http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

97-letni Węgier nie był winny masakry Serbów

Mateusz Szaniewski
2011-07-18, ostatnia aktualizacja 2011-07-18 16:45

Sandor Kepiro, były oficer żandarmerii wojskowej i przez lata jeden z najbardziej poszukiwanych węgierskich nazistów nie odpowiada za masakrę Żydów i Serbów w 1942 r. - orzekł sąd w Budapeszcie

Sandor Kepiro wchodzi do sądu w Budapeszcie
Fot. REUTERS/LASZLO BALOGH
Sandor Kepiro wchodzi do sądu w Budapeszcie
Prawie stuletni dziś Kepiro w czasie II wojny światowej działał m.in. na terenach okupowanej przez Węgry Serbii. W odwecie za ataki partyzantów w styczniu 1942 r. Węgrzy rozstrzelali w mieście Novi Sad ponad tysiąc Żydów, Serbów i Cyganów.

Jednym ze współodpowiedzialnych miał być Kepiro. Oprócz tego ciążył na nim zarzut wydania rozkazu rozstrzelania 36 innych osób.

Kepiro już dwukrotnie stawał przed sądem. Do pierwszej rozprawy doszło jeszcze w 1944 r., ale pod naciskiem Niemiec sprawie ukręcono łeb. Dwa lata później, już w czasach komunizmu, sąd skazał go na 14 lat więzienia.

Ale Kepiro zdążył uciec do Argentyny i dopiero w 1996 r. wrócił do Budapesztu. Pewien węgierski urzędnik miał go wtedy zapewnić, że jest bezpieczny, a wyrok z 1946 r. się przedawnił. Kepiro przez 10 lat mieszkał w centrum Budapesztu, aż na jego trop wpadł Efraim Zuroff, szef Centrum Szymona Wiesenthala, izraelskiego ośrodka ścigającego nazistowskich zbrodniarzy.



Kolejny proces Kepiro rozpoczął się w Budapeszcie na początku maja. Prokuratorzy, którzy domagali się dożywocia, musieli się w dużej mierze opierać na materiałach wykorzystanych w poprzednich dwóch procesach. Obrońcy Kepiro podważali wiarygodność tych dowodów, twierdząc, że są niekompletne, pełne błędów w tłumaczeniach albo fałszywe.

Sam Kepiro zapewnia, że nie tylko nie brał udział zbrodniach w Novim Sadzie, ale nawet o nich nie wiedział. - Jestem niewinny. Nikogo nie zabiłem ani nie napadłem - oświadczył tuż przed ogłoszeniem wyroku.

W sądzie pojawił się pod opieką lekarzy. Z powodu jego złego stanu zdrowia uzasadnienie wyroku zostanie odczytane jutro.

- Ten werdykt to policzek wymierzony prawie 1,3 tys. ofiar mordu w Novym Sadzie. Zrobimy wszystko, żeby go zmienić - zapowiedział Zuroff.

Oburzeni są też członkowie żydowskiej społeczności w Serbii. - Można się było tego spodziewać. Węgierskie społeczeństwo nie jest jeszcze na tyle dojrzałe, żeby zmierzyć się z przeszłością - mówiła po ogłoszeniu wyroku Ana Frenkel, mieszkająca w Novim Sadzie pracownica Centrum Szymona Wiesenthala.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':