O dwóch diametralnie różnych projektach ustawy posłowie dyskutowali w Sejmie przy pustawej sali.
- To projekt skrajny aż do absurdu. Nie da się otoczyć Polski murem. Im bardziej restrykcyjne prawo, tym większe podziemie aborcyjne. Dzisiejsze restrykcyjne prawo dyskryminuje kobiety i przynosi szkody - mówił Marek Balicki (SLD) o antyaborcyjnym projekcie Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, który tworzą organizacje pro-life.
Posłowie
PiS prześcigali się w drastycznych metaforach. Jan Dziedziczak (PiS): - Prawo do zabijania wprowadziły jak dotąd dwa zbrodnicze systemy, nazistowski i stalinowski.
Tadeusz Wita (PiS) wołał do posłów PO: - W waszych szeregach są posłowie niepełnosprawni. Zgodnie z obowiązującą ustawą mogłoby ich nie być, mogliby być usunięci jako płody.
Dzisiaj prawo dopuszcza usunięcie ciąży w trzech przypadkach: gdy zagraża życiu lub zdrowiu kobiety; gdy istnieje duże prawdo-podobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub kiedy
ciąża jest skutkiem gwałtu albo kazirodztwa. Wedle twórców projektu taka ustawa jest niezgodna z konstytucją, bo życie powinno być chronione zawsze, także w fazie prenatalnej.
Dwa tygodnie temu posłowie z sejmowych komisji zdrowia oraz polityki społecznej i rodziny zagłosowali za odrzuceniem projektu. Sejmowe komisje zajmowały się projektem, dlatego że na początku lipca Sejm nie odrzucił go w pierwszym czytaniu. Przeciwko odrzuceniu projektu w pierwszym czytaniu głosowała m.in. także część posłów PO, którzy deklarowali, że osobiście go nie popierają. Teraz SLD i PO zadeklarowały, że są za jego odrzuceniem. Krystyna Kłosin (PO): - Głosowałam za skierowaniem projektu do komisji i nie wstydzę się tego. Ale po przeanalizowaniu projektu uważam, że jest zbyt restrykcyjny i nie mogę go poprzeć. Bolesław Piecha w imieniu PiS projekt poparł, a Stefaniuk (PSL) stwierdził, że "trzeba się nad nim pochylić".
O odrzucenie projektu apelowały m.in. Naczelna Rada Lekarska, Amnesty International oraz Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Zakazu aborcji chce Episkopat.
Aktywność środowisk pro-life rozpętała na nowo burzę wokół aborcji, dlatego tuż przed dyskusją nad projektem zakazującym aborcji posłowie rozmawiali o projekcie całkowitej liberalizacji ustawy. Stworzył go SLD w reakcji na pomysł zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Zgodnie z projektem ustawy "O świadomym rodzicielstwie" aborcja byłaby legalna do 12. tygodnia na życzenie kobiety, a po 12. tygodniu z przyczyn wskazanych w dzisiejszej ustawie. Zabiegi byłyby refundowane podobnie jak środki antykoncepcyjne, zapłodnienie
in vitro i badania prenatalne. Wszystkie kluby - oprócz SLD - były za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu. - PO stoi na straży tego ważnego consensusu wypracowanego przez szerokie gremia społeczne. Nie przewidujemy ani zaostrzenia ani liberalizacji - mówił Jerzy Ziętek (PO). Kilkunastu obecnych na sali posłów przerywało sobie nawzajem, co chwilę ktoś pokrzykiwał - głównie z ław PiS, gdy na mównicy stał ktoś z PO lub SLD.
Teresa Wargocka: - Jesteśmy przeciwko ustawy o świadomym barbarzyństwie.
Krystyna Grabicka: - Zerżnęliście libertyńskie rozwiązania z Holandii, ale w katolickiej Polsce wam to nie przejdzie.
Jeden przez drugiego cytowali
Jana Pawła II i - nie wiedzieć czemu - Czesława Miłosza.
Elżbieta Streker-Dembińska z SLD ripostowała: - W państwie prawa każdy obywatel niezależnie od światopoglądu powinien czuć się dobrze. Jak można tu mówić o wartościach etycznych, gdy mordowane są
dzieci tuż po urodzeniu, gdy są chowane w beczkach?
Ktoś krzyknął: - Skandal!
Przeciwnikiem jakichkolwiek zmian w ustawie jest prezydent Bronisław Komorowski. W lipcu powiedział, że obecna ustawa "w sposób maksymalnie dobry chroni życie nienarodzone".