Moskwa tak naprawdę jest miastem małym. Zajmuje nieco więcej niż tysiąc kilometrów kwadratowych, czyli wszystkiego dwa razy więcej niż Warszawa. W naszej stolicy mieszka jednak 1,7 mln ludzi, a w rosyjskiej - według oficjalnych danych - 10,5 mln, choć w rzeczywistości tłoczy się w niej nie mniej niż 12 mln. I dlatego strasznie tu ciasno. W Warszawie na kilometrze kwadratowym żyje 3319 mieszkańców, w spokojnej czeskiej Pradze - 2408, a w stolicy Rosji - 9722 osób zameldowanych na stałe w mieście. Jeśli jednak doliczyć przybyszy z prowincji i byłych republik radzieckich, którzy osiedli tu mniej więcej na stałe bez meldunku, to widać, że moskiewski kilometr musi pomieścić 12 tys. ludzi.
W centrum zabudowano już wszystko, co się dało. Jego przestrzeń zajmują tylko
domy i zatłoczone
autami jezdnie. Zieleni prawie nie ma.
Przy tym, jak ocenia
dziennik "Wiedomosti", dwie trzecie miejsc pracy w stolicy znajduje się w środku Sadowego Kolca, czyli obwodnicy centrum, a dwie trzecie moskwian mieszka poza Kolcem. Codziennie rano miliony jadą więc do pracy do śródmieścia, a wieczorem wracają. "Jadą" to trochę za dużo powiedziane, bo w godzinach szczytu ulice w centrum i prowadzące do niego są godzinami zakorkowane. Sytuację ratuje tylko rzeczywiście znakomite, choć też bardzo zatłoczone metro, które w dzień roboczy przewozi około 9 mln pasażerów.
Moskwa robi wrażenie puszki sardynek, bo budowano ją jak średniowieczną twierdzę, zamykając w kolejnych otaczających Kreml "kolcach" (pierścieniach) - najpierw wałów obronnych, a potem obwodnic. Najbliższe Kremlowi jest Kolco Bulwarowe, potem - Sadowe, następnie - Trzecie Transportowe, dalej buduje się jeszcze Czwarte Transportowe, a granice miasta zamyka MKAD, czyli ostatnia obwodnica.
Na mapie Moskwa ma kształt spłaszczonego koła i przypomina schemat układu planetarnego, w którym Kreml zajmuje miejsce Słońca. Taki schemat miasta może dobrze ilustruje zasadę ustroju centralistycznego carskiej, komunistycznej i dzisiejszej Rosji, ale komfortu mieszkańcom stłoczonym wewnątrz MKAD-u nie zapewnia.
Prezydent
Dmitrij Miedwiediew odważył się zerwać z wielowiekową tradycją budowy scentralizowanej stolicy-twierdzy i kazał przyłączyć do miasta potężny, liczący 1440 km kw., należący dziś do obwodu podmoskiewskiego obszar za południowo-zachodnim odcinkiem MKAD-u. Kilka dni temu gubernator podmoskiewski Borys Gromow i mer stolicy podpisali porozumienie o przekazaniu ziemi. Miasto stanie się więc od razu dwa i pół razy większe i po raz pierwszy w historii straci kształt koła, zaś jego sylwetka na mapie będzie przypominać duszka rysowanego przez dzieci. Również siedziby najwyższej władzy, opuszczą pierwszy raz w historii Rosji centrum stolicy. Prezydent z Kremla, Duma z ulicy Ochotnyj Riad, Rada Federacji z Bolszoj Dmitrowki, rząd z Krasnopresnienskiej Nabiereżnej przeprowadzą się do nowych gmachów za MKAD-em.
Moskwian cieszy to niezmiernie, bo ulice w zatłoczonym centrum nie będą już zamykane po kilka razy dziennie po to, by ułatwić przejazd nimi kawalkadom aut towarzyszących spieszącym do i z pracy czy na narady dygnitarzom. Niestety, jak oceniają specjaliści, zagospodarowanie nowej moskiewskiej ziemi zajmie co najmniej 20 lat.