http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Afganistan: ściśle jawne

Mariusz Zawadzki
2010-07-27, ostatnia aktualizacja 2010-07-27 01:28

Polskie wojsko w prowincji Ghazni, Afganistan
Polskie wojsko w prowincji Ghazni, Afganistan
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Największy przeciek w historii tajnych służb, nie tylko w USA. Ponurą stronę afgańskiej wojny, której nie ma w oficjalnych komunikatach, ujawnił przeciek 92 tys. raportów amerykańskiej armii i wywiadu

Marjah, Afganistan. Żołnierze amerykańscy przekazują medykom wojskowym pojmanych rannych talibów
Fot. Brennan Linsley AP
Marjah, Afganistan. Żołnierze amerykańscy przekazują medykom wojskowym...
Dokumenty ujawniły wczoraj jednocześnie trzy gazety: amerykański "New York Times", brytyjski "Guardian" i niemiecki "Der Spiegel". Pochodzą one z lat 2004-09, czyli sprzed zmiany strategii, którą na przełomie roku zarządził prezydent Barack Obama, m.in. wysłał do Afganistanu dodatkowo 30 tys. żołnierzy.

Kroniki prowadzone przez poszczególne oddziały walczące w Afganistanie pozwalają zrozumieć fenomen talibów, którzy po dziewięciu latach wojny, na którą USA wydały już ponad 300 mld dol., są teraz silniejsi niż kiedykolwiek od amerykańskiej inwazji jesienią 2001 r.

Z raportów widać, że "walka o serca i umysły zwykłych Afgańczyków" - główny cel Amerykanów - idzie jak po grudzie, a miejscowa ludność w ogóle nie chce pomagać siłom koalicji. "Zawsze jest tak samo. Nikt tutaj nie chce mieć z nami nic wspólnego" - pisze np. kronikarz oddziału Task Force Catamount w afgańskiej prowincji Paktika.

Przygnębiające są opisy bratobójczych walk między poszczególnymi oddziałami afgańskich sił bezpieczeństwa (ich szkolenie to kolejny kluczowy cel sił koalicji). Np. w kwietniu 2009 r. w prowincji Helmand doszło do strzelaniny między odurzonymi opium strażnikami granicznymi a lokalnymi policjantami. Jakby tego było mało, afgańscy policjanci i żołnierze, którzy często w ogóle nie dostają pensji, bezczelnie okradają cywilów i współpracują z talibami.

Równie przerażająca jest opisana w raportach dwulicowa natura pakistańskiego wywiadu wojskowego ISI, który dostaje od Amerykanów miliony dolarów na walkę z talibami, a w rzeczywistości ich wspiera, udzielając schronienia po drugiej stronie granicy, i nawet pomaga im organizować ataki w Afganistanie.

Raporty ujawniają też kontrowersyjne działania sił koalicji. Tajny amerykański oddział Task Force 373 tropi talibów i terrorystów Al-Kaidy - na liście osób do likwidacji lub schwytania jest ponad 2 tys. nazwisk. W pościgu za nimi często giną pechowcy, którzy znaleźli się w miejscu, gdzie poszukiwani są lub rzekomo powinni być.

Task Force 373 za prezydentury Obamy jest jeszcze aktywniejszy niż za George'a Busha, choć Obama obiecywał zerwać z moralnie wątpliwymi praktykami poprzednika. Więcej jest też bombardowań z bezzałogowych samolotów, które w niektórych przypadkach są zdalnie sterowane z odległej o wiele tysięcy kilometrów amerykańskiej Nevady.

Trzy dzienniki, które ujawniły dokumenty, otrzymały je od Juliana Assange, właściciela strony internetowej Wikileaks. Zasłynęła ona wcześniej opublikowaniem filmu z amerykańskiego helikoptera nad Bagdadem, z którego przez przypadek ostrzelano cywilów.

Wikileaks nie chce ujawnić, skąd ma gigantyczny plik dokumentów. Pentagon już od kilku miesięcy miał sygnały, że ktoś kopiuje jego tajemnice. W lutym Wikileaks opublikowało raport ambasady USA w Reykjaviku opisujący islandzkich polityków skarżących się na Europę, która naciska ich, by spłacili długi plajtujących islandzkich banków.

Dopiero w maju udało się zlokalizować podejrzanego. Wtedy to kalifornijski haker Adrian Lamo poznał na czacie niejakiego Bradass87, który twierdził, że jest analitykiem wywiadu stacjonującym w Bagdadzie i ma dostęp do całej sieci najtajniejszych dokumentów. Bradass87 twierdził, że jego kolega przekazuje dokumenty do Wikileaks. Mówił też, że "chce, żeby ludzie poznali prawdę".

Znalazł sobie jednak kiepskiego powiernika - 26 maja Lamo w kawiarni spotkał się z oficerami z Pentagonu i wszystko im opowiedział. Tego samego dnia w bazie Hammer pod Bagdadem aresztowany został 22-letni analityk Bradley Manning - do dziś przebywa w wojskowym areszcie w Kuwejcie. Grozi mu wieloletnie więzienie.

Właściciel Wikileaks kilka miesięcy temu postanowił skontaktować się z redakcjami trzech wielkich gazet, by dokumenty nie znikły w otchłani internetu. Chciał też przed publikacją wspólnie z doświadczonymi dziennikarzami przejrzeć i ocenzurować materiały, by ich publikacja nie zagroziła siłom koalicji. Ale w niedzielę, po publikacji, został właśnie o to natychmiast oskarżony.

- Surowo potępiamy ujawnienie tajnych informacji, które mogą zagrozić życiu Amerykanów i ich sojuszników lub zagrozić bezpieczeństwu narodowemu - mówił gen. James L. Jones, doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego. - Wikileaks nie podjęło żadnych kroków, żeby się z rządem USA skontaktować. Dowiadujemy się o sprawie z mediów.

Czytaj dalej: Naga prawda o wojnie

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 30 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją