http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Odwołana rewolucja 6-latków

Aleksandra Pezda
2011-09-16, ostatnia aktualizacja 2011-09-15 18:27

Sześciolatki i siedmiolatki z Ib w Szkole Podstawowej nr 18 w Zielonej Górze
Sześciolatki i siedmiolatki z Ib w Szkole Podstawowej nr 18 w Zielonej Górze
Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta

Nie wszystkie sześciolatki pójdą obowiązkowo do szkoły za rok. Minister edukacji zapowiedziała przesunięcie reformy. Dlaczego? Bo wyliczyła, że ledwo co czwarty sześciolatek poszedł w tym roku do szkoły.

SONDAŻ
Czy Twoim zdaniem 6-latki powinny być posyłane do szkoły?

Tak
Nie
Trudno powiedzieć

Po raz pierwszy minister edukacji Katarzyna Hall powiedziała wczoraj w Sejmie głośno to, o czym w Platformie mówi się po cichu od dawna - szkoły nie są gotowe na przyjęcie wszystkich sześciolatków naraz. Żeby reforma z obniżeniem wieku szkolnego się udała, trzeba przesunąć termin jej realizacji.

Ten rok szkolny miał być ostatnim, w którym rodzice dostali wybór: posłać dzieci do szkoły od 7. czy od 6. roku życia. Jeśli zdecydowali, że na szkołę dla sześciolatka jest za wcześnie, mogli go zostawić w zerówce. I chętnie z tego przywileju korzystali: w pierwszym roku reformy w 2009 r. do szkół poszło niespełna 5 proc. dzieci, w następnym niewiele więcej - ok. 7 proc.

W tym roku jest lepiej, w niektórych miastach - np. w Gdyni, Zielonej Górze i Warszawie - połowa albo niemal połowa sześciolatków poszła do pierwszych klas. Rodziców przekonuje tylko dobrze wyposażona szkoła, mało dzieci w klasie, a w niej tylko sześciolatki. W innych miastach jest gorzej - tylko 10 proc. sześciolatków zasiadło w szkolnych ławkach.

Czy to problem? Duży, bo za rok - według ustawy oświatowej przyjętej na początku kadencji rządu PO-PSL - ma iść do szkół jednocześnie reszta tegorocznych sześciolatków i wszystkie z młodszego rocznika. To oznaczałoby niemal zdublowane klasy. Taki powiększony rocznik potem ubiegałby się o miejsca w gimnazjach, liceach i na studia.

Z tego powodu przeciw reformie protestuje wielu rodziców - najgłośniej skupieni wokół ruchu Ratujmaluchy.pl. Ruch przygotował nowelizację ustawy oświatowej i zebrał pod nią ponad 300 tys. podpisów. Nowelizacja przewiduje wycofanie się z obniżenia wieku szkolnego. Wczoraj w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu tej ustawy.

- Nie jesteśmy przygotowani do tego, by wprowadzić reformę - mówiła w Sejmie liderka ruchu Karolina Elbanowska. Cytowała listy rodziców, którzy zarzucają szkołom brak sal, placów zabaw i miejsca na przyjęcia maluchów. Przypominała, że MEN odsyłał dotąd protestujących rodziców do samorządów, żeby na nich wymusić przygotowanie szkół. - Samorządowcy mówili rodzicom ''nie mamy pieniędzy'' oraz ''jakoś to będzie'' i na tych dwóch fundamentach jest budowana ta reforma - mówiła.

Nieoczekiwanie życzliwie skomentowała to minister edukacji.

- Każde dziecko trzeba brać pod uwagę, jeśli nawet tylko jedna szkoła nie będzie gotowa, trzeba się nad tym pochylić - powiedziała w Sejmie.

Minister dotąd konsekwentnie ignorowała ruch Ratujmaluchy.pl. Wczoraj przyznała, że czyta stronę i zamieszczane tam relacje rodziców ze szkół. - Do niektórych samorządów nawet dzwoniłam po wyjaśnienia - mówiła. Precyzyjne dane o sześciolatkach będą dopiero w listopadzie, ale wczoraj w Sejmie minister Hall podawała: 23,6 proc. uprawnionych sześciolatków poszło w tym roku do pierwszych klas.

Przy tym słowo ''uprawnione'' ma kluczowe znaczenie - MEN bierze bowiem pod uwagę tylko te sześciolatki, które wcześniej chodziły do przedszkoli (a więc niecały rocznik). MEN zebrało dane z ankiet od samorządów ok. 2,2 tys. gmin, na 2,5 tys. gmin w Polsce. Ale już w tej próbie jest 96 gmin, w których żaden sześciolatek do pierwszej klasy nie poszedł.

- Jeśli pełne dane z Systemu Informacji Oświatowej potwierdzą nasze wstępne wyliczenia, to uważam, że warto rozważyć rozłożenie obowiązku na dwa lata - powiedziała Hall.

I zaproponowała: w 2012 r. do pierwszej klasy idą sześciolatki urodzone do sierpnia. A młodsze - w następnym roku szkolnym.

- To przełom. Wreszcie MEN chce współpracować z rodzicami - komentuje Elbanowska.

Z Ratujmaluchy.pl przyszli wczoraj do Sejmu aktorzy: Marcin Dorociński, Marcin Bosak i Andrzej Mastalerz.

- Syn ma trzy lata, do szkoły jeszcze nie idzie. Ale chciałbym się nie bać do niej puścić za te kilka lat - mówił Bosak.

- Wspieramy ruch, bo chodzi nam o to, żeby dzieci nie zrażać do szkoły kiepskimi warunkami - mówi Dorociński.

Propozycje minister Hall nie są na razie wiążące. Żeby je wprowadzić w życie, trzeba zmienić ustawę oświatową, to się oczywiście może zdarzyć dopiero w następnej kadencji parlamentu. Projekt ustawy rodziców też zostanie skierowany do dalszych prac w komisji sejmowej - również już w przyszłej kadencji. Głosowanie w tej sprawie dziś.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2
  • 1
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':