http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

ZUS: Polonusie, zwolnij się!

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński
2011-09-08, ostatnia aktualizacja 2011-09-07 23:36

Polska dzielnica w Nowym Jorku (zdjęcie z 2008 r.)
Polska dzielnica w Nowym Jorku (zdjęcie z 2008 r.)
Fot. Damian Kramski / AG

Zakład w listach straszy Polaków pracujących w USA, że zabierze im emeryturę. Chyba że się zwolnią i dostarczą świadectwo pracy. Tyle że w Stanach nikt takich świadectw nie wystawia

"Proszę, nagłośnijcie tę sprawę! Polacy w USA zaczynają tracić zaufanie do państwa polskiego" - pisze do nas w liście biznesmen i społecznik Stefan Tomczyński prowadzący w Chicago audycję radiową dla Polonii.

W ostatnich miesiącach zasypywany jest przez rodaków z Teksasu, Utah, Alaski i Florydy skargami na ZUS. Tygodniowo odzywa się kilkadziesiąt osób. Jego żona też dostała taki list.

Zakład wysłał do Polaków pracujących za granicą 25 tys. specjalnych listów, w tym 3,5 tys. do USA.

- To pogróżki, że jak się Polacy nie zwolnią z legalnej pracy u amerykańskiego pracodawcy, to ZUS wstrzyma im emerytury, które wypracowali sobie w Polsce - tłumaczy pan Stefan. I dodaje: - Przecież to paranoja. Polski rząd chce wpływać i regulować amerykański rynek pracy. To już własny im nie wystarczy!?

Powód zamieszania jest prosty. Szefowa Ministerstwa Pracy Jolanta Fedak w styczniu 2009 r. pozwoliła pobierać emeryturę, a jednocześnie zarabiać w dotychczasowym miejscu pracy. Był to element programu 50+. Cel: zwiększyć aktywność zawodową osób po pięćdziesiątce. W ubiegłym roku Fedak zmieniła zdanie. Emeryci, którzy nie zwolnili się ze swojego zakładu, muszą do końca września odejść z pracy. Jeżeli nie odejdą, to od 1 października ZUS zawiesi im emeryturę.

Teoretycznie mogą się ponownie zatrudnić w dawnym zakładzie, a potem pobierać i emeryturę, i pensję. Ale na to musi się zgodzić pracodawca. To, że się zgodzi, wcale nie jest takie oczywiste. Nawet jeśli się zgodzi, może zaproponować dużo niższą pensję.

Nowe prawo objęło też Polaków, którzy po przepracowaniu często kilkudziesięciu lat w kraju wyjechali za granicę i tam kontynuowali zatrudnienie, aby zwyczajnie dorobić. Gdy na obczyźnie osiągnęli polski wiek emerytalny, wystąpili do ZUS o emeryturę. Teraz, podobnie jak rodacy w kraju, muszą wybrać albo pracę za granicą, żeby się utrzymać, albo polską emeryturę.

Jolanta Fedak nie ukrywała, że wprowadzając zmiany, chciała spowodować, że osoby starsze zwolnią miejsca pracy młodym.

- Ale co to ma wspólnego z rynkiem pracy w USA? Logicznie wynikałoby z tego, że pani minister zamierza teraz wysłać za ocean młodych Polaków na miejsca pracy zwolnione przez rodaków, którzy w USA musieli się zwolnić. Absurd - uważa ekonomista Ryszard Petru.

Ministerstwo Pracy tłumaczy, że Polska ma podpisaną umowę ze Stanami Zjednoczonymi, która pozwala na stosowanie tam naszego prawa emerytalnego. Pan Stefan informuje więc rodaków, że nie ma rady - muszą się zwolnić. Tylko w ten sposób zachowają emeryturę.

Tyle że tu pojawił się kolejny absurd. ZUS w swoich pismach na dowód zwolnienia żąda przedstawienia świadectwa pracy lub odpowiedniego zaświadczenia wydanego od pracodawcy.

- W Stanach nikt takich dokumentów nie wystawia - tłumaczy pan Stefan. - Tu rynek jest elastyczny. Jesteś dobry? Przyjdź jutro do pracy. Nie chcesz pracować, nie przychodzisz. Nikt nie bawi się w wydawanie jakichś świadectw pracy. Zresztą duża część Polaków prowadzi własny interes, założyła sklepy, firmy budowlane, sprzątające. Ma go zlikwidować na jeden dzień?

W dodatku osobom, które składają wypowiedzenie, przepada ubezpieczenie zdrowotne. Nawet jeśli ktoś zostanie ponownie przyjęty do pracy, to zanim z powrotem zacznie ono działać, mijają miesiące, np. polisy są tak skonstruowane, że aby uzyskać bezpłatną opiekę dentystyczną, trzeba pracować bez przerwy przez rok.

Pan Stefan dzwonił do ZUS. Pytał, czy można przedstawić oświadczenie emeryta o zwolnieniu z pracy potwierdzone podpisem notariusza. Odpowiedź: "Nie można".

- ZUS i Ministerstwo Pracy postawiły warunki zaporowe, aby tylko mieć pretekst do konfiskowania emerytur. Inaczej tego nie można nazwać - domyśla się polski radiowiec.

Co na to ZUS? "Wiemy, że w USA świadectw pracy się nie wydaje, a do kwestii zaświadczeń pracodawcy mogą podchodzić różnie. Dlatego uruchomiliśmy w Warszawie specjalną infolinię" - czytamy w odpowiedzi.

Na infolinii rodacy dowiadują się m.in., że na potwierdzenie zakończenia zatrudnienia można pokazać tzw. pasek z wyszczególnieniem zarobków.

- W pismach rozsyłanych przez ZUS nie ma słowa o paskach. Podobnie jak nie ma słowa o infolinii - dodaje pan Stefan.

- Poza tym dla wielu taki pasek też jest nie do zdobycia. Jak ma go zdobyć Polka sprzątająca w 10 domach. Rozlicza się z tego, co ustali z gospodarzami domów. Żaden gospodarz nie wystawia żadnych pasków.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9
  • 3
  • 5
  • 224 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    72 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':