"W ciągu trzech lat rządów Raul Castro był równie brutalny jak jego brat Fidel" - piszą autorzy raportu "Nowy Castro,
Kuba ta sama". Ich zdaniem nadzieje na złagodzenie represji i demokratyzację po przekazaniu mu formalnej władzy przez brata okazały się płonne, a machina represji pracuje pełną parą.
Anonimowi ankieterzy HRW przeprowadzili na wyspie drobiazgowe badania w czerwcu i lipcu br., do tego doszły setki rozmów telefonicznych (były tajne, gdyż do kraju nie mają wstępu międzynarodowe misje humanitarne ani organizacje praw człowieka). Na ich podstawie wyliczyli, że tylko w ostatnim roku wsadzono za kratki 40 nowych więźniów politycznych. Ludzie są skazywani na wieloletnie wyroki w procesach niemających nic wspólnego z praworządnością, w więzieniach panują straszne warunki, bicie i tortury.
Obywatele mogą być skazani za jakiekolwiek przejawy sprzeciwu wobec władz czy odmienne od oficjalnych poglądy - np. za "nieposłuszeństwo", "niewykonywanie poleceń władz", "znieważanie organów". Szczególnym narzędziem represji jest ustawa o zagrożeniach społecznych, która pozwala aresztować i skazać nie na podstawie popełnionego przestępstwa, lecz samego podejrzenia, że mogłoby doń dojść. HRW nazywa ją "najbardziej orwellowską" ze wszystkich kubańskich ustaw karnych.
Można zostać skazanym za rozprowadzanie Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (José Barrera - dziesięć lat więzienia), maszerowanie w obronie praw człowieka (Ramon Velasquez - trzy lata więzienia, pół roku ciężkich robót), domaganie się demokratyzacji (Alexander Santos i Juan Luis Rodriguez Desdin - cztery lata więzienia).
Raport cytuje dysydentów wyrzuconych z pracy z uzasadnieniem: "gnidy nie mają prawa do pracy", a następnie skazywanych za... uchylanie się od niej. W styczniu w toku operacji "Victoria" skazano tak kilkudziesięciu młodych ludzi, w tym jednego na dwa lata więzienia, mimo iż miał świadectwo lekarskie o niezdolności do pracy.
HRW zarzuca światu bierność i obojętność. Wzywa kraje demokratyczne do wywierania nacisku na braci Castro, by uwolnili wszystkich więźniów politycznych - proponuje dać im na to pół roku, po czym nałożyć nowe międzynarodowe sankcje. Powinny być one "dostatecznie dotkliwe" dla władz - np. niewpuszczanie członków reżimu, zamrożenie kubańskich kont za granicą. Raport wzywa też
USA, by zniosły embargo na handel z Kubą, gdyż przyniosło ono skutki przeciwne do oczekiwanych. Krytykuje socjalistyczne władze Hiszpanii, które od kilku lat zabiegają o to, by UE zerwała z ustanowioną w 1996 r. polityką uzależniania stosunków z Kubą od przestrzegania tam praw człowieka i szanowania norm demokracji. Oznaczałoby to bowiem "przyzwolenie na represje".
Odpowiedź komunistycznych władz Kuby była taka jak zawsze. Dziennik "Granma" napisał, że raport HRW to dzieło "science fiction", która ma "splamić niepokalane dzieło na rzecz godności i prawdziwych praw człowieka 11 milionów Kubańczyków".