Wprowadzenie "prawnych barier" to postulat grupy frankofońskich biskupów z Afryki z abp. Denisem Komivi Amuzu-Dzakpah z Togo na czele. Biskupi, którzy radzą w Watykanie o najważniejszych problemach Afryki, uznali, że jednym z nich są geje. Hierarchowie tłumaczą, że obawiają się zachodniego "imperializmu kulturowego", który mógłby w przyszłości zmusić kraje afrykańskie do legalizacji związków gejowskich czy nawet małżeństw jednopłciowych.
- Nie pozwólmy, aby do Afryki przesiąknęła ideologia, która zaciera różnice między mężczyznami i kobietami - apelował wczoraj bp Robert Sarah z Gwinei.
Prawne "bariery" to nienowy pomysł, który w praktyce miałby sprowadzić się do wyeliminowania bądź niewprowadzania tematu homoseksualistów do prawa krajów afrykańskich. Pozornie brzmi to dość niewinnie, bo - jak tłumaczą przeciwnicy tworzenia odrębnych uregulowań na temat gejów - homoseksualistom i tak przysługują takie same prawa jak innym obywatelom. W praktyce utrudnia to zapobieganie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, a w - skrajnych przypadkach - odbiera argumenty na rzecz gejów skazywanych za sodomię lub łamanie dobrych obyczajów.
Ochrona przed dyskryminacją jest częścią prawa UE, ale m.in. Watykan oponował przed rokiem przeciw apelowi o depenalizację homoseksualizmu w ONZ. Podobnie jak afrykańscy biskupi przedstawiciel Watykanu ostrzegał wówczas, że apel o zniesienie kar dla gejów może uruchomić legislacyjną lawinę prowadzącą do legalizacji związków gejowskich. Podkreślał przy tym, że
Kościół jest przeciwny karaniu homoseksualistów.