, które przyniosą z wydobycia gazu łupkowego "konkretne pieniądze polskiemu państwu". Środki tak pozyskane mają m.in. zasilić specjalny fundusz, który "w przyszłości miałby gwarantować bezpieczeństwo polskich emerytur, (...) wspierać gminy i ochronę środowiska".
Podobny ma
Norwegia, drugi po Rosji eksporter gazu na świecie. Zyski z wydobycia ropy i gazu inwestowane są w rządowy fundusz emerytalny, który dokonuje długoterminowych inwestycji w firmy i obligacje na całym świecie. Norweski Rządowy Fundusz Emerytalno-Globalny jest drugim pod względem wielkości funduszem na świecie posiadającym tylko jednego właściciela.
Tymczasem gminy liczą, że same zarobią przy okazji wydobycia gazu łupkowego na ich terenie - z procentu od ceny gazu, opłat za wodę, podatków od budowy gazociągów.
Henryk Doering, wójt Gminy Krokowa, na której terenie znajduje się odwiert w Lubocinie już wie, na co wyda dodatkowe pieniądze, które wpłyną do jego
budżetu. - Patrzę na to inaczej. Będą większe wpływy z gazu do budżetu, to będę mógł obniżyć podatki od
nieruchomości. Dzięki temu, jak ktoś będzie chciał wybrać miejsce do prowadzenia biznesu bądź osiedlenia się, to wybierze właśnie naszą gminę. A jak już wybierze, to zostanie na dłużej niż kopalnie gazu. W dłuższej perspektywie będzie więcej mieszkańców, domów, biznesów to i więcej wpływów do budżetu z różnych podatków i opłat - mówi wójt Krokowej.