http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosyjska armia boi się Czeczenów

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2011-07-22, ostatnia aktualizacja 2011-07-22 20:35

Ani jeden Czeczen nie został w tym roku wcielony do wojska, choć za zdolnych do służby komisje poborowe w Czeczenii uznały prawie wszystkich mieszkających tam potencjalnych rekrutów.

Tegoroczna defilada w Moskwie z okazji Dnia Zwycięstwa
Fot. Ivan Sekretarev AP
Tegoroczna defilada w Moskwie z okazji Dnia Zwycięstwa
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
15 lipca zakończył się tzw. wiosenny pobór do armii. W liczącej 1,2 mln mieszkańców Czeczenii za niezdolnych do służby uznano niespełna setkę mężczyzn, za zdolnych - prawie 7 tys. To wynik rewelacyjny. Gdyby takim zdrowiem mogli się poszczycić ludzie w wieku poborowym w całej Rosji, do armii można by wcielić od razu ponad 700 tys. nowych żołnierzy, a komisje poborowe z trudem posłały w tym roku do koszar nieco ponad 250 tys. ludzi. Na przykład w Moskwie za niezdolnego został uznany co drugi poborowy.

A jednak chociaż Czeczeni są zdrowi, a może właśnie dlatego, armia ich nie chce.

Jak pisze piątkowy "Moskiewski Komsomolec", tak jest od lat. Przedostatni raz pobór był w Czeczenii 20 lat temu, jeszcze w czasach ZSRR. Potem w roku 2000, kiedy w republice toczyła się wojna. W celach propagandowych na służbę w jednostce pod Moskwą odprawiono grupę młodych Czeczenów lojalnych wobec Rosji. Skończyło się to awanturami w koszarach, poborowi szybko zostali zdemobilizowani.

Czeczenów w armii nie chcą ani rodzice poborowych, ani żołnierze, ani dowódcy.

- Nam starczy tych, których przysyłają do nas z Dagestanu i Inguszetii. Jeśli w jednostce jest ich kilku, natychmiast zaczynają terroryzować kolegów z regionów słowiańskich. Ci z Kaukazu nie piją, pochodzą z tradycyjnych rodzin, gdzie o dzieci się dba i dobrze je karmi. Są więc mocniejsi od słowiańskich rekrutów, z których wielu pochodzi z rozbitych i nadużywających alkoholu rodzin. A do tego są bardzo solidarni. - powiedział "Gazecie" oficer z Kaliningradu.

Jego zdaniem Czeczeni byliby jeszcze bardziej niebezpieczni niż poborowi z innych republik kaukaskich. - Oni tak naprawdę nienawidzą Rosji, a nasi oficerowie, którzy przeszli wojny czeczeńskie, nienawidzą ich. Pamiętamy, że wielu Czeczenów, którzy bardzo dobrze walczyli przeciw nam na Kaukazie, nauczyli się tego służąc w Armii Radzieckiej. Taki Asłan Maschadow, późniejszy prezydent Czeczenii, był najlepszym radzieckim artylerzystą, a potem bardzo nam się dał we znaki - przypomina nasz rozmówca, dodając, że dla wszystkich będzie lepiej, jeśli młodzi Czeczenii nadal nie będą powoływani do armii Rosji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':