http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kościół w tych wyborach chce być słyszalny

Katarzyna Wiśniewska
2011-09-10, ostatnia aktualizacja 2011-09-09 19:48

Biskupi zwiedzali pola grunwaldzkie w czasie wyjazdowego 252. zebrania plenarnego Episkopatu Polski (czerwiec 2010)
Biskupi zwiedzali pola grunwaldzkie w czasie wyjazdowego 252. zebrania plenarnego Episkopatu Polski (czerwiec 2010)
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta

Kościół, domagając się zakazu aborcji, wszedł w kampanię wyborczą. Czy w ten sposób biskupi wspierają PiS?

SONDAŻ
Czy kościół ma prawo włączać się w politykę?

Tak. Kościół zajmuje w Polsce specjalne miejsce
Tak - jak każda organizacja publiczna
Nie. Państwo powinno być neutralne światopoglądowo
Nie interesuje mnie to

Dla polityków głos Kościoła przed wyborami może znaczyć więcej niż wygrana w debacie telewizyjnej czy chwytliwy spot. Może też zaszkodzić bardziej niż kwity wyciągnięte przez konkurenta.

Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi opisywaliśmy w "Gazecie", jak biskupi i kapłani bez hamulców agitowali na mszach. W Spale (Łódzkie) proboszcz z ambony ogłosił, że wśród Polonii w USA zwyciężył Jarosław Kaczyński, a "pan marszałek Komorowski" - w więzieniach. Proboszcz z Sokołowa (Podlasie) ostrzegł, że kto zagłosuje na Komorowskiego, zgrzeszy.

Na całość poszedł ordynariusz kielecki Kazimierz Ryczan w wywiadzie dla Radia Kielce: - Jeżeli ktoś mi zarzuca, że jestem zwolennikiem PiS, oczywiście ja się tego nie zapieram. (...) Bp Życiński określił, że Matka Boska nie była partyjna. Ach, oczywiście, [to] stare cwaniactwo słowne.

Czy czeka nas powtórka? Jakie sygnały wysyłają duchowni w trwającej kampanii?

Nie będziemy milczeć!

Kościół coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że do 9 października będzie słyszalny. W sierpniu z Jasnej Góry, po obradach biskupów usłyszeliśmy: „Oczekiwanie, że Kościół stanie się » wielkim milczącym «na czas kampanii, nie ma uzasadnienia w nauce społecznej Kościoła”.

To oświadczenie to precedens. "Kościół nie identyfikuje się z żadną konkretną partią", zapewniają wprawdzie biskupi w tym samym komunikacie. A metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź tłumaczył, że Kościół - "biskupi, kapłani i lud wierny" - jako część społeczeństwa ma "obowiązek uczestniczenia w życiu społecznym i politycznym". Ale deklaracja Episkopatu budzi obawy ekspertów.

Cezary Gawryś, były redaktor naczelny katolickiego miesięcznika "Więź": - Jeśli oznacza to chęć kontynuacji linii Kościoła z ostatnich wyborów, niepokoję się. Wielu biskupów i księży, nawet jeśli formalnie się wstrzymywali przed wskazywaniem konkretnej partii, to sugerowali, by głosować na PiS. To kłóci się z misją Kościoła, którą jest jednanie społeczeństwa.

Zdaniem Gawrysia "pęknięcie w społeczeństwie przebiega także przez Kościół": - Dlatego powinien on być powściągliwy, a ostatnio nie był.

Sygnały, że Episkopat nie zamierza się powstrzymać od politykowania, wysłał ostatnio przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik: - Próbuje się wmówić, że Kościół miesza się do polityki. Kościół musi oceniać polityków, ale nie może mieć interesu politycznego, nie może popierać jednej partii, a od drugiej się odwrócić.

Prof. Józef Baniak, socjolog religii z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu uważa, że to stwierdzenie "wewnętrznie sprzeczne". - Hierarchowie przypisali sobie prawo do oceniania polityków. To specjalność polskiego Kościoła, bo Episkopaty na świecie takiego prawa sobie nie dają.

Zwłaszcza że sposób, w jaki przewodniczący Episkopatu wyobraża sobie to "ocenianie", jest daleki od bezstronności. W sierpniu na Jasnej Górze niemal wprost skrytykował PO: - Były partie obiecujące złote góry. Teraz jednak nie zajmują się konkretem, choćby opieką społeczną, lecz koncentrują na walce ideologicznej.

Aborcja - intencja czytelna

To polska norma, że przed wyborami biskupi wskazują, czym kierować się mają katolicy w wyborach. Wyraźnie faworyzowali różne komitety.

Np. w 1991 r. Episkopat zaangażował się w wybory parlamentarne, aprobując nazwę stworzonego wokół ZChN komitetu wyborczego - Wyborcza Akcja Katolicka. Słynna była sprawa instrukcji wyborczej rozesłanej do wielu diecezji z nazwami komitetów wyborczych, na które powinien głosować katolik. Później Episkopat ostrzegał przed głosowaniem na SLD. Ale nie wprost - mówił np. o ugrupowaniu "nawiązującym do ciągłości z partią komunistyczną".

W obecnej kampanii biskupi zalecają: "Obowiązkiem katolika jest wybieranie ludzi i środowisk, którzy gwarantują obronę godności człowieka i życia od poczęcia do naturalnej śmierci". I tu tylko pozornie mamy do czynienia tylko z powtórką z nauki Kościoła.

Biskupi mówili to przecież w szczególnym momencie: gdy w Sejmie dyskutowano nad obywatelskim projektem całkowitego zakazu aborcji. Kilka dni później jedyną partią, której wszyscy posłowie ów projekt poparli, był PiS.

Można sobie łatwo wyobrazić polityków PiS, którzy podpierając się komunikatem biskupów, ogłaszają, że ich partią jest jedyną wierną córą Kościoła. Zwłaszcza że Prawica RP Marka Jurka nie zarejestrowała list do Sejmu w całej Polsce (w ostatnich wyborach Jurka jawnie wspierał abp. Michalik właśnie za "bezkompromisową" walkę o życie poczęte).

Prof. Baniak: - To jak najbardziej zawoalowana polityka. Intencja biskupów wydaje mi się czytelna. Takie przesłanie przeniesie się potem na ambony. Księża mogą wprost nawoływać do głosowania na "obrońców życia poczętego".

W tej kampanii spory o ustawę antyaborcyjną jak nigdy będą więc elementem politycznej gry, w którą wszedł Kościół. Zrobił to zresztą już jakiś czas temu, odmawiając prawa do komunii świętej politykom popierającym in vitro (PO, SLD).

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5
  • 6
  • 5
  • 49 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':