- Informuję, że
Traktat Lizboński podpisałem dziś o godzinie 15 - napisał czeski prezydent Vaclav Klaus na stronie internetowej urzędu prezydenta.
We wtorek rano czeski
Trybunał Konstytucyjny potwierdził zgodność Traktatu Lizbońskiego z ustawą zasadniczą.
Vaclav Klaus zaznaczył, że oczekiwał takiego orzeczenia i szanuje je pomimo tego, że zasadniczo nie zgadza się z jego treścią i uzasadnieniem. Według Klausa, wyrok Trybunału "nie jest neutralną analizą prawną, ale zaangażowaną polityczną obroną Traktatu Lizbońskiego ze strony jego zwolenników".
"Przede wszystkim jednak nie mogę zgodzić się z jego treścią, skoro poprzez wejście Traktatu Lizbońskiego w życie, wbrew politycznemu poglądowi Trybunału Konstytucyjnego, Republika Czeska przestanie być suwerennym państwem. Ta zmiana - na dziś i na przyszłość - legitymizuje dążenia tej części naszego społeczeństwa, dla której sprawa naszej narodowej i państwowej egzystencji nie jest obojętna i która nie chce się z tym rezultatem pogodzić" - głosi oświadczenie prezydenta.
Wkrótce nadzwyczajny szczyt UE Frederik Reinfeldt, premier Szwecji, która w tym półroczu przewodzi UE, zapowiedział natychmiast zwołanie nadzwyczajnego szczytu UE, który poświęcony będzie wyborowi nowego przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa unijnej dyplomacji.
"Jestem bardzo zadowolony, że prezydent Klaus podpisał Traktat z Lizbony. Jego podpis kończy zbyt długi okres zajmowania się w UE sprawami instytucjonalnymi. Otwiera drogę do bardziej demokratycznej, przejrzystej i skutecznej Unii" - powiedział Reinfeldt.
Zapowiedział, że w ramach przygotowań do wejścia w życie Traktatu z Lizbony "rozpocznie" teraz konsultacje w sprawie kandydatów na nowe stanowiska stworzone w lizbońskim dokumencie.
"Tak szybko, jak to będzie możliwe zwołam też szczyt UE" - dodał.