Skwer stoi w miejscu po XIX-wiecznym cmentarzu żydowskim, w rogu ulic Bema i Wyszyńskiego. Potem był tu bazar miejski, następnie dziki parking. Trzy lata temu władze Białegostoku postanowiły uporządkować teren i stworzyły tu symboliczne miejsce pamięci. Pochowano tam zgodnie z żydowskim obrzędem szczątki osób wykopane przy okazji prac budowlanych w pobliżu. To ponadhektarowy trawnik z polbrukowymi alejkami, a w jego centralnym punkcie jest ułożona z bukszpanu gwiazda Dawida (ma około pięciu metrów). Obok została ustawiona tablica z archiwalnymi zdjęciami kirkutu.
Ktoś w nocy z niedzieli na poniedziałek wyrwał część roślin i z nich w środku gwiazdy ułożył ponad metrową swastykę.
Policja dostała sygnał w poniedziałek po godz. 7.
- Zabezpieczyliśmy materiał dowodowy na miejscu i wyjaśniamy tę sprawę - mówi podinsp. Andrzej Baranowski, rzecznik podlaskiego komendanta policji.
Skwer znajduje się praktycznie w centrum miasta. Obok niego jest siedziba ZUS i komendy miejskiej policji. Okolica jest monitorowana, choć sam obiekt - nie.
Straty materialne nie wydają się zbyt duże. Część roślin jest wyrwana z korzeniami, inne mają tylko urwane kawałki gałęzi. Służby miejskie doraźnie naprawiły zniszczenia.
- W ciągu kilku dni obliczymy, ile wynoszą straty i uzupełnimy ubytki w roślinach - zapowiada Urszula Sienkiewicz, rzecznik prezydenta Białegostoku.
W ostatnim czasie to już kolejny atak na miejsce związane z kultem religijnym czy narodowym. Najpierw faszystowskie symbole namalowano na synagodze w Orli, później podobne pojawiły się w pobliżu synagogi w Krynkach. Następnie ktoś włamał się do Centrum Kultury Muzułmańskiej w
Białymstoku, zdewastował parter i potem próbował podpalić budynek. Nieznani sprawcy podpalili też drzwi
mieszkania polsko-pakistańskiego małżeństwa. W Puńsku białą i czerwoną farbą zamalowano litewskie nazwy miejscowości na 28 dwujęzycznych tablicach. Zniszczono też dwa pomniki z litewskimi nazwami.
- W tym tygodniu zdejmiemy tablice i spróbujemy je wyczyścić - zapowiada Witold Liszkowski, wójt gminy Puńsk.
Jednak jeżeli nie uda się tego zrobić, wiele wskazuje na to, że nowe tablice będą tylko w języku polskim. - Dostajemy anonimy, że jeżeli powiesimy tablice dwujęzyczne, to znowu zostaną one zamalowane. A my nie chcemy wyrzucać pieniędzy w błoto. Zresztą mamy już dość tego całego zamieszania wokół tej sprawy - mówi wójt.
W odręcznie napisanym anonimowym liście adresowanym na wójta można przeczytać m.in. "tu jest
Polska, nie Litwa. Jak będą nowe tablice, znowu je zamalujemy. Litwiny na Litwę". Podpisała się pod tym "Organizacja Polska dla Polaków".
Kulminacją nienawiści było zniszczenie w przeddzień 72. rocznicy wybuchu II wojny światowej pomnika pomordowanych żydów w Jedwabnem. Sam obelisk oblano zieloną farbą i namalowano na nim swastyki, a na okalającym go murze wymalowano hasła "Nie przepraszam za Jedwabne!" i "Byli łatwopalni". Kiedy kilka dni później w Białymstoku przeszedł Marsz Jedności mający potępić tamte występki, zakłóciła go grupa skinów skandujących "Cała Polska tylko biała" i "Nie przepraszam za Jedwabne". Policja nie interweniowała. Po wszystkim wylegitymowano 23 ogolonych na łyso młodzieńców, którzy mają być wkrótce ukarani przez sąd za zakłócanie manifestacji. Jednak czy swoim zachowaniem propagowali faszyzm - a tym samym popełnili przestępstwo - ustala jeszcze
policja. Ma na to dwa miesiące.
Nad wyjaśnieniem tego, co się dzieje na Podlasiu, w specjalnym zespole śledczym powołanym przez wojewodę podlaskiego, pracują policjanci, strażnicy graniczni i funkcjonariusze ABW. Śledztwa z prokuratur rejonowych przejęły prokuratury okręgowe, a ich pracę nadzoruje prokurator generalny Andrzej Seremet. W zeszłym tygodniu złapano czterech nastolatków, który mieli malować faszystowskie hasła w Krynkach. Ci przyznają się tylko do wykrzykiwania różnych faszystowskich haseł i zniszczenia kilku tablic informacyjnych w miejscowym ośrodku wypoczynkowym. Policja na dowód ich działalności pokazała różne swastyki narysowane w zeszytach i puszki z farbą znalezione w ich domach.
Już po zdarzeniu w Jedwabnem policja obiecała częściej patrolować miejsca związane z mniejszościami narodowymi lub religijnymi w regionie.
Zniszczony samochód policjanta Dwa dni po Marszu Jedności, który przeszedł przez centrum Białegostoku, nieznani sprawcy zniszczyli samochód policjanta, który zabezpieczał manifestację. Na prywatnym aucie mundurowego zostały wymalowane farbą różne obraźliwe hasła. Funkcjonariusz na co dzień pracuje w sekcji zajmującej się walką z przestępczością kibiców.
- Wszczęliśmy postępowanie w tej sprawie, zmierzające do wykrycia sprawców - komentuje dla "Gazety" podisnp. Andrzej Baranowski, rzecznik podlaskiego komendanta policji.