Skandal dotyczy Fundacji Matek z Placu Majowego z Buenos Aires. Trwa federalne śledztwo, a cała
Argentyna zastanawia się, jak to się stało, że legenda ruchu oporu przeciw dyktaturze wojskowej wpadła w ręce szajki, która z ogromnych rządowych dotacji na cele socjalne finansowała prywatne interesy.
Podejrzanymi są bracia Sergio i Pablo Schoklender, którym założycielka stowarzyszenia Matek z Placu Majowego Hebe de Bonafini powierzyła zarządzanie finansami. Sędzia Norberto Oyarbide bada teraz, gdzie się podziało 300 mln dol, które Matkom dały rządy Nestora i Cristiny Kirchnerów na budowę mieszkań socjalnych, i skąd się wziął ogromny majątek Sergia Schoklendera.
Jeszcze kilka miesięcy temu, gdy dwaj posłowie publicznie żądali zbadania operacji finansowych Fundacji i majątku Schoklenderów, Hebe de Bonafini, 82-letnia dziś bohaterka oporu wobec junty wojskowej w latach 1976-83, odrzucała podejrzenia jako "brednie". Dziś mówi, że czuje się oszukana i żąda surowego ukarania protegowanych.
Hebe de Bonafini była jedną z wielu prostych kobiet, matek lewicowych działaczy, którym w 1976 r. junta wojskowa złamała życie. W 1977 r. szwadrony junty porwały jej dwóch synów, podobnie jak tysiące innych podejrzanych lewicowych "wywrotowców". Bracia przepadli bez wieści. Pani Bonafini i inne matki w takiej samej sytuacji założyły na głowę białe chusty i przez kilka lat na Placu Majowym w Buenos Aires maszerowały w milczącym proteście przeciw dyktaturze.
Junta nigdy nie odważyła się ich skrzywdzić, a Matki stały się symbolem bohaterskiego oporu.
Po upadku dyktatury w 1983 r. Matki stanęły na czele ruchu domagającego się osądzenia wojskowych zbrodniarzy i wyjawienia prawdy o losie 30 tys. ich ofiar. Protestowały przeciw ułaskawieniu najważniejszych generałów w 1989 r. i bezkarności innych oprawców.
W 2002 r. dopięły swego, gdy prezydent Nestor Kirchner doprowadził do unieważnienia amnestii, a wojskowymi zbrodniarzami zajęły się sądy.
Ale z biegiem lat Hebe de Bonafini z działaczki praw człowieka stała się przywódczynią skrajnej lewicy. To spowodowało rozłam w jej ruchu. Oderwało się od niego stowarzyszenie Babć z Placu Majowego, które nadal walczyło o rozliczenie argentyńskiej dyktatury, a o komunistycznej ideologii nie chciało słyszeć.
Bonafini składała hołdy dyktatorowi Kuby Fidelowi Castro, uwielbiała Hugo Chaveza z Wenezueli, popierała terrorystów baskijskich z ETA, nienawidziła
USA. Stała się zagorzałą popleczniczką populistycznych rządów państwa Kirchnerów. Dzięki ich poparciu i dotacjom Matki stały się organizacją potężną i nietykalną.
W fundacji Bonafini zatrudniła Sergia i Pabla Schoklenderów, odsiadujących dożywocie braci, którzy w 1981 r. zamordowali własnych rodziców. Po wyjściu na wolność w 1995 r. Sergio, który w więzieniu został prawnikiem, stał się jej głównym pełnomocnikiem i menedżerem. Obaj z Pablem zastąpili jej utraconych synów.
Wielu uważa, że Hebe de Bonafini i inne zasłużone staruszki zostały wykorzystane przez cynicznych kryminalistów. Ale wielu innych nie wierzy, by Bonafini nie wiedziała, co się dzieje w jej własnej fundacji, podczas gdy ferrari, samoloty i
jachty braci Schoklenderów były w Argentynie tajemnicą poliszynela.