Przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla Byłej Jugosławii miał ruszyć w poniedziałek proces Radovana Karadżicia, przywódcy bośniackich Serbów z czasów wojny domowej w Bośni w latach 90. Akt oskarżenia zarzuca mu wielokrotne ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Pierwsza rozprawa trwała jednak zaledwie dwadzieścia minut, gdyż Karadżić ją zbojkotował i nie pojawił się na sali. - Wzywam oskarżonego do nieutrudniania postępowania - mówił, nie kryjąc irytacji, prowadzący rozprawę południowokoreański sędzia O-Gon Kwon. Tymczasem Karadżić już w zeszłym tygodniu zapowiedział, że nie będzie pojawiał się na rozprawach, gdyż zamierza bronić się sam i potrzebuje czasu, by się do tego przygotować. W poniedziałek odmówił wyjścia z celi aresztu w Hadze (przebywa tu od lata zeszłego roku, kiedy deportowano go z Serbii). Na kolejnej rozprawie - we wtorek po południu - prokurator ma odczytać akt oskarżenia bez względu na to, czy Karadżić będzie na sali, czy nie.
Źródło: Gazeta Wyborcza