http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sąd: Sterylizacja bez pytania usprawiedliwiona

Piotr Żytnicki, Violetta Szostak, Poznań
2011-09-15, ostatnia aktualizacja 2011-09-14 21:33

Jest lekko upośledzona, nie zna się na antykoncepcji, była w ciąży już dziewięć razy i znów by w nią zaszła - to stwierdzenia sądu w Szamotułach, który umorzył sprawę wytoczoną przez kobietę wysterylizowaną bez jej zgody.

Wioletta i Władysław Szwak z córką Różą
Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta
Wioletta i Władysław Szwak z córką Różą
SONDAŻ
Czy Twoim zdaniem sąd wydał słuszny wyrok w sprawie Wioletty Szwak?

Tak
Nie
Nie wiem

Tą historią dwa lata temu żył cały kraj. Sześć dni po narodzinach sąd odebrał dziecko rodzinie Szwaków z Błot Wielkich w Wielkopolsce, tłumacząc to bałaganem w domu, nieporadnością rodziców i ''prawdopodobnym upośledzeniem matki''. Szwaków wsparli sąsiedzi, proboszcz, sołtys, szkoła i opieka społeczna, interweniował rzecznik praw dziecka. Mała Róża wróciła do domu. Ale podczas porodu w szpitalu w Szamotułach lekarze wysterylizowali matkę Róży. Gdy była w narkozie po cesarskim cięciu, przecięli jej jajowody. Wioletta Szwak dowiedziała się o tym dopiero w domu po przeczytaniu wypisu. W szpitalu podpisała zgodę na ewentualne rozszerzenie zabiegu, jeśli pojawią się komplikacje, a jej życie i zdrowie będą zagrożone. Lekarze tłumaczyli potem, że macica była uszkodzona i przy następnym porodzie mogłaby pęknąć. Ale przyznali też, że w tamtej chwili sterylizacja życia nie ratowała. Kiedy lekarzy zacytowała ''Gazeta'', poznańska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie bezprawnego pozbawienia płodności. Dwukrotnie jednak je umorzyła. Wtedy do sądu prywatny akt oskarżenia skierowała Wioletta Szwak. Jednak sąd w Szamotułach nawet nie rozpoczął procesu. W poniedziałek na niejawnym posiedzeniu umorzył postępowanie. Prawo przewiduje taką możliwość, gdy dla sądu jest oczywiste, że nie doszło do przestępstwa.

Przeczytaliśmy uzasadnienie umorzenia. Sędzia Paweł Legawiec powtarza wersję, którą lekarze zaczęli przedstawiać w śledztwie: przecięcie jajowodów było konieczne, by zatamować krwawienie. Tyle że - jak wynika z opinii biegłego ginekologa prof. Romualda Dębskiego - mogli to zrobić bez przecinania jajowodów. Wykorzystali okazję, by zapobiec kolejnej ciąży. Sędzia Legawiec pisze zaś, że w ten sposób zapobiegli ''potencjalnym powikłaniom''. I usprawiedliwia sterylizację Wioletty Szwak. Dowodzi, że w przypadku wieloródek ryzyko przyszłej ciąży rośnie pięciokrotnie. I tak pisze o matce Róży: ''Nie można zakładać, że będzie stosowała ona skuteczne metody zapobiegania ciąży. Wynika to zdaniem sądu z braku przede wszystkim u Wioletty Szwak, a także jej partnera (...) świadomości w zakresie planowania potomstwa i ewentualnego przestrzegania zasad dotyczących tego planowania''. Sędzia tłumaczy: to była dziewiąta ciąża Wioletty Szwak, a psycholog stwierdził u niej ''poziom sprawności intelektualnej na poziomie dolnej granicy upośledzenia umysłowego w stopniu lekkim''. Odwołuje się też do zeznań Władysława Szwaka, który powiedział, że ich córka z ostatniego porodu była dzieckiem planowanym, a jego żona - przez fakt, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci - została okaleczona. ''Taka postawa Władysława Szwaka oznaczałaby w ocenie sądu, w przypadku dalszej płodności Wioletty Szwak, kolejną ciążę'' - pisze sędzia.

- Jestem zbulwersowana - komentuje prof. Eleonora Zielińska, specjalistka prawa karnego i medycznego z Uniwersytetu Warszawskiego. Mówi, że nawet działając w dobrej wierze, lekarze nie mają prawa decydować za pacjenta, jeśli nie jest to konieczne, by ratować mu życie. - Nie było przesłanek, by rozszerzyć zakres zabiegu bez zgody pacjentki. A lekarzy nie powinno interesować, co zrobi ta pani za rok czy dwa lata. Może brać tabletki, może nie brać, może współżyć, może nawet zajść w ciążę i ryzykować własne życie, jeśli taka jest jej wola. Ona nie była ubezwłasnowolniona. Ja tego paternalizmu, któremu hołduje sąd, nie rozumiem.

Dr Piotr Kładoczny, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: - Nie daj Boże, jeśli inni lekarze zainspirują się tym przykładem i zaczną decydować o życiu pacjentów za nich. Bo uznają, że wiedzą lepiej.

Maciej Zaremba, szwedzki dziennikarz, autor książki ''Higieniści'' o eugenice, mówi, że ten przypadek przypomina mu historię szwedzkich sterylizacji: - Część jej ofiar to kobiety uznane przez władze za ''małowartościowe'', inna grupa to ''wyniszczone matki'' - urodziły wiele dzieci, były ubogie i podupadłe na zdrowiu. Wystarczyło, że eksperci uznali, że dalsze ciąże zagrażają zdrowiu pacjentki. Takim kobietom przyznawano prawo do aborcji i sugerowano sterylizację. Niektóre się zgadzały, ale bywało, że je sterylizowano bez ich wiedzy i zgody, na przykład w związku z aborcją.

Małgorzata Heller-Kaczmarska, adwokatka Wioletty Szwak, zapowiedziała wczoraj złożenie zażalenia na umorzenie sprawy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 2
  • 44 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':