http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nigeryjski student oskarżony o próbę wysadzenia samolotu. Wysłała go Al-Kaida?

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-12-26, ostatnia aktualizacja 2012-02-16 22:56

Airbus 330 Northwest Airlines, na którego pokładzie obezwładniono 23-letniego Nigeryjczyka
Airbus 330 Northwest Airlines, na którego pokładzie obezwładniono 23-letniego Nigeryjczyka
Fot. HO Reuters

Prokuratura Federalna postawiła 23-letniemu Nigeryjczykowi formalny zarzut "próby zniszczenia samolotu linii Northwest Airlines, podchodzącego do lądowania na lotnisku w Detroit w dniu świąt Bożego Narodzenia, a także wniesienia materiałów wybuchowych na pokład maszyny". Nadal nie jest do końca jasne, czy zamachowiec miał kontakty z Al.-Kaidą, czy tylko się nią inspirował.

Po informacji o zamachu barack Obama nakazał wprowadzenie dodatkowych środków bezpieczeństwa
Fot. Carlos Osorio AP
Po informacji o zamachu barack Obama nakazał wprowadzenie dodatkowych środków...
Airbus
Fot. J.P. Karas AP
Airbus
Samolot Northwest Airlines tuż po wylądowaniu w Detroit
AP/
Samolot Northwest Airlines tuż po wylądowaniu w Detroit
Dziś wieczorem czasu polskiego Umar Faruk Abdulmutallab - niedoszły zamachowiec, stanie przed sądem w Detroit
Fot. HO Reuters
Dziś wieczorem czasu polskiego Umar Faruk Abdulmutallab - niedoszły...
Abdul Farouk Abdulmutallab
Fot. HO Reuters
Abdul Farouk Abdulmutallab

Fot. Jason Redmond AP
Fot. Lewis Whyld AP
23-letni Umar Farouk Abdulmutallab najpierw przeleciał z Lagos w Nigerii do Amsterdamu, tam przesiadł się na samolot do Detroit - prawdopodobnie już bez przechodzenia przez bramkę kontroli. Gdy tuż przed 12 w południe w Boże Narodzenie samolot z 278 osobami na pokładzie zaczął schodzić do lądowania na lotnisko w Detroit, Abdulmutallab próbował zdetonować przymocowany do nogi ładunek. Według wstępnej analizy FBI niedoszły zamachowiec usiłował w piątek na pokładzie maszyny zdetonować pentryt, który miał przymocowany do ciała. W rezultacie w samolocie zbliżającym się do celu podróży wybuchł pożar. - Usłyszeliśmy mały huk - mówił potem dziennikarzom Syed Jafry, który siedział trzy rzędy za terrorystą. - Po kilku sekundach pojawiły się płomienie i ludzie wpadli w panikę.

Inni pasażerowie opowiadali, że huków podobnych do przekłucia balonu było kilka, a potem rozszedł się mocny swąd spalenizny. Po chwili jeden z pasażerów, prawdopodobnie Jasper Schuringa, rzucił się na zamachowca.

- Zobaczyłem, że facet się nie rusza, ma rozpięte spodnie, a między nimi palący się przedmiot - mówił Schuringa CNN. - Wziąłem ten pakunek, próbowałem ugasić, w końcu odrzuciłem. Potem Schuringa, jak mówi, zdarł z zamachowca części ubrania, by zobaczyć, czy nie ma następnych bomb. Następnie Schuringa wraz z obsługą samolotu zaprowadzili Abdulmutallaba do pierwszego rzędu, usuwając wszystkich dookoła. Inni pasażerowie mówili, że Abdulmutallab przez cały czas był dziwnie mało aktywny, jakby otumaniony.

Dużo mówi

Po 10-15mminutach airbus linii Northwest/Delta wylądował na lotnisku w Detroit, gdzie policja zaraz wyprowadziła terrorystę. Jak mówili w sobotę anonimowo mediom śledczy, Abdulmutallab, choć mocno poparzony, "dużo mówi FBI". Podobno przyznał się do kontaktów z Al-Kaidą, choć jak powiedział "New York Timesowi" jeden ze śledczych, należy podchodzić do tego "ostrożnie", bo być może "chodzi tylko o inspirację Al-Kaidą".

Kongresmen z komisji ds. terroryzmu Peter King, republikanin, powiedział niedługo po całym zdarzeniu mediom, że "choć Abdulmutallab nie był na liście potencjalnych terrorystów", bo wówczas z założenia nie wpuszczono by go do samolotu, to "miał kontakty z terrorystami" i był już notowany przez amerykańskie służby specjalne. Zdaniem innych źródeł Abdulmutallab "nie jest bojownikiem Al-Kaidy", ale miał kontakty z powiązanymi z nią organizacjami terrorystycznymi w Nigerii. W sobotę FBI uważała, że zamachowiec działał sam, ale nie była tego pewna.

Wiele rzeczy było nadal niejasnych.

1.

