Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Co malutkie Storm (takie imię nadano dziecku) ma między nóżkami, nie wiedzą nawet dziadkowie. Sąsiedzi z Toronto nie chcą uwierzyć, że Kathy Witterich i David Stocker wychowują bezpłciowe dziecko lub - jak twierdzą sami rodzice - dziecko, które będzie miało
luksus samookreślenia się i wolność wyboru płci. "Zdecydowaliśmy, że nie zdradzimy nikomu płci Storma/Stormy, żeby nie narzucać mu/jej ograniczeń" - napisali w e-mailu do rodziny i przyjaciół zaraz po narodzinach dziecka.
Swoich dwóch starszych: pięcioletniego Jazza i dwuletniego Kio Kathy i David nie zmuszają do kupowania ubrań w dziale dla chłopców; zachęcają, by wybrali, czy wolą sukienki, czy spodenki. Dlatego chłopcy czasem ubierają się w sukienki. Starszy lubi różowe, młodszy fioletowe. Jazz chętnie plecie sobie warkoczyki, w ten sposób "swobodnie wyrażając swoją osobowość". - Rodzice zwykle dokonują wyborów za dziecko . To odrażające - wyjaśnia ich tata, z zawodu nauczyciel.
Dziadkowie poparli decyzję rodziców, jednak mieli kłopoty z wyjaśnieniem jej znajomym. Również starsze dzieci Kathy i Davida mają nieco pod górkę. - Nie chcę się bawić z chłopco-dziewczynką - mówiło w piaskownicy jakieś nietolerancyjne dziecko, wskazując na Jazza.
Historia, którą opisał
dziennik "Toronto Star", stała się przebojem kanadyjskiego i amerykańskiego internetu. W ożywionej debacie pojawiały się zarówno głosy poparcia dla rodziców, jak i wyrazy współczucia dla "nieszczęsnych dzieci dwójki psychopatów".
"Nigdy w życiu żaden artykuł tak mnie nie przygnębił. Ci rodzice zamieniają swoje dzieci w przedmiot kuriozalnego eksperymentu" - napisała czytelniczka "Toronto Star".
- Nie rozumiem, dlaczego cały świat domaga się wiedzy, co jest między nóżkami mojego dziecka. To jakieś chorobliwe podglądactwo! - oburza się Kathy. - Nie robimy z tego sekretu, po prostu płeć Storma/Stormy to jego i nasza prywatna sprawa. Naprawdę nie stać was na to, by pozwolić Stormowi/Stormie zostać takim, jaki chce?
Doktor Ken Zucker z Toronto's Centre for Addiction and Mental Health (Centrum Uzależnień i Zdrowia Psychicznego) zauważa, że próbując zapewnić dziecku swobodę wyboru płci, rodzice w zasadzie dokonali wyboru - stawiając Storma/Stormę w przymusowej sytuacji wyboru. Doktor Zucker nie ma jednak sprecyzowanego poglądu, czy zaszkodzi to dziecku. - Dowiemy się w przyszłości - mówi.
- Takie wychowywanie dziecka jest chore - twierdzi z kolei doktor Eugene Beresin z oddziału psychiatrii Massachusetts General Hospital. - Ono nie będzie wiedziało, kim jest. A tożsamość jest warunkiem koniecznym zdrowego rozwoju dziecka. Idea, by traktować mężczyzn i kobiety identycznie, by abstrahować od płci w codziennym życiu, np. w pracy, brzmi znakomicie w utopijnym społeczeństwie. Ale w realnym społeczeństwie płeć jest kluczowym elementem tożsamości każdej jednostki.
W dyskusji w mediach i w internecie niemal nie pojawiają się postulaty, żeby ograniczyć prawa rodzicielskie Kathy i Davidowi. - W kanadyjskim systemie jest to teoretycznie możliwe, jeśli rodzice w jakiś sposób zagrażają dziecku - mówi "Gazecie" prof. Martha Shaffer z Wydziału Prawa University of Toronto. - W tym przypadku byłoby to bardzo trudne do udowodnienia. Sprawa jest dyskusyjna i obie strony znajdą dziesiątki ekspertów, którzy potwierdzą, że takie wychowanie jest szkodliwe lub nieszkodliwe. Normy kulturowe bardzo się ostatnio w kwestii płci rozluźniły. Praktyka wskazuje, że w sytuacjach niepewnych sądy nie decydują się na drastyczne kroki wobec rodziców. Dlatego - czy to się komuś podoba, czy nie - Kathy i David wychowają Storma/Stormę tak, jak będą chcieli.