Przed świętami wielkanocnymi parlament Ugandy zamierza uchwalić prawo karzące śmiercią lub dożywociem homoseksualne stosunki, a sąd w Malawi skaże na więzienie młodzieńców, którzy ośmielili się wziąć ze sobą ślub. W Kenii, Nigerii, RPA i Senegalu dochodzi do samosądów i gwałtów na homoseksualistach.
Przeciwnicy i obrońcy homoseksualistów zgadzają się w jednej sprawie - Afryka stała się poligonem, a może już nawet polem bitwy, w światowej batalii między sprzeciwiającymi się wszelkim zakazom liberałami a konserwatystami odwołującymi się do tradycyjnych wartości.
- Amerykańscy kaznodzieje próbują siać chrześcijański fundamentalizm w Afryce - mówił niedawno w wywiadzie dla "New York Timesa" Phumi Mtetwa, jeden z przywódców ruchu homoseksualistów z Południowej Afryki. - Homoseksualizm to moda z Zachodu, którą teraz gospodarczym szantażem próbuje się narzucić Afryce - odpowiadają wrogowie homoseksualizmu. W tej sprawie zgodni są nawet przywódcy rywalizujących ze sobą muzułmanów i chrześcijan.
Na Czarnym Lądzie homoseksualizm jest tabu, a w trzech czwartych krajów kontynentu uważany jest za przestępstwo. W Somalii, Mauretanii, Sudanie i niektórych częściach Nigerii, gdzie obowiązuje muzułmańskie prawo koraniczne, homoseksualiści są wieszani lub kamienowani.
- Homoseksualizm jest sprzeczny z wolą bożą - powtarza prezydent Ugandy Yoweri Museveni. Prezydent Gambii Yahya Jammeh ostrzega miejscowych gejów, by wynosili się po dobroci z kraju, bo inaczej "poobcina im łby". Prezydent Zimbabwe Robert Mugabe uważa, że homoseksualiści "są gorsi niż psy i świnie, są wybrykiem natury i obrazą godności ludzkiej". - Homoseksualizm przywlekli do Afryki biali kolonizatorzy. I zostawmy go białym - dodaje Mugabe.
Nawet Jacobowi Zumie, prezydentowi Południowej Afryki - jedynego kraju na całym kontynencie, gdzie dozwolone są nie tylko homoseksualne stosunki, ale i związki - wyrwało się kiedyś, że "homoseksualiści są hańbą dla kraju i obrazą boską". Mimo odpowiedniego zapisu w konstytucji w RPA, podobnie jak w Nigerii, Kamerunie czy Kenii, dochodzi do "korekcyjnych" gwałtów lesbijek i zabójstw gejów, którzy przez swoje niezwyczajne zachowanie uważani są za opętanych przez złe duchy lub czary.
Początkiem toczącej się afrykańskiej wojny z lesbijkami i gejami stała się zeszłoroczna konferencja o homoseksualizmie, którą w ugandyjskiej stolicy Kampali zorganizowali miejscowi pastorzy. Zaprosili na nią sławnych kaznodziejów z USA przestrzegających przed moralnym upadkiem będącym wynikiem liberalnym wartości i głoszących, że owoc tej dekadencji, czyli homoseksualizm, jest jedynie modą, chorobą ciężką, lecz uleczalną.
Pastorzy z konserwatywnych ewangelickich Kościołów z USA już dawno zwrócili uwagę na ugandyjskiego prezydenta Museveniego, który wraz z żoną Janet przekonywał rodaków do seksualnej wstrzemięźliwości i wierności małżeńskiej jako najlepszych sposobów walki z epidemią AIDS. Przekonani o swojej misji amerykańscy pastorzy postanowili uczynić z Ugandy przyczółek do walki o dusze Afrykanów.
Podczas konferencji w Kampali jej organizatorzy zebrali tysiące podpisów pod petycją do władz, by zaostrzyć przepisy przeciwko homoseksualizmowi, a nawet sporządzili odpowiedni projekt ustawy, który uczestniczący w konferencji poseł David Bahati złożył w parlamencie.
