http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Świat >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Świat RSS

Arabska wojna futbolowa

Marta Urzędowska
2009-11-21, ostatnia aktualizacja 2009-11-20 17:44

Egipscy kibice palą algierską flagę
Egipscy kibice palą algierską flagę
Fot. Ben Curtis AP

Egipt odwołuje ambasadora w Algierii, egipscy kibice atakują algierską ambasadę i palą flagi, algierscy plądrują przedstawicielstwa egipskich firm

Demonstracja egipskich kibiców przed ambasadą Algierii
Fot. STR AP
Demonstracja egipskich kibiców przed ambasadą Algierii
ZOBACZ TAKŻE
Wszystko przez dwa mecze, które zdecydowały o udziale w przyszłorocznych piłkarskich mistrzostwach świata.

- Potraktujemy Algierię jak każde państwo, które wypowiada nam wojnę! - wygrażał w piątek rano tłum rozwścieczonych Egipcjan zebranych pod algierską ambasadą w Kairze. Kiedy na miejsce przyjechała policja, w stronę funkcjonariuszy poleciały koktajle Mołotowa, demonstranci niszczyli pobliskie sklepy, palili samochody. Według egipskiego MSW rannych zostało co najmniej 35 osób, w tym kilkunastu policjantów. Rozjuszeni kibice zebrali się przed budynkiem ambasady już poprzedniego wieczoru, by palić algierskie flagi.

Od zeszłego tygodnia algierscy i egipscy kibice prześcigają się w aktach bandytyzmu. Zaczęło się w sobotę, kiedy do Egiptu przyjechał autokar wiozący algierską reprezentację na ostatni grupowy mecz eliminacji mistrzostw świata. W jego stronę poleciały kamienie, trzech piłkarzy zostało rannych, dwóch zagrało z bandażami na głowach. Oburzona FIFA natychmiast wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciw Egiptowi.

Nie pomogło, bo także w dniu meczu w Kairze co rusz dochodziło do bójek, kilku algierskich kibiców zostało rannych. W odwecie oburzeni mieszkańcy Algieru splądrowali biura miejscowych oddziałów egipskich firm. Egipski MSZ błyskawicznie wezwał na dywanik algierskiego ambasadora, by upewnić się, że "algierskie władze robią wszystko w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa egipskim obywatelom w Algierii".

Po zamieszek doszło nawet we francuskiej Marsylii, gdzie mieszka tysiące osób pochodzenia algierskiego i egipskiego, doszło do zamieszek. Porządek przywracało 500 policjantów.

Sam mecz zakończył się zwycięstwem Egipcjan 2:0, dzięki czemu zrównali się punktami i bramkami z Algierią. Na dobre futbolowa wojna wybuchła w środę w sudańskim Chartumie, gdzie Algierczycy wygrali z Egipcjanami dodatkowy, decydujący o awansie mecz 1:0 i po raz pierwszy od niemal ćwierć wieku zapewnili sobie awans do mistrzostw świata. Jeszcze tego samego wieczoru na ulicach Chartumu starli się kibice z obu państw - według Kairu to Egipcjanie zostali pobici przez świętujących Algierczyków. Rannych zostało 21 osób.

W efekcie wczoraj, w czasie kiedy egipscy kibice protestowali pod algierską ambasadą, egipski ambasador w Algierze został w trybie natychmiastowym wezwany na konsultacje do Kairu.

W sprawie futbolowej wojny głos zabrał sam syn egipskiego prezydenta Alaa Mubarak, biznesmen, który na co dzień jak ognia unika publicznych wystąpień. - Powinniśmy twardo odpowiedzieć na terror i wrogość Algierczyków! - stwierdził. - Kiedy ktoś obraża moją godność, obrywa po głowie - wygrażał w egipskiej telewizji.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.4

25 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne