Po raz pierwszy minister edukacji Katarzyna Hall powiedziała wczoraj w Sejmie głośno to, o czym w Platformie mówi się po cichu od dawna - szkoły nie są gotowe na przyjęcie wszystkich sześciolatków naraz. Żeby reforma z obniżeniem wieku szkolnego się udała, trzeba przesunąć termin jej realizacji.
Ten rok szkolny miał być ostatnim, w którym
rodzice dostali wybór: posłać
dzieci do szkoły od 7. czy od 6. roku życia. Jeśli zdecydowali, że na szkołę dla sześciolatka jest za wcześnie, mogli go zostawić w zerówce. I chętnie z tego przywileju korzystali: w pierwszym roku reformy w 2009 r. do szkół poszło niespełna 5 proc. dzieci, w następnym niewiele więcej - ok. 7 proc.
W tym roku jest lepiej, w niektórych miastach - np. w Gdyni, Zielonej Górze i Warszawie - połowa albo niemal połowa sześciolatków poszła do pierwszych klas. Rodziców przekonuje tylko dobrze wyposażona
szkoła, mało dzieci w klasie, a w niej tylko sześciolatki. W innych miastach jest gorzej - tylko 10 proc. sześciolatków zasiadło w szkolnych ławkach.
Czy to problem? Duży, bo za rok - według ustawy oświatowej przyjętej na początku kadencji rządu PO-PSL - ma iść do szkół jednocześnie reszta tegorocznych sześciolatków i wszystkie z młodszego rocznika. To oznaczałoby niemal zdublowane klasy. Taki powiększony rocznik potem ubiegałby się o miejsca w gimnazjach, liceach i na
studia.
Z tego powodu przeciw reformie protestuje wielu rodziców - najgłośniej skupieni wokół ruchu Ratujmaluchy.pl. Ruch przygotował nowelizację ustawy oświatowej i zebrał pod nią ponad 300 tys. podpisów. Nowelizacja przewiduje wycofanie się z obniżenia wieku szkolnego. Wczoraj w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu tej ustawy.
- Nie jesteśmy przygotowani do tego, by wprowadzić reformę - mówiła w Sejmie liderka ruchu Karolina Elbanowska. Cytowała listy rodziców, którzy zarzucają szkołom brak sal, placów zabaw i miejsca na przyjęcia maluchów. Przypominała, że MEN odsyłał dotąd protestujących rodziców do samorządów, żeby na nich wymusić przygotowanie szkół. - Samorządowcy mówili rodzicom ''nie mamy pieniędzy'' oraz ''jakoś to będzie'' i na tych dwóch fundamentach jest budowana ta reforma - mówiła.
Nieoczekiwanie życzliwie skomentowała to minister edukacji.
- Każde
dziecko trzeba brać pod uwagę, jeśli nawet tylko jedna szkoła nie będzie gotowa, trzeba się nad tym pochylić - powiedziała w Sejmie.
Minister dotąd konsekwentnie ignorowała ruch Ratujmaluchy.pl. Wczoraj przyznała, że czyta stronę i zamieszczane tam relacje rodziców ze szkół. - Do niektórych samorządów nawet dzwoniłam po wyjaśnienia - mówiła. Precyzyjne dane o sześciolatkach będą dopiero w listopadzie, ale wczoraj w Sejmie minister Hall podawała: 23,6 proc. uprawnionych sześciolatków poszło w tym roku do pierwszych klas.
Przy tym słowo ''uprawnione'' ma kluczowe znaczenie - MEN bierze bowiem pod uwagę tylko te sześciolatki, które wcześniej chodziły do przedszkoli (a więc niecały rocznik). MEN zebrało dane z ankiet od samorządów ok. 2,2 tys. gmin, na 2,5 tys. gmin w Polsce. Ale już w tej próbie jest 96 gmin, w których żaden sześciolatek do pierwszej klasy nie poszedł.
- Jeśli pełne dane z Systemu Informacji Oświatowej potwierdzą nasze wstępne wyliczenia, to uważam, że warto rozważyć rozłożenie obowiązku na dwa lata - powiedziała Hall.
I zaproponowała: w 2012 r. do pierwszej klasy idą sześciolatki urodzone do sierpnia. A młodsze - w następnym roku szkolnym.
- To przełom. Wreszcie MEN chce współpracować z rodzicami - komentuje Elbanowska.
Z Ratujmaluchy.pl przyszli wczoraj do Sejmu aktorzy: Marcin Dorociński, Marcin Bosak i Andrzej Mastalerz.
- Syn ma trzy lata, do szkoły jeszcze nie idzie. Ale chciałbym się nie bać do niej puścić za te kilka lat - mówił Bosak.
- Wspieramy ruch, bo chodzi nam o to, żeby dzieci nie zrażać do szkoły kiepskimi warunkami - mówi Dorociński.
Propozycje minister Hall nie są na razie wiążące. Żeby je wprowadzić w życie, trzeba zmienić ustawę oświatową, to się oczywiście może zdarzyć dopiero w następnej kadencji parlamentu. Projekt ustawy rodziców też zostanie skierowany do dalszych prac w komisji sejmowej - również już w przyszłej kadencji. Głosowanie w tej sprawie dziś.