Homoseksualizm już dziś jest w Ugandzie przestępstwem, za które grozi 14 lat więzienia. Nowe prawo jest surowsze - przewiduje dożywocie, a nawet karę śmierci, jeśli seks uprawiają nosiciele HIV. Pięć lat więzienia ma grozić za "rozpowszechnianie i promocję" homoseksualizmu, siedem lat - za występowanie w obronie praw gejów i lesbijek. Obywatele Ugandy będą też musieli informować policję o wszelkich przejawach homoseksualizmu - za złamanie tego przepisu grozić będą trzy lata więzienia. Ugandyjskie prawo, jeśli zostanie uchwalone, będzie najsurowszym w całej Afryce.
Ustawa wywołała oburzenie na Zachodzie uważającym Museveniego i jego kraj za wzór dla całej Afryki. Pod koniec roku ONZ, USA, Kanada, Wielka Brytania i Szwecja zażądały wyrzucenia projektu do kosza. W styczniu prezydent Ugandy oświadczył, że ustawa zostanie złagodzona, a kto wie, czy nie wycofana z parlamentu. Tłumaczył posłom, że zachodni przywódcy wydzwaniają do niego i godzinami musi wysłuchiwać ich skarg i pouczeń.
Autorzy nowego prawa zgodzili się, by proponowaną w niej karę śmierci zamienić na dożywocie albo przymus leczenia z homoseksualizmu, ale nie zgodzili się wycofać projektu z parlamentu. - Zabijanie ich nic nie da, przyjdą nowi. Walczymy nie z grzesznikami, lecz z grzechem. Nie czujemy do homoseksualistów nienawiści. Kochamy ich, chcemy ich wyleczyć - mówi minister ds. moralności James Nsaa Buturo, jeden z orędowników ustawy. - Nikt mi nie powie, że człowiek może się urodzić homoseksualistą - dodaje poseł Bahati.
Pastor Martin Ssempa z Kampali, duchowy przywódca kampanii przeciwko homoseksualizmowi i powiernik żony prezydenta, pokazuje w niedzielę w swoim kościele filmy pornograficzne, by wierni na własne oczy mogli przekonać się o zepsuciu homoseksualistów. Wielebny Ssempa, którego według sondaży popiera 95 proc. Ugandyjczyków, domaga się też, by posłowie przyjęli nową ustawę przed Wielkanocą.
Do tego czasu wyrok w sprawie nielegalnego ślubu dwóch młodzieńców wydać powinien sąd w Malawi. Tiwonge Chimbalanga i Steven Monjeza, żyjący od pół roku w gejowskim związku, pod koniec grudnia ogłosili, że wzięli ze sobą ślub. Policja szybko aresztowała ich pod zarzutem sodomii. Grozi im 14 lat więzienia, a wyrok ma zapaść jeszcze w marcu.
Malawi to jedno z najbiedniejszych państw świata i tamtejszy wielebny Zacc Kawalala nie ma wątpliwości, dlaczego Chimbalanga i Mojeza publicznie przyznali się do ślubu. - Jesteśmy biedni i zależni od pomocy Zachodu. A Zachód ma swoje plany co do Afryki. Chce tu szerzyć homoseksualizm i tłumaczy nam, że jeśli tego nie akceptujemy, to znaczy, że jesteśmy dzikusami. A my może i jesteśmy biedni, ale nie tak zepsuci jak Zachód - tłumaczył pastor dziennikarzowi "New York Timesa". Kawalala dodał, że ustępstwo Malawi miało posłużyć do tego, by wymusić ustępstwa także na Ugandzie.
Zachodnie protesty przeciwko prześladowaniom homoseksualistów w Afryce wywołują na razie odwrotny skutek. W Malawi władze ogłosiły obławę na ukrywających się homoseksualistów, a w Kenii omal nie doszło do samosądu nad kilkoma homoseksualistami, którzy w styczniu próbowali wziąć ślub na plaży pod Mombasą. Kiedy zaś pochodzący z Kenii prezydent USA Barack Obama potępił projekt ugandyjskiej ustawy jako "odrażający", w Ugandzie i Kenii doszło do potężnych demonstracji, których uczestnicy domagali się od swoich rządów walki z homoseksualizmem, a maszerując ulicami miast, wołali: "Obama! Zostaw nas w spokoju!".
- Obama grozi, że nie da nam choćby dolara. Do diabła z nim i jego pieniędzmi! - przekonywał pastor Ssempa w Kampali. - Jeśli pisane nam umrzeć, to umrzemy, ale przynajmniej zachowamy godność.