Dlaczego ładunek przyczepiony do nogi Abdulmutallaba nie wybuchł z całą mocą, a ledwo się palił? Terrorysta prawdopodobnie próbował zdetonować substancję wybuchową w proszku, wlewając na nią ze strzykawki płyn zapalający. Sam terrorysta przyznał się śledczym, że całe urządzenie "kupił w Jemenie wraz z instrukcją". Na pewno miało ono inną konstrukcję niż ładunek ukryty w butach przez "shoe bombera" Richarda Reida, który na Gwiazdkę 2001 roku, trzy miesiące po zamachach 11 września, próbował wysadzić w powietrze transatlantycki samolot Paryż - Miami. To, co pozostało po ładunku Abdulmutallaba, badali specjaliści FBI z bazy Quantico pod Waszyngtonem.

2.

Nie wiadomo też, kto zawinił, nie sprawdzając dokładnie Abdulmutallaba - obsługa lotniska w Lagos czy w Amsterdamie. Według niepotwierdzonych informacji zamachowiec miał bilet do Detroit tylko w jedną stronę, co powinno było wzbudzić od razu zainteresowanie obsługi lotniska w Amsterdamie.

3.

Kilka źródeł podawało też w sobotę, że Abdulmutallab miał kontakty ze znanym radykalnym duchownym islamskim Anwarem al-Aulakim. Ten Amerykanin jemeńskiego pochodzenia uciekł kilka lat temu z USA i ukrywał się na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, będąc jednym z religijnych ojców duchowych Al-Kaidy. Ameryka poznała szerzej jego nazwisko, gdy w listopadzie okazało się, że miał on liczne kontakty z majorem Nidalem Malikiem Hassanem, który zabił trzynastu kolegów - żołnierzy w Fort Hood w Teksasie.

Według niektórych źródeł Anwar al-Aulaki zginął w czwartek rano w nalocie sił jemeńskich na obóz Al-Kaidy w południowym Jemenie. Kilkanaście godzin później, w czwartek wieczorem, Abdulmutallab wsiadł w Lagos do samolotu do Amsterdamu.

Znany były bankier z Nigerii Umaru Mutallab potwierdził, że niedoszły zamachowiec to jego syn. Według źródeł nigeryjskich nie podzielał on "skrajnych poglądów religijnych" syna i pół roku temu doniósł na niego do amerykańskiej ambasady i nigeryjskich agencji bezpieczeństwa. Tymczasem w Londynie brytyjskie władze przeprowadziły w sobotę rewizje w związku z piątkowym incydentem. Władze University College London podały, że na liście studentów tej uczelni od września 2005 roku do czerwca 2008 roku znajdował się mężczyzna o podobnie brzmiącym nazwisku. Brytyjskie służby specjalne przeszukały kilka mieszkań w Londynie, jak podał premier Gordon Brown, "w związku z wielkim potencjalnym zagrożeniem" związanym ze sprawą Abdulmutallaba.



Ustalenia i hipotezy

Według informatorów ABC liderzy Al-Kaidy z Jemenu wszyli w ubranie niedoszłego zamachowca, 23-letniego Nigeryjczyka, Umara Faruka Abdulmutallaba elementy niewielkiej bomby złożonej z 80 gramów pentrytu. Śledczy przypuszczają, że próba zamachu nie udała się z powodu zbyt małego zapalnika lub słabego kontaktu zapalnika z materiałem wybuchowym. Amerykańskie władze twierdzą, że Abdulmutallab, powiązany z Al-Kaidą, usiłował zdetonować ładunek wybuchowy na pokładzie samolotu linii Northwest podchodzącego do lądowania w Detroit. Mężczyzna leciał z Lagos przez Amsterdam. Ładunek nie eksplodował, a niedoszły zamachowiec został obezwładniony przez pasażerów i członków załogi; na lotnisku aresztowały go amerykańskie służby bezpieczeństwa. ABC podaje, że niedoszły zamachowiec dostarczył szczegółowych informacji na temat swojego werbunku i szkolenia. Telewizja przypomina, że Richard Reid, który w 2001 roku próbował dokonać zamachu w amerykańskim samolocie przy pomocy ładunku ukrytego w bucie, miał ze sobą 50 gramów pentrytu.

Amerykańskie władze od co najmniej dwóch lat wiedziały, że niedoszły zamachowiec z samolotu amerykańskich linii Northwest lecącego z Amsterdamu do Detroit może mieć związki z terrorystami - podała w sobotę agencja Associated Press, powołując się na anonimowego przedstawiciela władz. Na liście znajduje się ok. 550 tys. nazwisk. Ludzie z tej listy to niekoniecznie osoby znajdujące się na liście objętych zakazem lotów do Stanów Zjednoczonych (tzw. no-fly list) - powiedział republikański kongresman Peter T. King z Komisji ds. Bezpieczeństwa Kraju Izby Reprezentantów. Dodał, że na pokładzie samolotów z Nigerii do Amsterdamu, a potem z Amsterdamu do Detroit, którymi leciał Nigeryjczyk, nie było federalnych agentów bezpieczeństwa.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 46 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':