http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Świat >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Świat RSS

W szkołach krzyży wieszać nie należy

Tomasz Bielecki, Bruksela
2009-11-04, ostatnia aktualizacja 2009-11-04 07:41

Krzyże w klasach szkolnych mogą być pogwałceniem wolności sumienia - orzekł wczoraj Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Krzyż w szkole podstawowej w Neapolu
AP
Krzyż w szkole podstawowej w Neapolu

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



W sprawie dotyczącej krzyża w jednej ze szkół we Włoszech trybunał uznał, że znaku tego nie można traktować jako ponadreligijnego symbolu kultury europejskiej, bo jest on znakiem konkretnego Kościoła.

Wyrok wywołał polityczne trzęsienie ziemi we Włoszech, gdzie krzyże są wieszane w niemal wszystkich szkołach publicznych oraz w sądach. Wielu Włochów traktuje krzyż jako przyczółek w walce o zachowanie włoskiej i europejskiej tożsamości ich kraju. Rządząca krajem centroprawica straszy bowiem Włochów wzbierającą falą muzułmańskiej imigracji, a Kościół przestrzega przez powrotem do "świeckiego pogaństwa".

- Decyzja Strasburga to nie jest cios w religię, lecz we własną europejską historię. Nie możemy robić takich rzeczy, jeśli Europa ma przetrwać jako cywilizacja. Jestem rozgoryczony, choć jednocześnie wierzę, że chrześcijaństwo może przeżyć i bez krzyży w szkołach - mówi katolicki publicysta Vittorio Messori.

- Spodziewałam się takiego wyroku. Niestety, trudno mi uwierzyć, że Włochy łatwo podporządkują się Strasburgowi - komentowała wczoraj Soila Lausi, Finka, która pozwała państwo włoskie do Trybunału Praw Człowieka za złamanie jej prawa do wychowania dzieci zgodnie ze swym świeckim światopoglądem oraz za pogwałcenie ich wolności religijnej.

Pochodząca z Finlandii Lausi po raz pierwszy zgłosiła protest przeciw krzyżom wiszącym w szkole pod Padwą, gdzie uczyli się jej dwaj synowie, podczas zebrania komitetu rodzicielskiego w 2002 r. Oświadczyła, że chce wychowywać dzieci bez żadnej religii, ale dyrekcja odmówiła zdjęcia krzyży.

Lausi walczyła przeciw szkole zarówno przed włoskim trybunałem konstytucyjnym, jak i sądami administracyjnymi, ale te długo wykręcały się od wydania jednoznacznego wyroku.

Ministerstwo oświaty próbowało dowieść, że krzyż w szkole to "fakt naturalny". Ministerialni urzędnicy przywoływali szczególną rolę Kościoła katolickiego w konstytucji Włoch (gdzie jako jedyny związek wyznaniowy jest on wymieniony z nazwy) oraz - popadając w sprzeczność z poprzednią argumentacją - dowodzili, że krzyż w szkole to symbol kultury, a nie religii.

Temat stawał się coraz gorętszy, bo w tym samych czasie przeciw krzyżom w szkołach i salach szpitalnych protestowali działacze muzułmańscy we Włoszech. Trybunał konstytucyjny ostatecznie odmówił zajęcia się skargą Lausi w 2004 r., a sąd najwyższy rok później orzekł, że krzyż to nieodłączny element historii Włoch, symbol tolerancji, wolności religijnej oraz wartości konstytucyjnych, wśród których mieści się także rozdział państwa od Kościoła.

- Dlatego z definicji krzyż nie może łamać wolności religijnej - przekonywali sędziowie. A rząd, który nie wykazał się aż tak dużą umiejętnością żenienia wody z ogniem, odgrzebał przychylne krzyżom królewskie edykty z lat 20. oraz traktaty laterańskie z czasów Mussoliniego. I w 2007 r. wydał szkołom publicznym zalecenie, by nie ulegały rodzicom żądającym zdjęcia krzyży.

- Czy szczególny nacisk na nauczanie historii starożytnego Rzymu we włoskich szkołach to także dyskryminacja? Czy mamy wyrzec się również tej części naszej tożsamości? - pytał wczoraj znany chadecki polityk Rocco Buttiglione. Przeciwnicy krzyży w szkołach przypominają jednak, że włoski Kościół katolicki jako jedyny związek wyznaniowy ma zagwarantowane prawo do (nieobowiązkowego) nauczania religii w szkołach publicznych, więc obawy przed zapomnieniem chrześcijaństwa są mocno przesadzone.

- W katolickich Włoszech trudno uwierzyć, że krzyż to symbol niezwiązany z Kościołem. Zwłaszcza mniejszości religijne mogą odbierać krzyż jako zamach na pluralizm w oświacie, który gwarantuje włoska konstytucja - przekonywała od kilku lat Soila Lausi, a wczoraj ten argument powtórzył trybunał w Strasburgu.

Włoski rząd zapowiedział odwołanie się od wyroku, bo - jak przekonywali rządowi prawnicy - nie godzi się na narzucenie Włochom francuskiego modelu rozdziału państwa od Kościoła. We Francji za gwarancję niedyskryminacji religijnej uważa się oczyszczenie szkół oraz innych instytucji publicznych ze wszelkich symboli wyznaniowych.

Wyrok trybunału nie oznacza, że krzyże nie mogą wisieć w tych włoskich szkołach, gdzie nie sprzeciwia się im żaden rodzic albo uczeń. Orzeczenie nie ma też automatycznego zastosowania do innych krajów Rady Europy. Jeśli jednak na krzyże poskarżą się do Strasburga także obywatele innych krajów Rady (w tym m.in. Polski), to niemal na pewno w odniesieniu do ich kraju zapadnie identyczny wyrok.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.5

73 głosy

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne